Prace nad Dominion trwają dopiero od około dziewięciu miesięcy i najwyraźniej z tego powodu wszyscy zdawali się być wyrozumiali dla drobnych technicznych uchybień, jakie napotkaliśmy, zanim znaleźliśmy się na placu boju. Dominion oferuje jedną mapę, zwaną The Crystal Scar. Twórcy wychodzą z założenia, że ich gra jest jak szachy lub piłka nożna – nie wymaga mnogości plansz. Nowa mapa w niczym nie przypomina znanej do tej pory Summoner’s Rift, o małej Twisted Treeline nie wspominając. Jeden rzut oka na minimapę daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z zupełnie nowym trybem rozgrywki.
Teraz zabawa nie opiera się już na przebijaniu się do wrogiej bazy i niszczeniu tzw. nexusa. Na mapie rozmieszczono za to pięć punktów kontrolnych, o panowanie nad którymi walczą dwie drużyny złożone z pięciu graczy każda. Koniecznie trzeba przy tym nadmienić, że obie ekipy dostają na starcie określoną ilość tzw. kuponów. Kiedy jedna z drużyn ma w posiadaniu przynajmniej trzy punkty kontrolne, spada ilość kuponów zespołu przeciwnego. Zabawa kończy się zwycięstwem tej drużyny, która sprawi, że licznik przedstawiający ilość kuponów oponenta wyświetli cyfrę zero, lub w momencie, gdy jedna z drużyn zdecyduje się poddać.
Punkty kontrolne rozmieszczone są na obrzeżach okrągłej areny i to przy nich toczą się najcięższe potyczki. Sam środek jest nieco spokojniejszy, choć wytrawni gracze w żadnym wypadku nie powinni go ignorować. Da się tam bowiem znaleźć power-upy przyspieszające naszego championa lub przywracające mu nieco punktów zdrowia. Co więcej, w centrum mapy można zaopatrzyć się w dodatkowe przedmioty przydatne w starciach.
Rozgrywka w Dominion jest bardziej emocjonująca niż w podstawowym League of Legends. Wynika to z kilku prostych zabiegów, na jakie zdecydowali się autorzy. Po pierwsze – do każdego punktu kontrolnego wiedzie kilka dróg, co sprawia, że możemy zostać zaatakowani z kilku kierunków naraz. Po drugie – na wstępie każdy gracz dostaje więcej złota, co pozwala na natychmiastowy zakup lepszego wyposażenia. Smaczku dodaje też fakt, że każdy uczestnik zabawę rozpoczyna na trzecim poziomie doświadczenia. Nie bez znaczenia jest również sam początek rozgrywki – League of Legends w pewien sposób promuje błyskawiczne zajmowanie strategicznych miejsc w centralnej części jednej z wiodących do celu ścieżek – oczywiście w oczekiwaniu na prawdziwe mięso armatnie, czyli miniony. Dominion podchodzi do tej kwestii nieco inaczej. Na plac boju wchodzą wszyscy jednocześnie po kilkudziesięciu sekundach. Nie da się więc zawczasu zająć dogodnych pozycji lub pędzić na złamanie karku do najbliższego punktu kontrolnego.
Strona techniczna gry praktycznie nie uległa żadnym modyfikacjom. Grafika jest dokładnie taka sama jak w podstawowym League of Legends, udźwiękowienie podobne, zaś układ spisów opcji i menusów nie zmienił się ani na jotę. Twórcy, jak widać, nadal wierzą w tworzenie gier dostępnych dla wszystkich, bez względu na jakość posiadanego sprzętu i zasobność portfela. Dominion, podobnie jak wcześniejszy produkt Riot Games, oparte zostanie na modelu free-to-play, a płatna zawartość nie będzie premiować bogatszych graczy. League of Legends: Dominion ma być dostępne na tegorocznych targach GamesCom w Kolonii, gdzie każdy chętny będzie mógł osobiście przetestować grę.
Źródło: http://www.gry-online.pl/S022.asp?ID=7630