Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

GTA Bad Company by CrisPK


CisPK

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

GTA Bad Company jest to moje pierwsze opowiadanie, ma ono tematykę wojny w mieście San Andreas. Tytuł nie wziął się od nazwy gry Batllefield lecz od napisu na piórniku mojego kolegi. Zostało to napisane z nudów. Oto pierwszy rozdział odpowiadania.

 

Bad Company by CrisPK

 

Rozdział I - Pierwszy raz...

 

Godzina 05:27 słyszę alarm i okrzyki

- Mark wstawaj! Szybko wstawaj! - krzyczeli moi koledzy.

Pomyślałem sobie, że to znowu jakieś głupie ćwiczenia. Lecz niestety tym razem to był prawdziwy alarm. Po paru minutach byłem gotowy i szybko pobiegłem na zbiórkę.

- Idźcie po broń i za 2 minuty widzę was przed budynkiem! - Krzyknął generał Calvin.

- Tak jest panie generale! - Odpowiedzieliśmy i szybko udaliśmy się do zbrojowni.

Wziąłem tylko jakiś karabin, parę granatów, kamizelkę i pobiegłem przed budynek. Podzielili nas na grupy. Ja trafiłem na obronę plaży Santa Maria Beach.

- Mark, Alan, Scott i Cham... wy pójdziecie osłaniać latarnie i plaże! - Wydał rozkaz generał.

- Tak jest! - Odpowiedzieliśmy i udaliśmy się w stronę latarni.

Cały czas dręczyło mnie pytanie kto może nas atakować. Nagle usłyszałem krzyczącego Cham'a.

- Uwaga! Uwaga! Nalot!(Bum-Bum) - krzyczał wystraszonym głosem.

- Do latarni! Szybko! - krzyknąłem biegnąc do drzwi.

Po pewnym czasie gdy wszystko ucichło Alan kazał wyjść. Wyszedł pierwszy.

- O kur**! - krzyknął Alan i natychmiast cofnął się do latarni zamykając drzwi.

- Co się stało? - zapytałem zaniepokojony.

- Spuścili bomby i... żołnierzy! - powiedział.

- Chodźmy na górę. - zaproponował Scott.

Pobiegliśmy na samą górę, Cham wyszedł na taras widokowy i nagle zaczął strzelać do wrogich żołnierzy znajdujących się na plaży(Pif-Paf). Lecz po chwili zorientowałem się, że wrogowie zbliżają się od dołu latarni po schodach.

- Alan osłaniaj tyły, a ja pomogę Cham'owi - powiedziałem i ruszyłem na pomoc.

Po chwili ujrzałem padającego na ziemie Cham'a. Natychmiast wciągnąłem go do środka.

- Scott zajmij się nim. - powiedziałem stanowczo.

- Ale ja nie jestem sanitariuszem tylko żołnierzem. - odmówił.

- Nie pier*** tylko mu pomóż! - krzyknąłem i wyszedłem na taras aby dokończyć dzieło kompana. Po zabiciu kilku wrogich jednostek poczułem silny wstrząs, okazało się, że to statki ostrzeliwujące latarnie.

- Odwrót! Szybko na dół! - krzyczałem biegnąc w dół.

Po następnym pocisku, który uderzył w latarnie ta zaczęła się przechylać. Nagle wpadła do wody(łup) razem z nami. Musieliśmy jak najszybciej się z tamtą wydostać, lecz nie wiedziałem jak. Jednak po chwili Alan powiedział:

- Mark! Patrz, tam jest dziura! - wskazywał na szczelinę, która powstała po strzale w w latarnie.

- Płyń tam, a ja ze Scott'em weźmiemy Cham'a. - odpowiedziałem i popłynąłem w stronę wyjścia. Alan szybko dopłynął do brzegu i nas osłaniał. Gdy dotarliśmy z Cham'em do brzegu ujrzałem na statku flagę Las Venturas. Ogarnął mnie szok ponieważ nie myślałem, że nasi sojusznicy mogą stać się wrogami.

Na szczęście przybyły posiłki z innych części Los Santos. Jeden z samochodów zatrzymał się obok nas i ujrzeliśmy tam naszego generała, który powiedział:

- Co się stało!?

- Mamy rannego generale. - odpowiedziałem.

- Wchodźcie szybko! - krzyknął

Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy szybko do szpitala.

- Dobra Mark i Alan dołączcie do żołnierzy w Ganton'ie.

Wysiedliśmy z samochodu i natychmiast udaliśmy się do Gantonu. Lecz gdy tam dotarliśmy nie było juz ani jednego żołnierza z LV. Wróciliśmy do bazy gdzie czekał na nas Generał i reszta wojska.

- Gratuluje wszystkim udanej obrony. I mam nadzieje, że przy następnych atakach będziecie tak samo skuteczni. Dziękuje za pomoc. Można się rozejść. - powiedział generał Calvin dumnie patrząc na żołnierzy.

- Dziękujemy Generale - odpowiedzieliśmy.

Udałem sie do swojego pokoju i poszedłem spać. Niestety to nie był koniec niespodzianek tego dnia. Około godziny 21:02 Alan obudził mnie mówiąc, że dostał sms-a od kolegi, że płyną podejrzane statki. Natychmiast pobiegliśmy do generała Calvina powiedzieć mu o tym. Generał zerwał się z łóżka i wysłał nas do tam aby to sprawdzić. Gdy dojechaliśmy na miejsce spojrzałem przez lornetkę i na szczęście tym razem to były zwykłe statki towarowe. Gdy byliśmy w niewielkiej odległości od bazy naszym oczom ukazały się ''Venturowskie'' Hydry, które zaczęły ostrzeliwać naszą bazę.

Alan bez zastanowienia wyszedł z samochodu wyciągnął bazooke i zaczął strzelać w samoloty. Podczas gdy on strzelał ja pobiegłem w stronę bazy zobaczyć czy ktoś nie został ranny. Po chwili ujrzałem tłum żołnierzy wybiegających z baraków, kilku z nich pobiegło do zbrojowni, a reszta poza teren bazy. W tym momencie zestrzelona Hydra wpadła wprost w budynek gdzie znajdował się generał Calvin(Oh-No). Ja i Alan pobiegliśmy tam szybko i po paru minutach szukania udało nam się znaleźć generała całego i zdrowego.

- Dziękuje wam chłopcy, ale teraz nie ma czasu na rozczulanie się, trzeba szybko biec do podziemnej bazy na obrzeżach LS. - powiedział generał wstając.

- To istnieje coś takiego? - zapytałem zdziwiony.

- Tak! Nigdy wam o tym nie mówiłem bo nie przewidziałem takich okoliczności. - powiedział.

- Wydaje mi się, że lepiej będzie jak będziemy teraz z nimi walczyć, a nie się chować. - zaprzeczyłem.

- Dobrze. Mark weź ludzi i osłaniaj cale wybrzeże, a reszta niech się podzieli na grupy i pojadą osłaniać inne tereny. - wydał rozkaz i udał się do auta.

- Dobra! Ja, Alan, Scott, Johny i Xem będziemy osłaniać plaże przy starej latarni! Do auta szybciej! - Krzyknąłem i usiadłem za kierownicą.

Jechałem trochę nieprzepisowo no ale musiałem znaleźć się tam jak najszybciej(brum-brum). Będąc niedaleko plaży ujrzeliśmy pięć helikopterów, które strzelały do wszystkiego co się rusza. Zatrzymaliśmy się na parkingu i niepostrzeżenie udaliśmy się w stronę plaży, po drodze zapytałem:

- Wziął ktoś Bazooke albo RPG?

- Ja wziąłem - powiedział John.

- Ok. John i Xem, wy pójdziecie na plaże po drodze zestrzeliwując helikoptery, a ja z Alan'em i Scott'em popłyniemy do ich statku. - powiedziałem.

- A gdzie się spotkamy? - zapytał John.

- Nie wiem czy się w ogóle spotkamy. - powiedziałem i udałem się w stronę wody.

Podpłynęliśmy do statku lecz musieliśmy go opłynąć do o koła bo nie wiedzieliśmy jak się tam dostać. Po chwili Alan zauważył line przy tyle statku, od razu złapałem się jej, wszedłem pierwszy i schowałem się za wielkimi pudłami. Później wdrapał się Scott, który narobił trochę hałasu więc Alan nie mógł przez chwilę wejść. Powiedziałem do Scott'a:

- Za chwilę pójdziesz prawą stroną statku i unieszkodliwisz wszystkich ochroniarzy, których spotkasz. - powiedziałem.

- Tak jest. - odpowiedział zmartwionym głosem.

- Spotkasz się na dziobie statku z Alan'em a ja pójdę górą i spróbuje się dostać do pomieszczenia generała. - powiedziałem stanowczo, i w tym momencie wszedł Alan. Powiedziałe mu to samo co Scott'owi i wyruszyliśmy(Tup-tup). Szybko wskoczyłem na balkon i podciagnąłem się, rozejżałem się czy nikogo nie ma i szybko wszedłem po drabinie na dach. Widzialem z tamtąd jak Alan dusi ''Venturowskiego'' żołnierza. Zjechałem po rurze na dół, wziąłem na ramie martwego żołnierza i wspiąłem sie spowrotem. Przebrałem się w jego ubrania i znów zjechałem. Wszedłem do kabiny generała i krzyknąłem:

- Szybko z tyłu statku nas atakują!

- Zostań z generałem, a my się tym zajmiemy - powiedział jakiś żołnierz.

- Dobrze! - odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy. Natychmiast zablokowałem drzwi i gdy tylko generał się odwrócił wyjąłem nóż chwytając generała oraz przystawiając mu nóż do gardła:

- Jak się nazywasz? - zapytałem zdenerwowany.

- Kim jesteś? - odpowiedział.

- Ja tu jestem od zadawania pytań! - krzyczałem rozwścieczony.

- Jestem Generał Need. - odpowiedział spokojny.

- Masz natychmiast odwołać wszystkie jednostki z naszego kraju albo czeka cię nie przyjemna śmierć. - zagroziłem

- Nie ma mowy, nie po to zaczynałem wojnę żeby ją teraz przerywać! - odmówił.

- Widzę, że nie boisz się śmierci! - powiedziałem przyciskając mocniej. W tym momencie pomyślałem sobie o Alan'ie i Sco'cie.

- Nie zmusisz mnie do tego! - krzyknął.

- Ja może nie, ale ten nóż tak. - powiedziałem śmiejąc się(hłehłehłe).

- Nie zrobisz tego! Tylko udajesz takiego twardziela! - powiedział bardzo pewnie.

- Mylisz się! - powiedziałem i wbiłem nóż w jego plecy(ciup).

Generał Need upadł na ziemie i powiedział tylko:

- Nie wyjdziesz stąd żywy.

Natychmiast otworzyłem drzwi i moim oczom ukazała się armia zabitych żołnierzy i klęczący Alan. Podbiegłem i zapytałem:

- Nic Ci nie jest? Gdzie Scott?

- Nic mi nie jest, lepiej idz do Scott'a. - wykrztusił. Zobaczyłem Scott'a z wbitym w plecy nożem, wyjąłem mu nóż i wziąłem go na swe barki.

- Alan gdzie są łodzie na tym pieprzonym statku!? - krzyknąłem zdenerwowany.

- Za mną szybko! - powiedział otwierając klapę.

Schody prowadziły do ''podziemi'' statku. Nagle otworzyły się wielkie wrota, Alan krzyknął:

- Wchodźcie do statku i odpłyńcie ja włączę auto-destrukcje!

- Dobra spotkamy się na wybrzeżu. - powiedziałem.

Podpłynęliśmy do brzegu, już z daleka widziałem Xem'a i John'ego.

- Gdzie Alan? - zapytał Xem i w tym momencie usłyszeliśmy wybuch(buuuum) i zobaczyliśmy tonący statek i w około płomienie.

- Zaraz tu będzie ale teraz musimy wezwać karetkę. - powiedziałem spokojnie.

- Dobrze, ja zadzwonię. - powiedział Xem trzymając telefon.

Po około 5 min byliśmy w szpitalu, to była już druga osoba z ciężkimi obrażeniami. Była godzina 01:21 Wszyscy siedzieli cicho czekając na informacje o Cham'ie i Sco'cie, nagle wszedł generał Calvin, i przyszedł lekarz.

- Wyjdą z tego? - zapytał generał.

- Tak, tylko nie będą mogli już uczestniczyć w wojsku. - oznajmił lekarz.

- Niech to szlak! Straciliśmy kolejnych świetnie wyszkolonych ludzi! - krzyczał zdenerwowany.

- Generale, nie ma się co martwić bez generała nie będą atakować. Dla nich to za duże ryzyko. - powiedziałem uspokajając.

- Jak to bez generała?! - zapytał zdziwiony.

- Wtedy gdy generał pozwolił mi zarządzić armią pojechaliśmy do Santa Maria Beach i tam ja, Alan i Scott przejęliśmy statek i zabiliśmy generała. - oznajmiłem.

- Brawo! Po raz kolejny wykazujecie zdolności przywódcze i wysoką inteligencję. - pochwalił mnie generał.

- Dziękuje ale powinien pan chwalić całą moją ekipę, a nie tylko mnie. - odparłem.

- Tak jest! Jesteście najlepszą drużyną od około 20 lat. - powiedział generał i zaczął ściskać nam ręce.

Ja zostałem przy Sco'cie i Cham'ie i zasnąłem.

 

Dziękuję za przeczytanie i proszę o szczere komentarze. Ciąg dalszy niebawem.

Opublikowano

Weź to na blogu napisz, a nie tu.

 

: . . . . . . . . .,'´`. ,'``;
. . . . . . . . . .,`. . .`—–'..
. . . . . . . . . .,. . . . . .~ .`- .
. . . . . . . . . ,'. . . . . . . .o. .o__
. . . . . . . . _l. . . . . . . . . . . . /
. . . . . . . _. '`~-.. . . . . . . . . .,'
. . . . . . .,. .,.-~-.' -., . . . ..'–~`
. . . . . . /. ./. . . . .}. .` -..,/
. . . . . /. ,'___. . : /. . . . . .
. . . . /'`-.l. . . `'-. .'........ . .
. . . ;. . . . . . . . . . . . .)-.....l
. . .l. . . . .' — ........-'. . . ,'
. . .',. . ,...... . . . . . . . . . .,'
. . . .' ,/. . . . `,. . . . . . . ,'_____
. . . . . . . . . . .. . . .,.- '_______|_')
. . . . . ',. . . . . ',-~'`. (.))
. . . . . .l. . . . . ;. . . /__
. . . . . /. . . . . /__. . . . .)
. . . . . '-.. . . . . . .)
. . . . . . .' - .. .....-`

 

Opublikowano

Ja pierdole, przeczytalem pierwsze 10 linijek i uznalem ze to jest debilne ;f

Co robic jak jest nalot? Wszyscy w 1 miejsce, a tym lepiej do budynku =d

Opublikowano

Hydry, bazooki ? To chyba jakaś wojna światowa.

Btw. znalazłem dokładnie takie samo opowiadanie na innej stronie. Tyle, że gość miał nick CrisPK.

W nazwie tematu piszesz swój nick z błędem ?

Bóg to twoje sumienie

Opublikowano

Szczerze? Dwie linijki i dalej już nie chciało mi się. Zresztą kto przychodzi na to forum i pisze opowiadania? Na pewno są inne fora o tematyce literackiej i tam prędzej docenią Ciebie.

Opublikowano

Ej przeczytałem 5 linijek i chcę się spytać czy GTA to Grand Theft Auto czy to skrót czegoś innego ?

Gram w :

Battlefield Heroes , Battlefield Play4Free , Minecraft

 

 

Pomogłem? Daj Plusa :)

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...