Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Ile mogą wynosić zarobki programisty po technikum?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ile taki programista po technikum może zarabiać po skończeniu kilku kursów online ? I ile trzeba znać języków aby znaleźć przyzwoitą pracę w Warszawie?

Opublikowano

Defakto to jaką szkołę kończysz, to nie ma znaczenia. Możesz mieć skończoną jedynie podstawówkę, ale jeżeli znasz się na fachu, to nie musisz się o nic martwić. Płaca i wynagrodzenie zależą od firmy, w jednych będzie to zależne od wykształcenia, a w innych nie. Najczęściej na wykształcenie patrzą młode firmy, których właściciele nie wiedzą o tym, że ktoś po studiach nie koniecznie musi wiedzieć więcej od kogoś po podstawówce. Wielkie korporacje w ogóle na to nie patrzą, dostajesz kilka programów lub jeden konkretny do napisania w kilka godzin, sprawdzą co potrafisz i sami ocenią, czy się nadajesz. Co do liczby języków, to o jakie języki Ci chodzi? Języki programowania, czy języki obce? Jeżeli chodzi o języki programowania, to osoba która zna jeden język, ale dobrze, jest dużo więcej warta od osoby, która "zna" tych języków kilka, ale słabo. Jeżeli jednak chodziło Ci o języki obce, to za zwyczaj wymagany jest język angielski lub niemiecki (w zależności od firmy i jej klientów) na poziomie komunikatywnym, jednak, jeśli trafisz na młodą polską firmę, to angielski na niższym poziomie niż komunikatywny, pewnie też przejdzie ;)

Opublikowano

>korpo nie patrzą na wykształcenie

 

no to powodzenia ci życzę w takim razie, miłego szukania pracy.

im więcej masz papierów tym jesteś bardziej wartościowy na rynku pracy, choćby to były jakieś gównocertyfikaty.­

846331404756772371599.jpeg
Opublikowano

Jedynie teoretycznie jesteś więcej wart posiadając gównocertyfikaty. 

Jeżeli ktoś chce być zwykłym programistą, nie chce zarządzać zespołami ludzi, to żadnych papierków nie potrzebuje. Certyfikat nie jest wyznacznikiem umiejętności i wiedzy, trzeba sobie z tego zdać sprawę.

Opublikowano

@Frejus ma racje przyjmą na krzywy ryj.

Nikogo nie obchodzi ze takowym wyznacznikiem nie jest. Certyfikat świadczy o tym ze się rozwijasz... Nawet jak masz swoje jakieś tam programy nic nie znaczą bo o nich musisz opowiedzieć w trakcie rozmowy, a jak zobaczą puste CV raczej od razu zrezygnują ze współpracy.

Opublikowano

no to powodzenia ci życzę w takim razie, miłego szukania pracy.

im więcej masz papierów tym jesteś bardziej wartościowy na rynku pracy, choćby to były jakieś gównocertyfikaty.­

 

Nawet jak masz swoje jakieś tam programy nic nie znaczą bo o nich musisz opowiedzieć w trakcie rozmowy, a jak zobaczą puste CV raczej od razu zrezygnują ze współpracy.

 

LOLWUT, co wy w ogóle pierdolicie tutaj.

Na papiery to sobie patrzą, tylko zawody pomyliłeś. Certyfikaty to jest najbardziej nieużyteczna i marnotrawna rzecz jaką można w życiu zrobić.

Z jednej strony piszesz, że programy nic nie znaczą, bo 'trzeba o nich opowiedzieć'? To w ogóle się logiki nie trzyma. CV puste? To te programy recytujesz?

Opublikowano

Na początek pobaw się w umowę zlecenie. Znacznie łatwiej cokolwiek znaleźć, zdobędziesz doświadczenie w relacji klient <-> deweloper i nie oddasz kradziejom z ZUSu pieniędzy (nie wszystkich). Zarobek jest nierzadko większy niż jakbyś siedział w korpo i kodził 8h dziennie zaś nie ma pewności, że kolejne zlecenia się pojawią (takie życie, coś za coś). Możesz równie dobrze zaczynać od praktyk, po których masz szansę, że firma Cię zatrudni. We Wrocku na przykład studenciaki zarabiają na praktykach jakieś 3k do 4k brutto więc w Wa-wie pewnie podobnie. Jak już Cię zatrudnią to zwykle jest kwestia negocjacji wynagrodzenia ale raczej większa od widełek dla praktykantów.

 

 

Defakto to jaką szkołę kończysz, to nie ma znaczenia. Możesz mieć skończoną jedynie podstawówkę, ale jeżeli znasz się na fachu, to nie musisz się o nic martwić.

 

Oczywiście, że ma znaczenie. Postaw się w sytuacji pracodawcy. Dla mnie ktoś po podstawówce tylko biorący się za programowanie to raczej słaby kandydat a od tego jest zwykle zawsze lepszy wybór. Co też nie oznacza, że trzeba być magistrem by znaleźć dobrze płatną pracę. Warto zacząć studia chociażby zaocznie i starać się o pracę w branży. Po studiach ma się już doświadczenie i taka osoba zwykle jest bardziej wartościowa od świeżego po studiach magistra bez doświadczenia.

 

 

im więcej masz papierów tym jesteś bardziej wartościowy na rynku pracy, choćby to były jakieś gównocertyfikaty.­

 

Są certyfikaty wartościowe i bezwartościowe. Te pierwsze to zwykle kosztują kilka tysięcy i trzeba je odnawiać co jakiś czas. Są bardzo wyspecjalizowane a ich otrzymanie faktycznie wymaga sporej ilości ściśle określonej wiedzy w danej dziedzinie. Bezwartościowe natomiast zrobisz w dwa miesiące i zwykle oznaczają, że rozumiesz podstawy problemu rzadko kiedy wymagające większej wiedzy niż ogólna.

 

YOU MUST DIE

- Ganon, Koridai

Opublikowano

Na początek pobaw się w umowę zlecenie. Znacznie łatwiej cokolwiek znaleźć, zdobędziesz doświadczenie w relacji klient <-> deweloper i nie oddasz kradziejom z ZUSu pieniędzy (nie wszystkich). Zarobek jest nierzadko większy niż jakbyś siedział w korpo i kodził 8h dziennie zaś nie ma pewności, że kolejne zlecenia się pojawią (takie życie, coś za coś). Możesz równie dobrze zaczynać od praktyk, po których masz szansę, że firma Cię zatrudni. We Wrocku na przykład studenciaki zarabiają na praktykach jakieś 3k do 4k brutto więc w Wa-wie pewnie podobnie. Jak już Cię zatrudnią to zwykle jest kwestia negocjacji wynagrodzenia ale raczej większa od widełek dla praktykantów.

 

 

Defakto to jaką szkołę kończysz, to nie ma znaczenia. Możesz mieć skończoną jedynie podstawówkę, ale jeżeli znasz się na fachu, to nie musisz się o nic martwić.

 

Oczywiście, że ma znaczenie. Postaw się w sytuacji pracodawcy. Dla mnie ktoś po podstawówce tylko biorący się za programowanie to raczej słaby kandydat a od tego jest zwykle zawsze lepszy wybór. Co też nie oznacza, że trzeba być magistrem by znaleźć dobrze płatną pracę. Warto zacząć studia chociażby zaocznie i starać się o pracę w branży. Po studiach ma się już doświadczenie i taka osoba zwykle jest bardziej wartościowa od świeżego po studiach magistra bez doświadczenia.

 

 

im więcej masz papierów tym jesteś bardziej wartościowy na rynku pracy, choćby to były jakieś gównocertyfikaty.­

 

Są certyfikaty wartościowe i bezwartościowe. Te pierwsze to zwykle kosztują kilka tysięcy i trzeba je odnawiać co jakiś czas. Są bardzo wyspecjalizowane a ich otrzymanie faktycznie wymaga sporej ilości ściśle określonej wiedzy w danej dziedzinie. Bezwartościowe natomiast zrobisz w dwa miesiące i zwykle oznaczają, że rozumiesz podstawy problemu rzadko kiedy wymagające większej wiedzy niż ogólna.

No to pochwal się, w jakiej firmie pracujesz i jakie papierki zebrałeś?

Skąd takie informacje i wnioski?

Ja na studiach zdawałem obowiązkowy certyfikat CCNA, niezbędny do prowadzenia działalności w danym zakresie z dziedziny sieci komputerowych. Taki certyfikat powinien wyrobić szef firmy, jeśli chce, aby jego firma miała zezwolenie w tym zakresie. Wiesz jak firmy z właścicielami na czele zdawały ten egzamin? W siedzibie Cisco w Warszawie odbywają się egzaminy, siedzi się w sali z komputerami i odpowiada na pytania, każdy ma losowane inne pytania i odpowiedzi. Właściciele i pracownicy firm biegali po sali i pytali się swoich kolegów na wzajem jaka jest odpowiedź, bo dostali takie i takie pytanie i nie wiedzą o co w tym chodzi!!! To była praca zbiorowa, w dodatku pod biureczkami pojawiały się telefony z odpalonymi przeglądarkami. Powiedz mi teraz, ile ten papierek jest warty? Trzeba go co kilka lat odnawiać, świadczy o najwyższym poziomie z zakresu sieci komputerowych. 

 

Można mieć papierek, a gówno umieć!!! 

 

Miałem na studiach wykłady, które prowadziły różne firmy, od lokalnych firm programistycznych po Microsoft. Na pewnym wykładzie pewien mądry człowiek zachęcał do brania udziału w ich rekrutacji, a na koniec dodał "studia wam nie będą przeszkadzać podczas pracy, po za tym zawsze można zrezygnować ze studiów". Jeżeli z tego nie wyciągniesz odpowiednich wniosków, to Ci współczuję. I wcale nie zniechęcam ludzi do studiowania, a po prostu chcę wam uświadomić, że jeżeli np nie macie czasu na studiowanie, lub po prostu wiecie, co chcecie w życiu robić i nie chcecie tracić czasu na nic innego, to po prostu to róbcie.

Opublikowano

 

Na początek pobaw się w umowę zlecenie. Znacznie łatwiej cokolwiek znaleźć, zdobędziesz doświadczenie w relacji klient <-> deweloper i nie oddasz kradziejom z ZUSu pieniędzy (nie wszystkich). Zarobek jest nierzadko większy niż jakbyś siedział w korpo i kodził 8h dziennie zaś nie ma pewności, że kolejne zlecenia się pojawią (takie życie, coś za coś). Możesz równie dobrze zaczynać od praktyk, po których masz szansę, że firma Cię zatrudni. We Wrocku na przykład studenciaki zarabiają na praktykach jakieś 3k do 4k brutto więc w Wa-wie pewnie podobnie. Jak już Cię zatrudnią to zwykle jest kwestia negocjacji wynagrodzenia ale raczej większa od widełek dla praktykantów.

 

 

Defakto to jaką szkołę kończysz, to nie ma znaczenia. Możesz mieć skończoną jedynie podstawówkę, ale jeżeli znasz się na fachu, to nie musisz się o nic martwić.

 

Oczywiście, że ma znaczenie. Postaw się w sytuacji pracodawcy. Dla mnie ktoś po podstawówce tylko biorący się za programowanie to raczej słaby kandydat a od tego jest zwykle zawsze lepszy wybór. Co też nie oznacza, że trzeba być magistrem by znaleźć dobrze płatną pracę. Warto zacząć studia chociażby zaocznie i starać się o pracę w branży. Po studiach ma się już doświadczenie i taka osoba zwykle jest bardziej wartościowa od świeżego po studiach magistra bez doświadczenia.

 

 

im więcej masz papierów tym jesteś bardziej wartościowy na rynku pracy, choćby to były jakieś gównocertyfikaty.­

 

Są certyfikaty wartościowe i bezwartościowe. Te pierwsze to zwykle kosztują kilka tysięcy i trzeba je odnawiać co jakiś czas. Są bardzo wyspecjalizowane a ich otrzymanie faktycznie wymaga sporej ilości ściśle określonej wiedzy w danej dziedzinie. Bezwartościowe natomiast zrobisz w dwa miesiące i zwykle oznaczają, że rozumiesz podstawy problemu rzadko kiedy wymagające większej wiedzy niż ogólna.

No to pochwal się, w jakiej firmie pracujesz i jakie papierki zebrałeś?

Skąd takie informacje i wnioski?

Ja na studiach zdawałem obowiązkowy certyfikat CCNA, niezbędny do prowadzenia działalności w danym zakresie z dziedziny sieci komputerowych. Taki certyfikat powinien wyrobić szef firmy, jeśli chce, aby jego firma miała zezwolenie w tym zakresie. Wiesz jak firmy z właścicielami na czele zdawały ten egzamin? W siedzibie Cisco w Warszawie odbywają się egzaminy, siedzi się w sali z komputerami i odpowiada na pytania, każdy ma losowane inne pytania i odpowiedzi. Właściciele i pracownicy firm biegali po sali i pytali się swoich kolegów na wzajem jaka jest odpowiedź, bo dostali takie i takie pytanie i nie wiedzą o co w tym chodzi!!! To była praca zbiorowa, w dodatku pod biureczkami pojawiały się telefony z odpalonymi przeglądarkami. Powiedz mi teraz, ile ten papierek jest warty? Trzeba go co kilka lat odnawiać, świadczy o najwyższym poziomie z zakresu sieci komputerowych. 

 

Można mieć papierek, a gówno umieć!!! 

 

Miałem na studiach wykłady, które prowadziły różne firmy, od lokalnych firm programistycznych po Microsoft. Na pewnym wykładzie pewien mądry człowiek zachęcał do brania udziału w ich rekrutacji, a na koniec dodał "studia wam nie będą przeszkadzać podczas pracy, po za tym zawsze można zrezygnować ze studiów". Jeżeli z tego nie wyciągniesz odpowiednich wniosków, to Ci współczuję. I wcale nie zniechęcam ludzi do studiowania, a po prostu chcę wam uświadomić, że jeżeli np nie macie czasu na studiowanie, lub po prostu wiecie, co chcecie w życiu robić i nie chcecie tracić czasu na nic innego, to po prostu to róbcie.

 

 

Też na studiach obowiązkowo CCNA robiłem ale w salce zajęciowej i oczywiście wyglądało to całkiem podobnie. Ale to, że jeśli jakiś certyfikat można zrobić bez wysiłku pomimo tego, że istnieje możliwość ściągania nie oznacza, że z każdym tak jest. Robiłem MSCA z Microsoft'u, który jest takim podstawowym certyfikatem można by rzec jak CCNA (ten bezterminowy). Egzaminy odbyły się w firmie szkoleniowej w salce z 3 komputerami i monitoringiem. Całość egzaminu jest nadzorowana przez egzaminatora, który wchodzi co jakiś czas (2 razy musi wejść ze względu na wymogi egzaminacyjne) i sprawdza czy ktoś nie korzysta z pomocy lub ma problem niezwiązany stricte z egzaminem. Podejście bardzo profesjonalne ale zakres wiedzy nie jest jakiś ogromny więc co to oznacza? Wartościowy czy bezwartościowy? Świat nie jest kolorowy a ludzie dają się przekupić więc możesz kupić certyfikat jak i prawo jazdy, reszta wyjdzie jak już się zaczniesz tym zajmować. To tylko kwestia poglądowa.

 

Jak ktoś nie lubi to przecież nie musi studiować, nie napisałem że to jakiś wymóg. Ale warto chociażby z tego powodu, że po otrzymaniu dyplomu i tytułu przy zatrudnieniu na umowę o pracę nie trzeba robić 10 lat stażu by mieć 26 dni urlopu i +8 lat do stażu pracy jeśli ktoś jednak ZUSowi ufa. U mnie w korpo na przykład by awansować wyżej, to trzeba mieć już tego inżyniera. Może w innych firmach jest podobnie? Dużo gdybania. Są firmy, które same wyślą pracownika na studia i co wtedy?

 

Jak to zwykle na MPC bywa robi się kolejna gównoburza o pierdoły raczej mało związane z tematem. Najgorsze co można zrobić to próbować wciskać komuś swoje racje zamiast zaproponować rozwiązanie. Kiedy człowiek osiąga magiczny wiek, po którym opuszcza swoje gniazdo to staje przed całym ogromem wyboru. Sam musi zdecydować czy to dla niego dobre czy nie.

YOU MUST DIE

- Ganon, Koridai

Opublikowano

To ja opowiem swoją historię, aby zachęcić autora tematu do działania :) Po technikum informatycznym (w ktorym bardzo mało się nauczyłem. Większość sam w domu robiłem, pisałem - dowody na tym forum w postaci różnych stronek, php i inne pierdoły. Ale coś robiłem) szukałem pracy. Poszedłem do urzędu pracy i tam się zarejestrowałem. O dziwo na poczatku znaleźli dla mnie staż w banku jako Technik Informatyk. Pomyślałem sobie "o proszę, coś z mojego zawodu, w banku, moze być ciekawie".

 

Poszedłem na staż (3 miesiące). Ogólnie nic z informatyki. Inaczej mówiąc... Wykorzystywanie pary rąk do chujowej za przeproszeniem roboty... Po stażu przedłużyli mi umowę (już z banku) na kolejne 2 miesiące. Trzymałem się dzielnie wiedząc że to moja pierwsza praca w życiu i wiedziałem, że od czegoś trzeba zacząć. Po stażu i jak zbliżała się końcówka umowy w banku zacząłem szukać kolejnej pracy. Znalazłem pracę jako Technik Napraw w pewnej firmie (wielka korporacja na skalę światową naprawiającą sprzęt komputerowy, drukarki, monitory i inne urządzenia).

 

W tym samym czasie jak znalazłem tę pracę to wysłałem CV do małej spółki szukającej programisty. Uznałem, że to jest to, moze się uda. Nic nie stracę, a mogę zyskać. Pracując już w drugiej pracy (dosłownie na samym początku) poszedłem na rozmowę na programistę. Po rozmowie która wyglądała tak, że poszedłem do restaruacji na herbatę. Rozmawialiśmy, co oni oczekują, czego ja oczekuję.

 

Pokazałem jakieś programiki z C++ z technikum którymi mowiąc szczerze nie zabłysnąłem... Po kilku dniach napisali mi, że znaleźli kogoś innego, bardziej z doświadczeniem, ALE zaproponowali mi przy okazji, staż płatny oczywiście ale dopiero po 6 miesiącach. Odpisałem, że się zgadzam bez namysłu (również pomyślałem, że to może być jakiś krok w kierunku pracy jako programista). Po 6 miesiącach pracy jako Technik Napraw straciłem już moje ambicje co do programowania i nie sądziłem, że szef tej firmy co szukał programisty będzie pamiętał o mnie i o jego propozycji o stażu...

 

Stało się... Napisał do mnie że chciałby się spotkać. Po spotkaniu umowa była taka, abym przychodził na dwie godzinki dziennie (po pracy jako Technik Napraw), aby sprawdził na co mnie stać. Tak też było, po pracy po 16 przychodziłem codziennie do 18 programować. Mówił, że po dwóch tygodniach takiego okresu sprawdzającego, powie co ze mną zrobi. Po tygodniu jednak mój aktualny szef stwierdził, że widzi we mnie potencjał i nie będzie czekał dwóch tygodni tylko już od razu chce mi zaproponować pracę. Tak już pracuję 7 miesięcy jako programista. 

 

Tak więc morał z tego jest taki. Jeżeli faktycznie umiesz dobrze programować to ok, możesz szukać pracy jako Junior Developer. Jednak jeśli umiesz bardzo mało, albo tylko to co nauczyli Cie w technikum, to nie liczyłbym na taką pracę. Mi się udało, Tobie życzę tego samego. Próbuj szczęscia, rób kursy, a i co do studiów. Tak studiuję. Informatykę, aktualnie jestem na 4 semestrze informatyki i myślę, że wiedza stamtąd w jakimś stopniu pozwoliła mi poszerzać wiedzę z programowania bo wiem, że to jest to i chcęto robić.

 

Nie ma sie co zniechęcać, trzeba działać, a jak sytuacja wymaga to szukaj byle jakiej roboty związanej z inormatyką, elektroniką. 

 

@Edit

Co do zarobków bo o to pytałeś. Myślę, że około 1700-2000 w zależności w jak dużym mieście. 

Osobiście pomagam tylko na PW lub e-mail


-----------------------------------------------------------------


https://github.com/smietanka

Opublikowano

To ja opowiem swoją historię, aby zachęcić autora tematu do działania :) Po technikum informatycznym (w ktorym bardzo mało się nauczyłem. Większość sam w domu robiłem, pisałem - dowody na tym forum w postaci różnych stronek, php i inne pierdoły. Ale coś robiłem) szukałem pracy. Poszedłem do urzędu pracy i tam się zarejestrowałem. O dziwo na poczatku znaleźli dla mnie staż w banku jako Technik Informatyk. Pomyślałem sobie "o proszę, coś z mojego zawodu, w banku, moze być ciekawie".

 

Poszedłem na staż (3 miesiące). Ogólnie nic z informatyki. Inaczej mówiąc... Wykorzystywanie pary rąk do chujowej za przeproszeniem roboty... Po stażu przedłużyli mi umowę (już z banku) na kolejne 2 miesiące. Trzymałem się dzielnie wiedząc że to moja pierwsza praca w życiu i wiedziałem, że od czegoś trzeba zacząć. Po stażu i jak zbliżała się końcówka umowy w banku zacząłem szukać kolejnej pracy. Znalazłem pracę jako Technik Napraw w pewnej firmie (wielka korporacja na skalę światową naprawiającą sprzęt komputerowy, drukarki, monitory i inne urządzenia).

 

W tym samym czasie jak znalazłem tę pracę to wysłałem CV do małej spółki szukającej programisty. Uznałem, że to jest to, moze się uda. Nic nie stracę, a mogę zyskać. Pracując już w drugiej pracy (dosłownie na samym początku) poszedłem na rozmowę na programistę. Po rozmowie która wyglądała tak, że poszedłem do restaruacji na herbatę. Rozmawialiśmy, co oni oczekują, czego ja oczekuję.

 

Pokazałem jakieś programiki z C++ z technikum którymi mowiąc szczerze nie zabłysnąłem... Po kilku dniach napisali mi, że znaleźli kogoś innego, bardziej z doświadczeniem, ALE zaproponowali mi przy okazji, staż płatny oczywiście ale dopiero po 6 miesiącach. Odpisałem, że się zgadzam bez namysłu (również pomyślałem, że to może być jakiś krok w kierunku pracy jako programista). Po 6 miesiącach pracy jako Technik Napraw straciłem już moje ambicje co do programowania i nie sądziłem, że szef tej firmy co szukał programisty będzie pamiętał o mnie i o jego propozycji o stażu...

 

Stało się... Napisał do mnie że chciałby się spotkać. Po spotkaniu umowa była taka, abym przychodził na dwie godzinki dziennie (po pracy jako Technik Napraw), aby sprawdził na co mnie stać. Tak też było, po pracy po 16 przychodziłem codziennie do 18 programować. Mówił, że po dwóch tygodniach takiego okresu sprawdzającego, powie co ze mną zrobi. Po tygodniu jednak mój aktualny szef stwierdził, że widzi we mnie potencjał i nie będzie czekał dwóch tygodni tylko już od razu chce mi zaproponować pracę. Tak już pracuję 7 miesięcy jako programista. 

 

Tak więc morał z tego jest taki. Jeżeli faktycznie umiesz dobrze programować to ok, możesz szukać pracy jako Junior Developer. Jednak jeśli umiesz bardzo mało, albo tylko to co nauczyli Cie w technikum, to nie liczyłbym na taką pracę. Mi się udało, Tobie życzę tego samego. Próbuj szczęscia, rób kursy, a i co do studiów. Tak studiuję. Informatykę, aktualnie jestem na 4 semestrze informatyki i myślę, że wiedza stamtąd w jakimś stopniu pozwoliła mi poszerzać wiedzę z programowania bo wiem, że to jest to i chcęto robić.

 

Nie ma sie co zniechęcać, trzeba działać, a jak sytuacja wymaga to szukaj byle jakiej roboty związanej z inormatyką, elektroniką. 

 

@Edit

Co do zarobków bo o to pytałeś. Myślę, że około 1700-2000 w zależności w jak dużym mieście. 

Można się dowiedzieć co dokładnie robicie w tym C++, jakie projekty?

Studia dzienne? Bo domyślam się, że jednak chyba zaoczne.

W jakim mieście?

Z jaką dokładnie wiedzą przyszedłeś na staż, a z jaką go skończyłeś?

TuByłaSygnatura.png

Opublikowano

@up
Zaoczne studia (Zielona Góra). Pracę jako programista zacząłem z małą wiedzą, naprawdę i jeszcze nie skończyłem :) dalej pracuję. Nie piszemy w C++ tylko w C# .Net. Programiki z C++ pokazywałem na rozmowie z technikum, mało fajne zwykłe jakieś, pokazywały jednak że ta podstawa podstaw jest :p A co do tego jakie projekty to monitorujemy ceny i dostępności produktów w sklepach internetowych

Osobiście pomagam tylko na PW lub e-mail


-----------------------------------------------------------------


https://github.com/smietanka

Opublikowano

Mógłbym zadać pytanie gdzie pracujesz w ZG no ale :D łeee to skoro tak piszesz to ja jak na pwr skoczyłem to od tych z technikum jestem lepszy :D Nagle światełko w tunelu się pojawia :P

pl ;)

Opublikowano

im więcej masz papierów tym jesteś bardziej wartościowy na rynku pracy, choćby to były jakieś gównocertyfikaty.­

Gówno prawda.

 

Na papiery to sobie patrzą, tylko zawody pomyliłeś. Certyfikaty to jest najbardziej nieużyteczna i marnotrawna rzecz jaką można w życiu zrobić.

Następny.

Certyfikaty są użyteczne, ale nie jakieś gównofirma superuberhipercorporejszyn, mając certy od Cisco czy chociażby Oracle jest dużo łatwiej o pracę.

Po drugie, obecnie papiery to coś co najmniej interesuje pracodawców, oni chcą doświadczonych ludzi a nie teoretyków, najbardziej w cenie są własne projekty.

Skończcie p******** studenciaki, amen.

Opublikowano

Na papiery to sobie patrzą, tylko zawody pomyliłeś. Certyfikaty to jest najbardziej nieużyteczna i marnotrawna rzecz jaką można w życiu zrobić.

Następny.

Certyfikaty są użyteczne, ale nie jakieś gównofirma superuberhipercorporejszyn, mając certy od Cisco czy chociażby Oracle jest dużo łatwiej o pracę.

Po drugie, obecnie papiery to coś co najmniej interesuje pracodawców, oni chcą doświadczonych ludzi a nie teoretyków, najbardziej w cenie są własne projekty.

Skończcie p******** studenciaki, amen.

 

polecam najpierw nauczyć się czytać, a potem się dopierdalać

Opublikowano

To zależy od twoich umiejętności i znajomości, kolega skończył technikum ** lata temu i zarabia 30zl/godz jako freelancer, niestety część osób z jego klasy do dziś nie ma pracy.

Linux pozwoli wycisnąć ostatnią łzę z twojego procesora.

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...