Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Bayern Czy Inter - Kto Zostanie Mistrzem Starego Kontynentu?


Finał Ligi Mistrzów 2009/2010  

23 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Kto wygra tegoroczne LM?

    • Inter wygra w ci?gu regulaminiwych 90 minut.
    • Bayern wygra w ci?gu regulaminiwych 90 minut.
    • Inter wygra w dogrywce.
    • Bayern wygra w dogrywce.
      0
    • Inter wygra w konkursie rzutów karnych.
    • Bayern wygra w konkurskie rzutów karnych.

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Miłej lektury :)

 

 

 

 

BRAMKARZE:

 

Julio Cesar utracił nieomylność, a po lutowym wypadku, w którym rozbił lamborghini i zdrowo się poturbował, dawał nawet powody, by się zastanawiać, czy nie podzieli losu również grającego na San Siro rodaka - Dida uchodził swego czasu za jednego z najlepszych w swoim fachu na świecie, aż dostał w głowę rzuconą z trybun petardą i równie znienacka, jak bezpowrotnie obsunął się w przeciętność. Julio Cesar na razie miewał "tylko" słabsze wieczory i na mundial poleci jako pierwszy bramkarz Brazylii.

 

36-letni Hans-Jörg Butt turniej w RPA obejrzy prawdopodobnie z trybun, on sam raczej nie spodziewał się powołania. Ani tego, że zostanie wpuszczony między słupki Bayernu. Awans zawdzięcza rozczarowaniu Michaelem Rensingiem, ale latem klub poszuka piłkołapa dającego większe poczucie bezpieczeństwa na tyłach. Choć Butt wszystkich pozytywnie zaskoczył (co bezcenne, nie traci zimnej krwi pod presją, prędko zapomina o swoich nieudanych zagraniach), to monachijczycy już w półfinale byli drużyną z najsłabszym bramkarzem, dlatego na tej pozycji...

 

Zdecydowaną przewagę ma Inter.

 

 

 

 

DEFENSYWA:

 

Monachijczycy wystawiają tutaj jednego wybitnego, nigdy nieopuszczającego drużyny Philippa Lahma, który swobodnie czuje się we wszystkich kątach boiska - przyjmie rolę i lewego, i prawego obrońcy, na obu flankach co rusz wyrywa do przodu, by ostrzeliwać bramkę wroga. W środku są Martin Demichelis i wydajny przede wszystkim na cudzych polach karnych Daniel Van Buyten (obaj chimeryczni, solidniejszy ten pierwszy), wspierają ich młodzi debiutujący w dorosłym futbolu na początku tego sezonu (Holger Badstuber) bądź tej wiosny (David Alaba, Diego Contento).

 

Choćby nie wiem, jak szybko się rozwijali, daleko im do argentyńsko-brazylijskich twardzieli z Mediolanu - fenomenalnego Maicona (dwa razy szersza w barach wersja Lahma), stalowego Javiera Zanettiego oraz Waltera Samuela i Lucio, najbardziej niezawodnej pary stoperów w LM. W fazie pucharowej dali się przechytrzyć tylko kuglarzom barcelońskim (Chelsea zdobyła bramkę po strzale z dystansu), tymczasem monachijczycy tracili gole częściej niż jakikolwiek finalista rozgrywek od czasów Monaco, rewelacji sezonu 2003/04. I choć z czasem uszczelnili grę na tyłach (w półfinale Lyon ani ich tknął), to nawet mimo wymiany w Interze Cristiana Chivu na Zanettiego trudno uznać, że stać ich na wzniesienie przed bramką fortecy tak monumentalnej i zniechęcającej do ataku jak mediolańska.

 

Wyraźna przewaga Interu.

 

 

 

 

POMOC:

 

Wspomnianą roszadę wymusiła dyskwalifikacja Thiago Motty, jedynego nieobecnego w Interze. Bliżej środka boiska przesunie się Zanetti i wraz z Estebanem Cambiasso stworzy żywą tarczę chroniącą dostępu do pola karnego - zbyt imponującą, by nie zadumać się nad gonitwą myśli, która skłoniła Diego Maradonę do zignorowania obu przy powołaniach na mundial. Klasy im to nie ujmuje, upewniamy się tylko, że w głowie argentyńskiego selekcjonera dzieją się rzeczy niezwykłe.

 

Przed duetem defensywnym pobiega Wesley Sneijder, czyli najefektywniejszy rozgrywający tej edycji LM. Przed każdym arcyważnym meczem ciężko choruje, by pięć minut przed rozgrzewką zaszokować nagłym złóżkawstaniem i rozstrzygnąć o wyniku. Bayernie, strzeż się, z obozu Interu dochodzą zdumiewające wieści - Holendra nic nie boli. Byłby Sneijder naturalnym kandydatem na bohatera finału, gdyby monachijskich natarć nie oskrzydlał Arjen Robben - jeszcze skuteczniejszy, ale też podniebnie odlotowy w wywijaniu lewą stopą, dzięki niektórym numerom zdolny wzlecieć i nad Messiego.

 

Bayern będzie groźniejszy na prawej flance (z Lahmem czającym się za Robbenem) - na przeciwległej Hamit Altintop, który prawdopodobnie zastąpi zawieszonego Francka Ribery'ego, skupi się raczej na pościgu za Maiconem. Zwyczaje mediolańczyków, którzy lubią wypowiadać na murawie wojnę, sprzyjają też wojowniczym naturom Marka van Bommela (momentami bezmyślnie brutalny zabijaka, umie przyłożyć z dystansu) oraz Bastiana Schweinsteigera - wszechstronniejszego w tym duecie, najczęściej dotykającego piłki w Bundeslidze, pożądanego już w czołowych klubach Serie A.

 

Druga linia to jedyny rejon, w którym Bayern przeciwnikowi dorównuje. A jeśli uznać za nadzwyczajną moc rozpędzonego jak nigdy w całej karierze Robbena i użyć fotokomórki, to może nawet...

 

Bayern ma optyczną przewagę.

 

 

 

 

ATAK:

 

Znów wszystko jasne. Choćbyśmy wieloma uzasadnionymi pochlebstwami podsumowali sezon błyskawicznie dorastającego, uniwersalnego Thomasa Muellera oraz nigdy nieodpoczywającego Ivicy Olicia (w półfinale ugodził Lyon hat trickiem idealnym - gole strzelał głową, lewą i prawą nogą), to jednak więcej atutów znajdziemy u napastników Interu. W Serie A Diego Milito uzbierał tyle goli, ile obaj wymienieni razem wzięci w Bundeslidze, Samuel Eto'o wyhamował strzelecko tylko na rozkaz Mourinho - teraz tyra w defensywie, ale to wciąż snajper zabójczo niebezpieczny, w dodatku uwielbiający magię wieczorów przykuwających uwagę całej planety. Jako jedyny obok Raula Gonzaleza strzelał gole w dwóch finałach LM, teraz chce zostać pierwszym w historii graczem, który sezon po sezonie sięgnie po potrójną koronę (z różnymi klubami!).

 

Gdyby nie koszmarny, pokaleczony kontuzjami sezon Miroslava Klosego oraz niezdolność do zniesienia presji najważniejszych gier (co widać i w reprezentacji, i w klubach) Mario Gomeza, już dziś widzielibyśmy monachijczyków królujących w walce powietrznej - każdy czuje się nad trawami pola karnego jak rekin ludojad w morzu pełnym plażowiczów. Niestety, ostatnio nie polują. I przy przeciętnym na tle partnerów, przejętym zimą za darmo Goranie Pandevie, a także jedynym atakującym rezerwowym Mario Balotellim prezentują się marnie. Ten ostatni - sławny zarówno dzięki talentowi, jak i z powodu chuligańskich wybryków - właśnie spokorniał (albo udaje), próbuje wybłagać przebaczenie kibiców i przełożonych (albo udaje), zaczął uczciwie pracować (nie udaje, przy Mourinho się nie da). I też jest w stanie zadać decydujący cios, choć zniechęceni jego notoryczną niesubordynacją komentatorzy jakoś o tym zapomnieli...

 

Przewaga Interu.

 

 

 

 

TRENERZY:

 

Obaj nie nadawali się do profesjonalnego futbolu jako gracze, obaj naszej metodzie badawczej by nie zaufali - jednostka w oderwaniu od grupy nie ma dla nich wartości, wierzą tylko w pracę zbiorową. Przypomnieliby, z kim zdobywali Puchar Europy. Louis van Gaal dopadł go z dzieciakami Ajaksu Amsterdam (1995), José Mourinho z anonimowymi wtedy graczami Porto (2004). Oba sukcesy oddziela m.in. czas ich współpracy w Barcelonie u schyłku minionej dekady. Ten pierwszy, znany jako fanatycznie skupiony na szczegółach taktyk zrośnięty z notatnikiem, mianował wówczas asystentem tego drugiego, wtedy jeszcze tłumacza, ale już idealnego kandydata na kolejnego fanatycznie skupionego na szczegółach taktyka zrośniętego z notatnikiem. Kiedy Portugalczyk wylądował w Mediolanie, najpierw zezłościł się, że trener Interu nie ma biurka, i zażądał własnego gabinetu.

 

Van Gaal już przegrywał, Mourinho prawdziwie bolesnej klęski w karierze nie poniósł. Obaj są fachowcami wybitnymi. Podołali wyzwaniom w różnych kulturach piłkarskich, nie tracą głów, gdy sytuacja na boisku robi się trudna. Jeden drobiazg na korzyść van Gaala - jego dzisiejszy rywal reaguje na przebieg gry radykalniej, czasami sprawia wrażenie, jakby chciał zostać bohaterem wieczoru również przez zmianę.

 

Mimo to, remis.

 

 

 

 

JAKI TO BĘDZIE FINAŁ?

 

Madryccy entuzjaści futbolu, z którymi rozmawiałem, spodziewają się meczu nudnawego, rozstrzygniętego pojedynczą akcją. Nic zaskakującego, w finałach Pucharu Europy najczęściej, bo 15-krotnie, padał wynik 1:0. Gdyby jednak nie paraliżująca, wywołująca lęk przed nieodwracalnym błędem stawka, mielibyśmy powody spodziewać się gry żywej i pełnej wydarzeń. Bayern naciera z zasady, van Gaal - wyrzucający Mourinho dążenie do zwycięstwa kosztem urody spektaklu - nie ma właściwie alternatywy, skoro jego defensywa upodobała sobie posunięcia samobójczo niefrasobliwie.

 

Inter wbrew stereotypowi też nie wtula się we własne pole karne, lecz uzależnia taktykę od przeciwnika. Nikt inny nie pokonał Barcelony za kadencji Josepa Guardioli przewagą dwóch goli, ale i nikt inny nie oddał tejże Barcelonie piłki na 85 proc. czasu gry na Camp Nou. Wobec nieobecności Ribery'ego Mourinho powinien - choć to czasownik ryzykowny, gdy mówimy o trenerze tak nieprzewidywalnym - wybrać w sobotę opcję bliższą ofensywnej. Nie czekać na swoich włościach, zastosować agresywny pressing na połowie rywala, nie odwlekać ataku zbyt długo, aż do chwili, w której każda akcja, także przypadkowa, może okazać się decydującą. Zwłaszcza że Franz Beckenbauer rozpowiada na lewo i prawo, że Bawarczycy na finiszu sezonu osiągnęli szczytową formę atletyczną i chętnie rozegraliby dogrywkę. A w tej edycji Ligi Mistrzów, co dość niezwyczajne, jeszcze dogrywki nie było...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KTO WYGRA LM?

 

 

 

Źródło: Sport.pl

 

 

 

 

z7919794Z.jpg

Jose Mourinho

 

 

z7919796N.jpg

Louis van Gaal

 

 

z7795717N.jpg

Wesley Sneijder

 

 

z7800280N.jpg

Arjen Robben

 

 

z7345730N.jpg

Hans-Joerg Butt

 

 

z7599235N.jpg

Julio Cesar

 

 

 

 

 

 

MECZ: (NIESTETY SŁABA JAKOŚĆ, MOŻNA CHOCIAŻ POSŁUCHAĆ :D)

 

 

Opublikowano

jea!! milito strzelca 1 bramki w 35 minucie!! teraz tylko to utrzymac!!!!!!!!!

 

 

Fajnie, nawet nie muszę oglądać meczu i wszystko wiem :O

Opublikowano

Wyjazd szwaby ... Inter wygra :)

ExGlobal Moderator | exModerator  | ExMentor | Goldmember

 

Powoli wracam do życia.

 

Student prawa  ^^

Opublikowano

W pierwszym kwadransie dominowali piłkarze Bayernu. Dobrej sytuacji po podaniu Robbena nie wykorzystał Olić. W 17. minucie w zamieszaniu w polu karnym piłkę ręką zagrał Maicon, jednak Howard Webb pozostał niewzruszony. Po tej sytuacji Inter zepchnął Bawarczyków do obrony. Dwa razy piekielnie mocno z rzutów wolnych uderzał Sneijder, jednak Butt nie dał się zaskoczyć i pewnie piąstkował piłkę.

W 35. minucie Inter przeprowadził najważniejszą akcję pierwszej połowy. Po golu Diego Milito Inter objął prowadzenie. Po długim wykopie Julio Cesara piłkę głową do Sneijdera zgrał Milito. Holender odegrał do Argentyńczyka a ten spokojnie wyczekał Butta i spokojnie uderzył pod poprzeczkę.

 

Duet Milito - Sneijder po raz kolejny dał o sobie znać w 43. minucie. Piłkę po lewym skrzydle holował Milito i płasko zagrał ją do Sneijdera, który wyszedł sam na sam z Buttem. Niemiecki bramkarz, nogami obronił strzał Holendra. Podopieczni Mourinho mogli prowadzić 2:0 ale do przerwy muszą zadowolić się jedno bramkową przewagą.

 

Druga połowa zaczęła się od mocnej wymiany ciosów. Już po kilkunastu sekundach Bayern mógł wyrównać, jednak strzał Mullera nogami obronił Cesar. W kolejnej akcji bliski strzelenia bramki na 2:0 był Goran Pandev. Macedończyk dostał świetne podanie od Milito, uderzył pod porzeczkę, ale Butt wyciągnął się jak struna i z trudem obronił strzał napastnika Interu.

 

W 63. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z woleja uderzył Muller, ale Cesar po raz kolejny wygrał pojedynek z młodym Niemcem. Dwie minuty później z prawej strony boiska świetnie uderzył Robben, piłka leciała w okienko bramki Cesara, jednak Brazylijczyk nie dał się pokonać.

 

W 70. minucie cudowna kontrę przeprowadził Inter, a w zasadzie Diego Milito. Rozpędzony Argentyńczyk łatwo ograł van Buytena i spokojnie z dziesięciu metrów pokonał Butta.

 

Ostatnie 20 minut to ataki podopiecznych van Gaala i obrona Interu. Piłkarze Bayernu nie atakowali jednak z takim zacięciem jak w pierwszej części spotkania, wydawali się być pogodzeni z porażką. Przed końcowym gwizdkiem van Gaal pogratulował Portugalczykowi wygranej. Piłkarze Mourinho wygrali Puchar Europy po 45 latach przerwy. Wielki tryumf Interu. Wielki mecz Diego Milito!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...