Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Cos Ode Mnie --- Kawaly <<+18>> {Part20}


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

No to mamy juz 20 czesc dowcipow. Z tej okazji postanowilem zrobic cos specjalnego. Z kazdej partii z dowcipami wybralem te, ktore cieszyly sie najwieksza popularnoscia. Oczywiscie nie zapomnialem dodac najswiezszych dowcipow. Pozdrawiam i mysle, ze bedzie sie Wam podobalo. Milego czytania :lol: :lol: :lol:

 

Part1

 

Siedzi dwóch dresów na ławeczce i jeden do drugiego mówi:

- wczoraj siedzę dokładnie na tej ławce, a na tej na przeciwko piękna dupeczka.

Nagle ona do mnie oczko. To i ja do niej oczko.

Nagle ona trzepocze rzęsami. To i ja próbuję.

Nagle ona macha ręką, żeby podszedł. No to podszedłem

I wtedy ona zaczyna mnie jęzorkiem smyrać. To i ja ją smyram.

W końcu odrzuca torebkę i mówi: zrob mi to, co potafisz najlepiej mój ogierze!

- I co, i co? - pyta kolega....

- I nic. Wyjebałem jej z dyni....

 

 

Pewnego razu policja przyłapała całą grupę prostytutek podczas dzikiej orgii w hotelowym pokoju. Policjanci wyprowadzili prostytutki z hotelu i ustawili w szeregu na ulicy. Pech chciał, że obok przechodziła babcia jednej z dziewczyn. Gdy zobaczyła swoją wnuczkę, od razu podeszła i zapytała:

- Dlaczego stoisz, kochanie, w tym szeregu?

Dziewczyna, aby ukryć prawdę, wymyśliła na poczekaniu kłamstwo:

- Policja rozdaje pomarańcze za darmo, a ja tu stoję by parę dostać.

Babcia pomyślała na to: "To bardzo miło z ich strony - też postoję, to może jakieś dostanę". Jak pomyślała, tak zrobiła - ustawiła się szybko na końcu szeregu.

Tymczasem policjanci zaczęli spisywać dane prostytutek. Gdy jeden z nich doszedł do babci, strasznie się zirytował i zapytał:

- Łał, pani ciągle to robi w tym podeszłym wieku? Jak pani daje radę?

- Oh, słodziutki, to jest bardzo proste: wyjmuję moje zęby, ściągam skórkę i wylizuję do sucha...

 

 

Początek XX wieku. Uboga wiejska rodzina miała jedyną żywicielkę - krowę. Kiedy nastał kolejny ranek, mąż wstał jak zwykle przed świtem i poszedł do obory ją wydoić. Niestety krowa leżała całkiem martwa. Człowiek się załamał, przed oczami stanęła mu wizja śmierci głodowej, więc wyjął ze spodni pasek i powiesił się pod powałą. Po dłuższej chwili obudziła się żona, zaniepokojona brakiem małżonka. Od razu pomyślała, że mąż powinien być w oborze. Kiedy się tam udała i okazało się, że mąż popełnił samobójstwo, a na klepisku leży

martwa krowa - jedyna żywicielka rodziny, niewiele myśląc powiesiła się koło męża, w końcu zgodnie z przysięgą małżeńską chciała dzielić jego los. Po chwili obudził się starszy syn. Kiedy zobaczył, że łoże rodziców jest puste, a na stole nie stoi kanka z mlekiem, jak zazwyczaj bywało, postanowił poszukać rodzicieli w oborze. Jakiż był jego szok, gdy odnalazł martwą krowę i rodziców równie martwych, a okoliczności wskazywały na samobójstwo. Pomyślał, że musi to sobie poukładać, postanowić coś, a najlepiej zawsze udawało mu się myśleć nad rzeką. Wziął więc wędkę i poszedł nad wodę. Zarzucił haczyk i w tej chwili z wody wyłoniła się postać pięknej syreny...

- Jeśli przelecisz mnie pięćdziesiąt razy, wskrzeszę twoich rodziców, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.

Niestety syn dał radę syrenie tylko 25 razy i kiedy zasłabł pochłonęły go czeluście piekielne. W tejże chwili obudził się młodszy syn ubogich rolników. Kiedy zobaczył, że izba stoi pusta, postanowił, że poszuka współmieszkańców. Kiedy zobaczył martwą krowę i martwych rodziców w oborze, bardzo zafrasowany zauważył brak również wędek. Przecież miał jeszcze brata.

- Pewno poszedł nad rzekę - pomyślał i poszedł go poszukać. Zastał porzuconą wędkę i pomyślał, że brat poszedł za potrzeba i zaraz wróci, jednak w tym momencie z wody wyłoniła się piękna syrena i zapytała:

- Ile masz lat chłopcze?

- 16...

- Hm, jeśli przelecisz mnie 25 razy, wskrzeszę twoich rodziców, brata, krowę i żyć będziecie w dostatku do końca waszych dni - rzekła syrena.

- A mogę 30?!

- No, możesz...

- A 40?

- Możesz chłopcze, oczywiście, jak tylko dasz radę.

- A 50 razy mogę?

- Tak, tak, tak! - krzyknęła uradowana syrenka.

- A nie zdechniesz jak krowa?

 

 

Part2

 

 

Siedzi dwóch kolesiów w kinie, a przed nimi taki wielki, łysy drechol, grube karczycho, złoty kajdan na szyi - z dziewczyną siedzi. Jeden z tych kolesiów do drugiego:

- Stary, założę się z tobą o 50 zeta, że nie klepniesz łysego w glace.

- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi i klepie łysego w glace.

Łysy się odwraca, a koleś:

- Krzychu, to Ty? A nie... To przepraszam...

Łysy:

- Żaden Krzychu, ku...a, dotknij mnie jeszcze raz to Ci jeb...e! - i się odwraca.

Na to ten pierwszy koleżka do drugiego:

- Stary, świetnie to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 zeta, że go drugi raz nie klepniesz.

- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli sobie ten drugi i pac łysego w glace.

Łysy zjeżony się odwraca, a koleś:

- Krzychu, no kur...a, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej ławce przesiedzieliśmy, Krzychu, no nie pamiętasz mnie?

Łysy:

- Kur...a, nie byłem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przyp....dole, że się nie pozbierasz!

Zaczyna się podnosić, żeby wlutować kolesiowi, ale dziewczyna łapie go za rękaw i mówi:

- No daj spokój, Józek, film jest, a Ty będziesz jakiegoś cieniasa bił, chodź do pierwszego rzędu i oglądajmy...

Łysy niezadowolony, ale idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają. Pierwszy

koleś znowu do drugiego:

- Stary, naprawdę jestem pod wrażeniem, nieźle to wymyśliłeś, ale idę o 1000, że go trzeci raz nie klepniesz.

- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi.

Idą do drugiego rzędu, siadają za łysym i koleś wali łysego w łeb. Łysy się odwraca, na maksa napięty, a koleś:

- Krzysiu, to ja tam na górze jakiegoś łysego w glace napier...lam, a Ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz!

 

 

Kilka przyjaciółek z pracy wybrało się na weekendowy wypad za miasto. Postanowiły skorzystać z oferty pensjonatu Tylko dla kobiet. Przemiły portier powitał ich w drzwiach i stwierdził, że same powinny zdecydować, na którym z pięciu pięter chcą zamieszkać. Przyjaciółki ruszyły więc do schodów, weszły na pierwsze piętro i zastały tam napis:

- Wszyscy mężczyźni tutaj mają cienkie i krótkie.

Parsknęły śmiechem i poszły na drugie piętro. Tam zobaczyły informację:

- Wszyscy mężczyźni tutaj mają cienkie i długie.

Pochichotały chwilę i ruszyły na trzecie piętro. Tam zastał je napis:

- Wszyscy mężczyźni tutaj mają grube i krótkie.

Popędziły na czwarte piętro:

- Wszyscy mężczyźni tutaj mają grube i długie.

Kobiety aż zakrzyknęły z zachwytu, ale czym prędzej ruszyły na ostatnie, piąte piętro, chcąc się dowiedzieć, jaką kryje niespodziankę. A tam zastał je napis:

- Tu w ogóle nie ma facetów. Zbudowaliśmy to piętro wyłącznie po to, by udowodnić, że kobiecie w żaden sposób nie można dogodzić.

 

 

Pewien facet został członkiem bardzo ekskluzywnego klubu nudystów. Podczas pierwszej wizyty na plaży postanowił się trochę rozejrzeć. Rozebrał się i

poszedł na spacer. Po drodze zauważył rewelacyjną kobietę i momentalnie mu stanął. Kobieta to zauważyła podeszła i pyta:

- Wzywał mnie pan?

Facet na to:

- Nie, o co chodzi???

Kobieta uśmiechnęła się i mówi:

- Pewnie jest pan tu nowy. Tu jest taka zasada że jak komuś stanie to znaczy że mnie wzywał

Nie bawiąc się w dalsze wyjaśnienia kobieta zrobiła gościowi loda.

Facet uchachany idzie dalej myśli sobie, że warto by było saunę też zwiedzić. Tak więc wszedł do sauny usiadł sobie i pierdnął. Po chwili

pojawił się wielki zarośnięty koleś i pyta:

- Wzywał mnie pan?

Facet na to:

- Nie, o co chodzi???

Zarośnięty koleś uśmiechnął się i mówi:

- Pewnie jest pan tu nowy. Tu jest taka zasada że jak ktoś pierdnie to znaczy że mnie wzywał.

Następnie nie bawiąc się w dalsze wyjaśnienia koleś wyruchał nowego członka klubu nudystów.

Obolały facet idzie do biura klubu gdzie wita go uśmiechnięta, naga recepcjonistka:

- Czym mogę służyć?

Facet na to:

- Tu moja karta członkowska i klucz do szafki na ubrania. Możecie zatrzymać 500$ wpisowego

Recepcjonistka na to:

- Ale jest pan tu dopiero od kilku godzin nawet nie poznał pan naszych wszystkich atrakcji!!!

- Słuchaj paniusiu mam 58 lat. Staje mi raz na miesiąc, ale pierdzę przynajmniej trzydzieści razy dziennie

 

 

Part3

 

 

Facet wchodzi do knajpy i widzi swojego kumpla, który siedzi przy barze mocno przygnębiony. Podchodzi wiec do niego i pyta, w czym rzecz.

- Pamiętasz te śliczna dziewczyne ode mnie z pracy, z ktora chcialem sie umowic, ale nie moglem nawet do niej podejsc, bo za kazdym razem, kiedy ja widzialem, to mi stawal?

- No pamietam.

- W koncu zebralem sie na odwage i poprosilem, zeby sie ze mna umowila. I ona sie zgodzila.

- Super! To kiedy randka?

- Bylismy umowieni dzis wieczorem. Ale balem sie, ze znow mi stanie. Wiec przykleilem go sobie plastrem do nogi, zeby w razie czego nie bylo widac.

- No i dobrze! Gdzie problem?

- Poszedlem do niej, zadzwonilem, a ona otworzyla w takiej cieniutkiej,przezroczystej sukience...

- No i...?!

- Kopnalem ja w twarz...

 

 

12-letni synek, pyta się ojca (w mieście otwarto właśnie agencje

towarzyska):

- Tato, a co właściwie robi się w takiej agencji?

Ojciec mocno zakłopotany odpowiada:

- Synku, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, ze robi się tam człowiekowi dobrze.

Synek jest ciekawy. Raz dostaje od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film biegnie do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:

- A co ty chłopczyku chciałeś?

- No, chciałem, żeby mi zrobić dobrze, mam nawet pieniądze!

Pani zaprosiła chłopca do środka, następnie zaprowadziła go do

kuchni, ukroiła trzy duże pajdy świeżego chleba, posmarowała masłem i miodem i podała chłopcu.

Chłopiec wpada do domu i krzyczy:

- Mamo, tato, byłem w agencji towarzyskiej

Ojciec mało nie spadł z krzesła, mamie oczy nas wierzch wyszły.

- I co?! - pytają nieśmiało rodzice

- Dwie zmogłem, ale trzecia juz tylko wylizałem

 

 

Mężczyzna przychodzi do lekarza na analizę spermy. Lekarz daje mu specjalny pojemnik i mówi:

- Jutro proszę przynieść spermę w tym pojemniczku.

Mężczyzna przychodzi następnego dnia, ale z pustym pojemnikiem. Lekarz z niedowierzaniem pyta, co się stało. W odpowiedzi usłyszał:

- Doktorze, bardzo się starałem - najpierw jedną ręką, potem drugą, potem dwiema rękami, potem zawołałem żonę - ona próbowała jedną ręką, potem dwiema rękami, ustami, zębami... W końcu zawołałem sąsiadkę - ona próbowała jedną ręką, potem dwiema rękami, ustami, zębami...

- Zawołaliście nawet sąsiadkę? - pyta zdziwiony lekarz.

- Tak, zaprosiliśmy ją, ale nawet ona nie dała rady otworzyć pojemnika.

 

 

Part4

 

 

Płaci pani mandat! - mówi dwóch policjantow, zatrzymując samochód,

jadący z nadmierną prędkością.

- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze?

- Co to znaczy: "w naturze"?

- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać...

Policjant odwraca się do kolegi i pyta:

- Potrzebne ci są majtki?

- Nie!

- Mnie też nie.

 

 

Policjant zatrzymuje kierowcę za przekroczenie prędkości...

- Poproszę prawo jazdy...

- Niestety, nie mam prawa jazdy. Zabrano mi uprawnienia już 5 lat temu.

- Dowód rejestracyjny poproszę...

- Nie mam. To nie jest mój samochód, jest kradziony.

- Samochód jest kradziony?!

- Dokładnie, ale prawdę mówiąc - chyba widziałem dowód rejestracyjny w schowku, kiedy chowałem tam pistolet...

- Ma pan pistolet w schowku?!

- No tak. Tam go włożyłem, po tym jak zastrzeliłem właścicielkę tego samochodu i schowałem ciało w bagażniku.

- W bagażniku jest CIAŁO?!!

- No przecież mówię...

W tym momencie policjant zawiadamia komendę. Po 5 minutach antyterroryści otaczają samochód. Dowodzący akcją podchodzi do kierowcy.

- Prawo jazdy poproszę...

- Proszę bardzo - kierowca pokazuje jak najbardziej ważne prawo jazdy.

- Czyj to samochód? - pyta komendant.

- Mój. Proszę, oto dowód rejestracyjny.

- Proszę wolno otworzyć schowek i nie dotykać schowanej tam broni...

- Proszę bardzo, ale nie ma tam żadnej broni.

- Proszę otworzyć bagażnik i pokazać leżące w nim ciało.

- No problem, ale jakie ciało?!

- Zaraz, zaraz! - mówi kompletnie zdezorientowany policjant. - Kolega który pana zatrzymał powiedział, że nie ma pan prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, samochód jest kradziony, w schowku jest broń, a w bagażniku ciało...

- He, he! - odpowiedział kierowca. A może jeszcze panu powiedział, że przekroczyłem prędkość?

 

 

Przychodzi facet do lekarza:

- Panie doktorze, od kilku dni mam zatwardzenie, nic mi nie pomaga.

- Będziemy musieli panu zaaplikować czopki. Proszę się odwrócić, ściągnąć spodnie i pochylić się. Ja panu pokażę jak to się robi.

Facet ściągnął gacie, pochylił się i poczuł jak doktor wsuwa mu coś do tyłka.

- OK, gotowe. Proszę to samo powtarzać samemu w domu co 12 godzin przez najbliższe trzy dni.

Wieczorem gościu próbował samemu sobie poradzić, ale jakoś mu się nie udawało. Poprosił więc żonę o pomoc. Odwrócił się, ściągnął spodnie i wypiął du*sko. żona jedną rękę położyła na jego ramieniu, druga natomiast zaczęła wkładać mu czopek.

- O ku**a! - wrzasnął w pewnej chwili facet.

- Co się stało kochanie, zabolało cię?

- Nie, ale właśnie sobie uświadomiłem, że ten lekarz trzymał obie ręce na moich ramionach.

 

 

Part5

 

 

Wchodzi facet do baru z krokodylem.

- Proszę wyjść! On jest niebezpieczny!

- On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić.

- Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać.

Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi:

- Otwórz gębę! - Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, następnie wali znowu trzy razy i mówi: - Zamknij gębę!

Krokodyl zamyka, i wszyscy widza jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi:

- Może ktoś chce spróbować?

Odzywa się kobiecy głos:

- Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę.

 

 

Powodowana nagłą potrzebą fizjologiczną zakonnica wchodzi do baru. W barze

panuje standardowy zgiełk, jednak co parę minut gaśnie światło i cała sala

zaczyna wiwatować. Zakonnica podchodzi do baru i pyta gdzie może znaleźć

toaletę.

- Tu po lewej, ale nie powinna siostra tam wchodzić.

- Czemu nie? - pyta zaskoczona zakonnica.

- bo w toalecie stoi posąg nagiego mężczyzny, przykrytego jedynie listkiem

figowym.

- Nie szkodzi- odpowiada zakonnica- nie będę patrzeć w jego stronę.

Zakonnica idzie do toalety. Kiedy wraca do baru, zastaje standardowy

hałas. Jednak kiedy goście zauważają jej wejście, przerywają rozmowy i zaczynają

bić brawo.

Zakonnica zaskoczona, pyta barmana:

- Proszę pana, o co im chodzi, biją brawo, bo byłam w toalecie?

- Nie, biją brawo, bo została siostra jedną z nas - odpowiada barman.

- Nadal nie rozumiem - mówi wciąż zaskoczona.

- Widzi siostra, ilekroć ktoś uniesie listek na posągu to w barze gaśnie

światło.

 

 

Tata odprowadza córkę do przedszkola. Idąc mijają 2 "bzykające się" psy.

Córka pyta:

- Tato? Co te pieski robią?

Ojciec nie wie, co odpowiedzieć dziecku, więc wymyśla na poczekaniu

- Bo wiesz, ten piesek na górze zwichnął sobie łapkę i ten drugi pomaga mu dojść do domku.

- Wiesz tato? To zupełnie jak w życiu! Ty komuś pomagasz a ten ktoś pierdoli cię prosto w dupę!

 

 

Part6

 

 

Na czterdziesta rocznice slubu dwoje staruszków wybralo sie do swojej

ulubionej kawiarenki. Usiedli przy stoliku i zaczeli prowadzic rozmowe.

- Pamietasz kochanie, to tutaj zaprosiles mnie ponad 40 lat temu bylo

tak wspaniale.

- A ty pamietasz jak bylo wspaniale, kiedy po wyjsciu stad poszlismy w

strone parku?

Kiedy mijalismy ogrodzenie, nagle wziela mnie taka

chcica, oparlas sie o plot a ja Cie zerznalem.

- Tak, pamietam, a moze by to powtórzyc? Ja jeszcze moge, a Ty?

- Ja tez, chodzmy szybko, bo juz zaczynam sie podniecac.

Po tych slowach niemal wybiegli z kawiarenki. Cala rozmowe uslyszal

przypadkiem chlopak siedzacy przy sasiednim stoliku. Pomyslal sobie, ze

ciekawie bedzie zobaczyc czy faktycznie dwoje staruszków odwazy sie uprawiac

seks w parku. Poszedl za nimi i oto co zobaczyl. Babcia podwinela spódnice i

sciagnela majtki, dziadek nawet nie fatygowal sie ze sciaganiem czegos

tylko rozpial rozporek, oparl babcie o plot i ostro zabral sie do roboty.

Na to co nastapilo potem, chlopak znal tylko jedno

okreslenie: rzniecie stulecia.

Nie widzial nigdy czegos podobnego na filmie, zaden

znajomy o

czyms takim mu nie mówil no i nie znal tego z wlasnych doswiadczen.

Dziadek posuwal babcie wrecz w fenomenalnym, iscie

olimpijskim tempie,

tempie którego nikt by chyba nie wytrzymal. Bylby to niewatpliwie sprint

gdyby nie fakt, ze dziadek pracowal przez niemal godzine nie przestajac

nawet przez sekunde i ani razu nie zwalniajac tempa. Tylek mu chodzil

niewiele wolniej niz kolibrowi skrzydelka. Dopiero po ok. godzinie zmeczenie

kochankowie opadli na ziemie i ciezko oddychali przez kolejna godzine.

- Jaki jest jego sekret, gdybym ja tak posuwal to nie mialbym

najmniejszego problemu z kobietami, musze poznac jego sekret -pomyslal

sobie chlopak, zebral sie na odwage i podszedl do wycienczonej pary:

- Przepraszam pana najmocniej - powiedzial - ale musze poznac pana sekret.

Jesli potrafi pan tak ostro uprawiac seks w tym wieku, to 40 lat temu

musial byc pan wrecz niesamowity!

- Synu. 40 lat temu ten pierdolony plot nie byl pod napieciem...

 

 

Nie wiem, czy robicie tez zakupy w marketach, ale te informacje moga sie przydac. Chce was ostrzec przed tym, co mi sie przydarzylo. Padlem ofiara przebieglych oszustek. Zdarzylo mi sie to w TESCO, ale moglo i gdzie indziej i komus innemu. Oszustki dzialaja nastepujaco: Dwie ladne dziewczyny kolo 20 przychodza do waszego samochodu, kiedy ladujecie zakupy do bagaznika. Zaczynaja myc szyby a piersi im doslownie wyskakuja z bluzek. Kto by nie popatrzyl? Jak im podziekujecie i zaproponujecie pieniadze za wykonana prace, odmówia i poprosza, by ich lepiej podrzucic do nastepnego TESCO. Jezeli sie zgodzicie, obie usiada na tylnym siedzeniu i w trakcie jazdy sie zaczna nawzajem piescic. Nastepnie jedna z nich przechodzi na przednie siedzenie i zabierze sie do robienia laski. W tym czasie druga kradnie wasz portfel.

- Mój portfel zostal wlasnie tak skradziony w zeszly piatek, sobote, dwa razy w poniedzialek i wczoraj tez!

 

 

Trzech facetów siedzi w barze ostro podpitych..

Nagle jeden z nich mówi:

-Wiecie chlopaki jaka ja mam brzydka zone? Juz nie moge na nia patrzec.

Na to drugi facet:

-Ty ****a masz brzydka zone? Stary ja to mam dopiero brzydka......

Trzeci sie wtraca i mówi:

-Panowie co wy wogóle gadacie chcecie zobaczyc moja zone? Prawdziwego potwora? to chodzcie

I poszli wszyscy do koleszki do domu

Wchodza. Facet odsuwa stól w pokoju, sciaga dywan i otwiera wielka klape w podlodze..

I krzyczy:

-STAAARRRRAAAA

-STAAARRRAAA WYCHODZ!!!

A tam glos:

-Ze szmata na glowie czy bez?

On na to:

-Bez, bede cie pokazywal, a nie ruchal.

 

 

Part7

 

 

Mężczyzna spacerujący w Kalifornii po plaży znalazł lampę.

Po potarciu wyskoczył zdenerwowany dżin:

- O.K., O.K. Uwolniłeś mnie z lampy. Bla. bla. bla. To jest już czwarty raz w tym miesiącu ! Mam tego spełniania życzeń powyżej uszu ! Zapomnij o 3 życzeniach. Masz tylko jedno !

Mężczyzna:

- Zawsze chciałem pojechać na Hawaje, ale bardzo boję się latać samolotami. Czy nie mógłbyś zbudować mostu aż do Hawajów. Mógłbym wówczas pojechać samochodem.

Dżin się zaśmiał.

- To jest niemożliwe. Pomyśl logicznie ! Przecież nośniki mostu nie sięgną dna Pacyfiku ! Pomysł ile betonu, ile stali. NIE ! Wymyśl jakieś inne życzenie !

Mężczyzna:

- Byłem żonaty 4 razy. Moje żony zawsze mi mówiły , że nie dbam o nie , że nie jestem wrażliwy. A zatem spełnij moje życzenie, żebym zawsze rozumiał kobiety, wiedział co czują, co myślą, dlaczego płaczą. Żebym wiedział co naprawdę chcą, żebym wiedział co zrobić, żeby były zawsze szczęśliwe.

Dżin:

- Chcesz ten most z dwoma pasami ruchu czy z czterema ?

 

 

Warszawiak, Ślązak i Kaszub na wakacjach w Egipcie płynąc łódką wyłowili z wody gliniany dzban z dziwną pieczęcią. Złamali pieczęć, no i oczywiście z dzbana wyleciał dżinn.

- Dobra, uwolniliście mnie, to macie wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego starczy.

Kaszub:

- Ja tak kocham Kaszuby... niech zawsze woda w jeziorach będzie czysta, ryb pod dostatkiem, a turyści porządni i bogaci.

Dżinn:

- Nudnawe życzenie, ale jak chcesz. Zrobione.

Warszawiak:

- Wybuduj dookoła Warszawy ogromny mur, żeby odgrodzić moje miasto od reszty tego zacofanego kraju i żeby żadni wsiowi mi tu nie przyjeżdżali.

Dżinn:

- OK. Zrobione.

Ślązak:

- Powiedz mi coś więcej o tym murze.

Dżinn:

- No, otacza całe miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr i szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz się nie prześliźnie.

Ślązak:

- To nalej wody do pełna...

 

 

Przychodzi mąż do domu patrzy, a tu żona podłogę myje, a dupę ma wypiętą

do góry. Długo nie myśląc, podbiega, łapie za dupę, spódnice podwija,

majty w dół i posuwa. Zrobił co swoje, a żona odwraca głowę i mówi:

- Taki sam pojebany jak chłopaki w robocie.

 

 

Part8

 

 

Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu w celu wiadomym. Kobieta krzyczy przerażona:

- Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję

Na to morderca:

- No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam.

 

 

Facet wpada do salonu tatuażu i mówi cienkim głosem:

- Proszę mi wytatuować na penisie takie piękne czerwone Ferrari dla mojej dziewczyny.

- Dla Pana dziewczyny?

- Tak, dla mojej dziewczyny.

- Na pewno dla dziewczyny?

- No dobra, dla chłopaka.

- To wie Pan co? Zrobimy Ferrari, ale proponuję mu dorobić takie wielkie koła, jak od traktora...

- A niby po co?

- Na wypadek, gdyby się w gównie zakopał.

 

 

Mówi żona do męża:

-Wiesz.. śniło mi się dzisiaj wiadro pełne penisów.

-To pewnie mój był największy? - pyta mąż.

-Nie... twój był na samym dnie, taki malutki - odpowiada żona.

Na drugi dzień mąż mówi do żony:

-Wiesz, dzisiaj śniło mi się dzisiaj wiadro pełne ci**k.

-To pewnie moja była na samym dnie taka malutka? - pyta żona

-Nie... wiadro w niej stało...

 

 

Part9

 

 

Misiu z Zajączkiem złapali złotą rybkę i of cóż rybka do ze nich starym tekstem, że 3 życzenia i w ogóle, tylko wypuśćcie ją. Na to Misiu:

- Chciałbym żeby w naszym lesie były same niedźwiedzice tylko ja sam jeden niedźwiedź.

Rybka myk-bzyk i w lesie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz Misia.

Teraz kolej Zajączka:

- A ja chciałbym motorek.

Miś na niego gały wywalił, rybka mało orła nie wywinęła, ale cóż. Myk-bzyk i Zajączek już ma motorek. Misiu podjarany, ciągnie dalej:

- Ja to bym chciał, żeby w całej Polsce były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.

Rybka myk-bzyk i w Polsce same niedźwiedzice i żadnego samca prócz Misia.

Zajączek skromnie poprosił o kask. Myk-bzyk Zajączek w kasku. Misiu podjarany wali:

- Rybka, ja to bym chciał, żeby na całym świecie były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.

Rybka myk-bzyk i na całym świecie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz

Misia. Misiu cały happy i napalony jak buhaj po urlopie, leje z Zajączka. Zajączek wsiadając na motorek, rzuca na odchodnym:

- A ja bym chciał, żeby Misiu był pedałem.

 

 

Antek, chłopak ze wsi, wziął ślub. Po miesiącu ojciec Antka pyta synową:

- No i jak wam się, Kaśka układa?

- Ano miesiąc po ślubie, a Antek mnie jeszcze nie tego...

- Jak to? Już ja z nim pogadam!

Jak zapowiedział, tak zrobił.

- Antek, czemu ty z Kaśką nie tego?

- Wiesz, ojciec... Nie wiem jak...

- Jak to nie wiesz? Zara Ci pokażę.

Zabrał Antka do stodoły, dał mu świecę i mówi:

- Masz i świeć.

Sam Kaśkę rzucił na siano i wydmuchał synową. Po wszystkim pyta Antka:

- Tera wiesz już jak?

Spotykają się znowu za jakiś czas i ojciec pyta synową:

- No i jak tera?

- Fantastycznie, cudownie, cała wieś mnie dmucha, a Antek ze świecą stoi i przyświeca.

 

 

W przedziale pociągu jadą: dziewczyna, chłopak oraz ksiądz i skracają sobie podróż rozwiązywaniem krzyżówek. Jedną gazetę trzyma ksiądz, a drugą - taką samą - dziewczyna. W pewnej chwili dziewczyna pyta chłopca:

- Czy wiesz co to jest: "część ciała kobiety" na pięć liter, pierwsza "P" i ostatnia "A"?

- Pięta - odpowiada chłopak

Ksiądz, czerwieniąc się:

- Czy ktoś z państwa ma gumkę do mazania?

 

 

Part10

 

 

 

Policja złapała dwóch handlarzy narkotyków i zaprowadziła ich przed sąd.

Sędzia do nich:

- Wiecie, co, chłopaki? Wyglądacie mi generalnie na porządnych, więc dam wam jedną szansę. Wypuszczę was, ale pod warunkiem, że przekonacie ileś osób, aby przestały brać narkotyki. No więc już idźcie i jutro stawcie się u mnie i powiedzcie mi o swoich dokonaniach. Nazajutrz obaj przychodzą.

- No i jak? - pyta sędzia pierwszego z nich.

- No udało mi się 17 ludzi odciągnąć od narkotyków.

- Oo, to nieźle, a w jaki sposób to zrobiłeś?

- No normalnie. Narysowałem im dwa kółka - "O" i "o". Jedno większe, drugie mniejsze. No i wytłumaczyłem im, że to większe to jest mózg człowieka który nie bierze, a to mniejsze to mózg człowieka, który ćpa.

- No to bardzo sprytnie. To zgodnie z umową jesteś wolny. A ty? Ilu ludzi przekonałeś? - zwraca się do drugiego.

- 75 osób.

- Ile?! A w jaki sposób?

- No bardzo podobnie jak kolega. Tez narysowałem im dwa kółka - "o" i "O" i powiedziałem, że to mniejsze to jest ich odbyt zanim trafią za narkotyki do pudła...

 

 

Jasiu się pyta taty:

• Tato czym się rożni teoria od praktyki?

• Jasiu zaraz wytłumaczę Ci to. Spytaj się mamy czy dałaby murzynowi za 2000$.

Jasiu podchodzi do mamy i pyta się:

• Mamo dałabyś murzynowi za 2000$?

• No wiesz synku. Meble by się przydały, a pensja mała. Dałabym ten jeden raz.

Jasiu idzie do taty mówi, że mama by dała.

• Jasiu teraz idź do siostry i spytaj się o to samo.

Jasiu podchodzi do siostry i pyta się.

• Siostra dałabyś murzynowi za 2000$?

• Pewnie że tak. Miałabym na kosmetyki, imprezy i ciuchy.

Jasiu idzie do taty i mówi, że siostra dałaby.

• Teraz Jasiu idź do dziadka i spytaj się o to samo.

Jasio idzie i pyta się.

• Dziadku dałbyś murzynowi za 2000$?

• Dałbym, bo wiesz emerytura mała, a na starość coś bym sobie kupił.

Jasio poszedł i powiedział, że dziadek by dał.

Tata mówi:

• Widzisz synku w teorii mamy 6000$ w kieszeni.

A w praktyce dwie kurwy i pedała w rodzinie.

 

 

Jasiu mówi do ojca:

- Tato. Dzisiaj przychodzi do mnie Małgosia na seks

i ja nie za bardzo wiem jak się za nią zabrać.

- Spokojnie synku, pomogę ci - schowam się pod łóżko

i będę ci podpowiadał przy tym pierwszym razie.

Gdy przyszła Małgosia, Jasiu leżąc w łóżku pyta się szeptem ojca:

- Tato co mam robić?

- Zacznij ją powoli rozbierać.

Po chwili:

- Tato, co teraz?

- Zacznij ją dotykać.

Po 5 minutach, znowu...

- Tato, a co teraz?

- WAL JĄ !!!

Jasiu wziął zamach i z całej siły walnął ją głową.

- Tato!!! Tato!!! Ona krwawi!

- To dobrze - jest dziewicą.

 

 

Part11

 

 

Johnny miał ochotę na seks z koleżanką pracy, wiedział jednak, że ona jest związana z kimś innym... Johnny był coraz bardziej sfrustrowany, aż w końcu pewnego dnia podszedł do niej i powiedział:

- Dam ci 100 dolarów, jeśli pozwolisz, żebym wziął cię od tyłu.

Ale dziewczyna powiedziała NIE. Johnny odpowiedział:

- Będę szybki, rzucę pieniądze na podłogę, ty się pochylisz, a ja skończę zanim zdążysz je podnieść!

Ona pomyślała chwilę i w końcu stwierdziła, że musi skonsultować się ze swoim chłopakiem. Zadzwoniła do niego i opowiedziała mu, o co chodzi. Jej chłopak odpowiedział:

- Zażądaj od niego 200 dolarów. Podnieś je szybko, on nawet nie zdąży ściągnąć spodni. Dziewczyna się zgodziła. Pół godziny później jej chłopak ciągle czekał na telefon. W końcu po 45 minutach sam do niej zadzwonił i spytał co się stało.

- Ten sukinsyn użył monet!!!

 

 

Tatuś tłumaczy synkowi zasady urozmaiconego pożycia seksualnego. Gestykuluje, miota się po podłodze, wygina niewidzialną partnerkę na

wszystkie strony, obrazowo ze szczegółami przedstawia każdą możliwą i niemożliwą pozycję. Synek tymczasem siedzi skulony na fotelu, czerwony jak burak, uszy mu płoną, rumieńce wypełzły na buzię, głowę coraz bardziej wtula w ramiona, jeszcze trochę i zemdleje. W końcu udaje mu się przerwać

oszalałemu rodzicowi i mówi:

- Ale tatusiu, przestań już proszę! Mówiłem ci, że mam jutro w szkole historię, wiesz wojny, zabory i takie tam, a ty miałeś mi tylko wytłumaczyć co to jest NAJEŹDŹCA!

 

 

Facet miał problem z przedwczesnym wytryskiem wiec poszedł do lekarza. Zapytał co ma zrobić, żeby problemu nie było. Lekarz mu poradził:

- Jak już będziesz dochodził, to spróbuj się jakoś wystraszyć.

Więc facet tego samego dnia poszedł do sklepu i kupił sobie pistolet startowy (starter), który robi dużo huku i potrafi nastraszyć jak cholera. Podniecony myślą wypróbowania nowego sposobu poleciał szybko do domu. W domu zastał żonę czekająca nago w łóżku. Zaczęli od pozycji 69 i facet momentalnie poczuł że zaraz dojdzie, wiec wystrzelił żeby się przestraszyć. Następnego dnia znów wybrał się do lekarza. Lekarz pyta:

- No i jak było?

Facet na to:

- Niezbyt fajnie. Kiedy wystrzeliłem, to żona zesrała mi się na twarz, odgryzła mi 5 cm penisa, a z szafy wyszedł sąsiad z rękami w górze..

 

 

Part12

 

 

Na wyspę gdzie mieszkają sami Murzyni przyjeżdża biały misjonarz. Po 2 latach w wiosce rodzi się białe dziecko. A że w ich prawie cudzołóstwo było karane śmiercią, wódz poszedł do misjonarz na poważną rozmowę.

- No, jestes tu jedynym białym człowiekiem, więc wszyscy podejrzewają Ciebie.

Misjonarz na to:

- Spójrz, w przyrodzie zdarzają sie takie przypadki, że czarne+czarne=białe. I na odwrót, jak np. jedyna czarna owca w Twoim stadzie. Wszystkie są białe oprócz niej na to zmieszany wódz odpowiada:

- Dobra, zapomne o tej sprawie z dzieckiem, a Ty nikomu nie mów o owcy.

 

 

Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.

- Dzień dobry, madame, ja jestem...

- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.

- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf.

- Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach...

- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?

- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa, trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować...

- "Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło..."

- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu, siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu...

Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:

- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...

Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...

- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...

- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.

- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...

- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?

- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.

- Statyw?

- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!

 

 

Cała rodzina oczekuje przy śniadaniu, aż para nowożeńców dołączy do nich po nocy poślubnej. Jajecznica stygnie, kawa stygnie, a ich ciągle nie ma...

- Ciekawe czemu nie ma ich tak długo? - zastanawia się głośno mama pana młodego.

- Wiesz mamo... - chce odpowiedzieć młodszy brat świeżo upieczonego małżonka.

- Och, cicho bądź! Nie obchodzi mnie, co myśli o tym ośmiolatek! - gani go mama.

Mijają godziny. Mama ugotowała wspaniały obiad, woła całą rodzinkę, ale państwo młodzi nie przychodzą.

- Dlaczego ich jeszcze nie ma? - niecierpliwi się mama.

- Mamo... - próbuje odpowiedzieć brat pana młodego, ale znów smarkacz zostaje uciszony.

Mijają godziny. Mama przygotowała kolację, ale młodzi wciąż nie nadchodzą.

- Mamo, myślę... - zaczyna nieśmiało brat młodego.

- No dobrze, powiedz wreszcie, co myślisz?!

- Nie wiem, dlaczego ich jeszcze nie ma, ale wczoraj w nocy ktoś ukradł mój klej do modeli, który trzymałem w słoiczku po wazelinie.

 

 

Part13

 

 

Przychodzi facet do lekarza.

- Panie doktorze, bardzo mnie boli łokieć.

- Proszę jutro przynieść mocz do analizy.

Zdenerwował się facet, bo co ma wspólnego analiza moczu z bólem łokcia. Postanowił zakpić sobie z lekarza i do naczynia wlał mocz swój, córki, żony i to wszystko doprawił zużytym olejem silnikowym. Na drugi dzień otrzymuje wyniki dogłębnej analizy moczu:

- Pana córka jest w ciąży, żona z kimś pana zdradza, silnik w pańskim samochodzie jest do wymiany, a pan powinien przestać się onanizować w czasie kąpieli, bo uderza pan łokciem w brzeg wanny i stąd ten ból.

 

 

Na pewnej stacji benzynowej kierownik mówi do sprzedawcy :

- Wychodzę, dobrze by było gdybyś sprzedał jakieś towary a nie odstraszał tylko klientów.

- Dobrze..

Pare minut później wchodzi do sklepu Murzynka i pyta się:

- Za ile jest ten biały wibrator??

- 50 zł.

- Biore - powiedziała po krótkim zastanowieniu.

Po paru normalnych klientach wchodzi brunetka i pyta się:

- Za ile jest ten czarny wibrator??

- 60 zł. Po krótszym zastanowieniu powiedziała:

- Biore trzy.

Zaraz po niej wchodzi blondynka i pyta:

- Za ile ten czarno-biały wibrator??

- 80 zł.

- Biore - nie zastanawiając się odpowiedziała blondynka.

4 godziny później wraca kierownik i pyta się:

- Jak poszło??

Pracownik na to:

- Dobrze, dużo osób tankowało i używali myjni no i sprzedałem pare rzeczy...

- Jakich?? - pyta kierownik.

- Jeden biały wibrator za 50zł, trzy czarne za 60 zł i pana czarno-biały termos za 80 zł.

 

 

Rozmawia babka z dziadkiem:

- Ty dziadek dziś była nasz 80 rocznica ślubu może byśmy trochę zaszaleli w łózku. Dziadek na to:

- Dobrze babka idź się ogarnij a ja łóżko pościelę. Babka poszła do łazienki podmyła się i tak patrzy na swoją osiwiałą cipkę i myśli:

- A wezmę ją zafarbuję na czarno będzie ładna jak kiedyś. Zafarbowała i poszła do łózka. Kolej na dziadka. Poszedł do łazienki, podmył się i tak patrzy na swoją fujarkę i myśli:

- Babka jest ślepa, moja fujarka już nie jest taka jak kiedyś więc wezmę dwie kredki i nitkę zwiąże fujarkę będzie twardsza babka nie zobaczy. Zrobił wszystko i poszedł do łózka. W łózku dziadek dobiera się do babki rozbiera ją i patrzy, niewierzy i mówi:

- Babka po kim ta żałoba na twojej cipce.

Na to babka:

- A po tym ch... co żeś go na noszach wniósł.

 

 

Part14

 

 

Do autobusu wsiada skin z baseballem i zaczyna demolować kasownki. Nagle podchodzi do zakonnicy i mówi:

- Zgwałce Cię.

Zakonnica zdezorientowana wysiada na najbliższym przystanku. Nagle wchodzi kanar i podchodzi do skina mówiąc:

- Bilecik prosze.

- Nie mam bo ja nie miałem zamiaru jechac tym autobusem ja tylko wsiadłem tu żeby zgwałcić tą zakonnice.

- Tą co przed chwilą wysiadła?

- Tak.

- Ona jest taka pobożna, że każdego wieczora o północy chodzi po cmentarzu, tam możesz ją zgwałcić.

- To ja tak zrobie!! Skin widząc zakonnice idącą po cmentarzu założył na siebie prześcieradło i schował się za nagrobkiem. Nagle wybiegł i zakonnica pyta się go:

- Kim jesteś?

- Bogiem.

- Boże co moge dla ciebie zrobić?

- Oddaj mi się!

- Dobrze. Ale od tyłu,bo muszę zostac dziewicą.

- Dobrze. Po wszyszystkim skin zdejmuje z siebie prześcieradło mówi:

- Ha Ha!! To ja skin!!

Zakonnica zdejmuje habit i mówi:

- Ha Ha!! To ja kanar!!

 

 

Jest małżeństwo Małgosia i Jaś. Zawsze jak szli spać to Małgosia całowała Jasia w policzek i tak szli spać. Pewnej nocy Jaś się budzi, a tu zamiast jego żony leży stary dziad w prześcieradle. Jaś zdenerwowany:

- Panie kto Ty jesteś? Gdzie moja żona wynocha z mego wyra.

- Janie ja jestem św. Piotr umarłeś.

- Ale jak to, ja jestem młody, nie mam dzieci jeszcze... weź jakoś z Panem Bogiem załatw, żebym mógł wrócić. Piotr wykonał telefon i mówi:

- Możesz wrócić ale będziesz albo psem albo kurą. Jaś myśli, myśli - pies to lipa hycel resztki ze stołu nie nie... Mówi:

- Chce być kurą. BACH! Jaś stał się kurą... idzie przez farmę i spotyka koguta

- Ty nowa do pukania będziesz dzisiaj. Jaś se myśli mogłem być psem bym jajka se zachował. Nagle go coś w tyłku rusza. Poleciał do kurnika znalazł szefową na największej grzędzie i się pyta:

- Ty coś mnie w tyłku rusza.

- Napnij zwieracze zniesiesz jajko... Bach jedno, drugie, piąte, dziesiąte. Nagle słyszy i czuje, że ktoś go bije po twarzy:

- Jasiek, Jasiek.

- Co? Co?

- Wstawaj, całe łóżko zasrałeś!

 

 

Poszedł gość na disco. Wpada, rozgląda się - przy stoliku siedzi całkiem fajna dziewczyna. Pyta, czy się może przysiąść.

- Oczywiście, ale jest taka sprawa... jestem inwalidka, na wózku, rozumiesz...

Chłopak patrzy - rzeczywiście. Ale nic, mówi, ze mu to nie przeszkadza. Tak siedzą, rozmawiają, popijają drinki. W pewnym momencie gość mówi:

- Słuchaj, może zatańczymy?

- Jak to, przecież ja na wózku, nie mogę...

- Nie szkodzi, jakoś to będzie!

I faktycznie, wyjechał z tym wózkiem na środek, tańczą, kółka się z piskiem kręcą na parkiecie. Po tańcu zmęczeni wyszli na świeże powietrze. Tam romantycznie, księżyc, gwiazdy, gadka-szmatka, chłopak zaczyna się ostro do niej dobierać. Dziewczyna się nieco opiera:

- Ja nie mogę, zobacz sam, paraliż, wózek...

- Spoko spoko. Przewieszę cię przez plot, poradzimy sobie.

I tak właśnie zrobił. Przewiesił ja przez plot, zerżnął, ubrał, posadził z powrotem na wózek i wjechali do środka. Tam dziewczyna w płacz. Gość zaniepokojony pyta:

- Co jest? Co ci się dzieje?

- Bo... to... pierwszy raz... - mówi przez łzy dziewczyna.

- Co ty mówisz, przecież czułem, że nie pierwszy raz!

- Pierwszy raz ktoś mnie potem zdjął z płotu.

 

 

Part15

 

 

Zostało trzy dni do końca świata i zwierzęta w dżungli postanowiły zrobić orgię. Jak postanowiły tak zrobiły. No i słoń rucha żyrafe. Rucha ją rucha a ta w pewnym momencie schyla łeb pod siebie i mówi:

-Ty, słoń co Cię pojebało, trzy dni do końca swiata a ty mnie w gumie jebiesz?

-Ty żyrafa co ty pierdolisz to mi kobra lachę ciągnie.

 

 

Jeden gościu był kiedyś tak załamany, że postanowił się zabić. Poszedł nad rzekę, gdzie było wielkie drzewo. Chciał się powiesić na jednej z gałęzi, ale zauważył, że na tej gałęzi siedzi jakiś facet. Pyta się go:

- Coś ty za jeden?

- Święty Mikołaj. A czemu chcesz sie zabić?

- No bo dom musiałem sprzedać, bo długi miałem, żona ode mnie odeszła i nie mam już po co żyż.

- No to ja ci pomogę. Dam ci już prezent. Dom jest już twój.

- A co z żoną?

- Czeka na ciebie w domu.

- Dziękuje, a jak ci się mogę odwdzięczyć?

- Hmm... obciągnij mi.

- Co? W sumie tu nikogo nie ma. A co mi tam.

Facet obciąga Mikołajowi i w pewnym momencie Mikołaj głaszcze faceta po głowie i się pyta:

- Ile ty masz lat?

- 40

- I ty jeszcze w świętego Mikołaja wierzysz?

 

 

Siedzi facet, bawi sie kulką i mówi do siebie:

- Plastelina czy gówno, gówno czy plastelina.

Wącha...

- Hmmm plastelina czy gówno, gówno czy plastelina...

Postanowił polizać po czym stwierdza:

- Plastelina, ale skąd w dupie plastelina?

 

 

Part16

 

 

Leci mały wróbelek i nagle widzi idącego ślepego.

- Osram go - pomyślał sobie.

Walnął z góry, a ślepy unik w lewo i nic z tego wróbelkowi nie wyszło. Poleciał po kolegę. Spróbowali we dwójkę... ale ślepy unik w prawo, unik w lewo i znowu nic.

Wkurzyły się wróbelki i poleciały po resztę kumpli. Całe stado próbuje osrać ślepego, ale ten jakimś sposobem wyszedł z opresji czysto.

- Jaki z tego morał? - Ślepy gówno widzi!

 

 

Przychodzi zajączek do burdelu i pyta:

- Niedźwiedzica jest?

- Nie ma.

- A wilczyca jest?

- Nie ma.

- To może chociaż lisica jest?

- Nie ma.

- A która jest?

- Jest pytonica.

- No dobra, może być.

Poszedł zając na górę, ale gdy tylko wszedł do pokoju pytonica go połknęła. Ale zaczyna się zastanawiać:

- Zaraz... śniadanie jadłam, obiad też już był, a do kolacji jeszcze 3 godziny, więc to pewnie klient... I wypluła zająca. Na to zając, doprowadzając futerko do ładu:

- Jak bierzesz do buzi, to mogłabyś uważać!

 

 

Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to bach, Franek poszedł w przód, Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek (ten z przodu) z przerażeniem szepce do Józka:

- Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić?

- Jedz Franiu jedz, bo się wyda.

Wściekły Franio zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką.

- Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić?

- Jedz Franiu jedz, bo się wyda.

Zeżarł, a za chwilę:

- Rany Boskie oni z wiadrem wody idą. Co robić?

- Pij Franiu pij, bo się wyda.

Wypił i jak głupi rechocze. Pyta się Józek:

- Ty, Franek z czego tak rechoczesz?

- Trzymaj się mocno Józiu. Oni byka prowadzą!

 

 

Part17

 

 

Dzwoni facet do firmy reklamującej odchudzanie i po krótkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni".

Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, około 20 lat i oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:

"Mam na imię Kasia. Jak mnie złapiesz będę Twoja!".

Facet rzuca się bez namysłu w pościg za blondynką. Po paru kilometrach i pewnych początkowych trudnościach, w końcu łapie swoją nagrodę. Sytuacja powtarza się przez kolejne 4 dni.

Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, że rzeczywiście schudł 5 kilo! W takim razie znów dzwoni do firmy i zamawia program - tym razem "10 kilo w 5 dni".

Następnego dnia: w drzwiach staje zapierająca dech w piersiach kobieta, najpiękniejsza, najbardziej seksowna, jaką widział w życiu. Na sobie nie ma nic oprócz butów sportowych i tabliczki na szyi:

"Mów mi Ewa. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!"

Ta kobieta ma jednak taką super kondycję, że faciowi niełatwo jest ją złapać od razu i gonitwa trwa znacznie dłużej. W końcu jednak okazuje się że nagroda warta jest nadludzkiego wysiłku.

Historia powtarza się przez następne 4 dni i w końcu facet staje na wadze i jest całkowicie zadowolony: schudł obiecane 10 kilo!

W takim razie postanawia pójść na całość i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta:

- Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program!

Facet jest jednak głęboko przekonany, że tego właśnie chce.

- Całe lata nie czułem się tak wspaniale!

Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi potężny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko różowe buty sportowe i tabliczkę:

"Jestem Franek. Jak Cię złapię, będziesz mój!"

 

 

Międzynarodowe zawody w przeklinaniu. Trzech finalistów: Amerykanin, Rosjanin, Polak.

Finalistów usadzono w szczelnie zamkniętych kabinach, żeby nie

mogli się podsłuchiwać i podpatrywać.

Komisja dała znak. Pierwszy wystartował Amerykanin:

- Fak, mada faka, fak jo self ... itp., itd... I tak przez około 5 minut.

Drugi Rosjanin:

- Job twoju mać, bladź, chuj wam w żopu... itp. itd..

Po dziesięciu minutach ostrych słów przyszła kolej na Polaka.

Lekki rumor w kabince i leci wiązanka:

- O żesz ty w mordę pierdolona mać, w dupę jebana kozia dupo, pierdole cię i twoja matkę też... itp. itd.

Polak nadaje tak ok. godziny. Nagle wystawia głowę z kabinki i mówi:

- Dobra, mogę zaczynać.

Komisja na to:

- Zaczynać!? A co to było przez ostatnią godzinę?!

- To? Nic. Sznurówka mi się rozwiązała, ciasno w tej kabinie jak chuj i nie mogłem kurwy zawiązać...

 

 

W wiosce Indianie przychodzą do szamana i się pytaja:

- Jaka będzie w tym roku zima?

Szaman odpowiada:

- Będzie bardzo mroźna. Indianie cały rok zbieraja chrust. Niepotrzebnie, bo zima była całkiem ciepła. Na drugi rok znowu się pytaja:

- Jaka będzie w tym roku zima, tylko się nie pomyl. Szaman odpowiada:

- Będzie strasznie zimna. Indianie znowu cały rok zbierali chrust. Po raz drugi niepotrzebnie. Na trzeci rok Indianie się mocno wkurzyli. Dali szamanowi ultimatum - albo poda dobra prognoze, albo będzie musiał odejść. Wystraszony idzie do stacji meteorologicznej i pyta sie:

- Jaka w tym roku będzie zima?

- Bardzo mroźna.

- A skąd o tym wiecie?

- Bo Indianie od 2 lat chrust zbieraja.

 

 

Part18

 

 

Pewnego wieczora ojciec słyszy modlitwę synka:

- Boże, pobłogosław mamusię, tatusia i babcię. Do widzenia, dziadziu.

Uznaje, że to dziwne, ale nie zwraca na to szczególnej uwagi. Następnego dnia dziadek umiera. Jakiś miesiąc później ojciec ponownie słyszy dziwną modlitwę synka:

- Boże, pobłogosław mamusię i tatusia. Do widzenia, babciu.

Następnego dnia babcia umiera. Ojciec jest nie na żarty przestraszony. Jakieś dwa tygodnie później słyszy pod drzwiami syna:

- Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia, tatusiu.

Ojciec - prawie w stanie przedzawałowym. Następnego dnia idzie do roboty wcześniej, żeby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas jest jednak spięty, rozbity, rozkojarzony, spodziewa się najgorszego. Po pracy idzie wzmocnić się do pubu. Do domu dociera koło północy. Od progu przeprasza żonę:

- Kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzień...

- Miałeś zły dzień? Miałeś zły dzień? Ty?! A co ja mam powiedzieć? Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!

 

 

Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.

Podszedł do gościa z rybami i mówi:

- Oj, jaka piękna, duża ryba!

Sprzedawca na to:

- Pięknego skurwiela złapałem, co?

Ksiądz się obruszył:

- Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!

Sprzedawca wyjaśnia:

- Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.

- Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na kolację z biskupem.

Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.

Zakonnica:

- O jaka piękna duża ryba.

A ksiądz na to:

- Ładnego skurwiela kupiłem, co?

Zakonnica:

- Ale co ksiądz - takie słownictwo?

A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne, płoć czy szczupak.

- Aaaa. to rozumiem.

Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z biskupem.

Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.

- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.

Siostra na to:

- Piękny skurwiel, prawda?

- Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.

A siostra, że ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne się nazywają, karp czy lin.

Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.

Ksiądz biskup:

- Jaka piękna, duża ryba!

Na to proboszcz:

To ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem.

Odzywa się zakonnica:

- A ja tego skurwiela skrobałam.

Na to włącza się kucharka:

- A ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam.

Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:

- K*rwa, widzę, że tu sami swoi!

 

 

Polak, Rusek i Niemiec chcieli przejść granicę, ale zatrzymał ich diabeł i mówi:

- nie przepuszcze was, póki ktoś nie rozśmieszy mojego konia.

Wtenczas Niemiec mówi, że pójdzie pierwszy .... podchodzi do tego konia i stroi różne miny, a koń nic. Przyszedł zawiedziony .... Na to Rusek, że jemu napewno się uda. Poszedł powygłupiał się, ale i tak nie poskutkowało. No to podszedł Polak do tego konia powiedział mu coś do ucha i koń zaczął się śmiać ..

Na to diabeł, możecie przejść ..

Przyszła pora, że chcieli wrócić przez granicę i znowu zatrzymał ich diabeł i mówi:

- przepuszcze was, jeżeli ktoś sprawi, żeby ten koń przestał się śmiać, bo od tamtej pory to tylko się śmieje.

Poszli Rusek z Niemcem pośpiewali jakieś pieśni żałobne, ale koń nadal się śmiał. Poszedł Polak chwile tam postał i koń przestał się śmiać.

Wtedy diabeł wziął Polaka i się pyta:

- Polak, coś ty temu koniowi zrobił, że najpierw zaczął się śmiać, a teraz tak nagle przestał ???

Na to Polak:

- To było bardzo proste, w pierwszą stronę powiedziałem mu, że mam większego penisa od niego ..

- A w drugą ??

- Pokazałem mu.

 

 

Part19

 

 

Normalna katolicka rodzina.

Pewnego dnia ciszę przy obiedzie przerywa 10 letnia córka, oświadczając poważnie:

- Nie jestem już dziewicą.

Po tych słowach zapada całkowita cisza. Pozbierawszy się ojciec mówi do matki:

- Ty tu jesteś winna! Jesteś dz*wką! Ubierasz się tak frywolnie, że faceci oglądają się za tobą i gwizdają!

Do starszej 20-letniej córki krzyczy:

- I ty też tu jesteś winna! Też jesteś dz*wką! Bzykasz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie, kiedy tylko wyjdziemy z domu i to na oczach siostry!!

Na to wściekła matka wrzeszczy na ojca:

- Zamknij się ! To właśnie ty powinieneś uważać na to co mówisz. Wydajesz pół wypłaty na k*rwy! A odkąd mamy kablówkę cały czas oglądasz pornole! Że już nie wspomnę o twojej szmatławej sekretarce!!!

Aż wreszcie pełna zwątpienia matka zwraca się do córeczki:

- Ale jak to się stało skarbie? Zostałaś zgwałcona czy wydmuchał cię kolega z klasy??

Mała patrzy dużymi oczami na matkę i mówi:

- Ale mamo, pani zmieniła mi rolę w jasełkach, nie jestem już dziewicą tylko pastereczką!!!

 

 

 

Nowy Jork, Central Park. Małą dziewczynkę atakuje pitbull. Podbiega młody mężczyzna i unieszkodliwia psa. Obserwujący całe zajście policjant podchodzi i mówi:

- Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napiszą: Nowojorczyk uratował życie dziecku!

- Ale ja nie jestem z Nowego Jorku...

- Nie szkodzi, będzie: Bohaterski Amerykanin uratował dziecko!

- Ale ja nie jestem z Ameryki...

- To skąd pan jest?!

- Z Palestyny.

Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordował amerykanskiego psa.

 

 

Armia amerykańska postanowiła zmniejszyć liczbę etatów oficerskich. Żeby wyjść z twarzą i zachęcić oficerów do rezygnowania z wojaczki przyjęła zasadę naliczenia odpraw: każdy oficer podaje jak należy zmierzyć jego ciało, a daną długość mnoży się razy tysiąc. Uzyskana wielkość to wysokość odprawy.

Przed komisją staje major Brown. Każe zmierzyć się od dużego palca u nogi do czubka głowy. Wychodzi z tego 180 cm. Brown odchodzi ze 180 tysiącami dolarów. Kolejny wchodzi pułkownik Johnes. Ten jest przebiegły: staje na palcach podnosi do góry ramiona i tak każe się zmierzyć. Wychodzi z 250 tysiącami dolarów. Przychodzi kolej na generała Colta.

- Panie generale, jak Pana generała wymierzyć? - pyta szef komisji.

- Zmierzcie mnie synu od czubka ptaka do jaj - decyduje Colt.

- Panie generale, z całym szacunkiem dla Pana decyzji, ale to nie będzie duża odprawa - krztusi się szef komisji.

- Zmierzcie mnie tak jak mówię - nalega generał.

- Panie generale nie wątpię w siłę Pana lędźwi, ale to nie jest dobry pomysł - poci się szef komisji.

- Mierzcie jak mówię! To rozkaz!!! - wrzeszczy generał.

Szef komisji poddaje się. Generał Colt obciąga portki. Szef komisji przykłada linijkę...

- Panie generale, ale gdzie są Pana jaja???

- W Wietnamie synu!

 

 

 

No i dzisiejszy PART20

 

 

Młoda żona ma romans z kochankiem. Słysząc kroki męża, bez zastanowienia wpycha kochanka na balkon, ubiera się i wita męża. Po krótkim czasie mąż, aby ochłonąć po całym dniu wychodzi na balkon... Patrzy, a tu goły facet!

- Panie, co pan tutaj robi? - pyta zdziwiony.

- Eh, ludzie z góry chcieli mnie zabić zrzucając z balkonu, ale spadłem na wasz.

- Chodź, dam Ci ubranie... My, mężczyźni powinniśmy sobie pomagać!

Dał mu ubranie, poczęstował kieliszkiem i pożegnał.

W nocy leżąc z żoną w łóżku mówi.

- Maryśka... Albo ty jesteś k*rwa i mnie zdradzasz albo nam piętro dobudowali!

 

 

Na bezludnej wyspie znalazł się facet, pies i świnia. No i mieszkali sobie tak razem przez rok, wreszcie facet odczuwając nieprzeparty zew natury postanowił dobrać się do świni. Ale co się do niej zabierał, to pies go gryzie w d**ę...

Nic nie pomogło przekonywanie psa, że chyba lepiej ze świnią, jak z psem... Aż pewnej nocy usłyszał facet krzyk kobiety. Przybiegł na plażę i w ostatniej chwili uratował całkiem, całkiem babeczkę. Ona mówi:

- Ponieważ mnie uratowałeś, zrobię dla ciebie wszystko.

- Dobra, weź tego psa i idź z nim na spacer.

 

 

Mąż z żoną leżeli wieczorem w łóżku. Mężowi zachciało się pić, a że leżał od ściany, zaczyna powoli przechodzić przez żonę. Ta sądząc, że mąż ma ochotę na seks, mówi:

- Zaczekaj, mały jeszcze nie śpi.

Po trzech minutach mąż ponownie próbuje przejść przez żonę, bo nadal męczy go pragnienie.

- Mówiłam ci: zaczekaj, bo mały jeszcze nie śpi.

Mąż wytrzymuje jeszcze chwilę, a potem wstaje delikatnie, żeby nie przeszkadzać żonie i nie budzić dziecka. Idzie do kuchni, odkręca kran i stwierdza, że nie leci woda. Sprawdza w czajniku - wody też nie ma. W końcu wyciąga z lodówki szampana. Żona słysząc huk otwieranego szampana, woła:

- Co ty tam robisz?!

Na to dziecko:

- Nie chciałaś mu dać dupy , to się zastrzelił!

 

 

Leci sobie duży pasażerski samolot. Spokojnie, bez ciśnień, pogoda ładna. Nagle podlatuje do niego wojskowy F16, którego pilotowi straszliwie się nudzi i zaczyna wqrwiać pilota dużej maszyny. Przelatuje nad nim, pod nim, jakieś beczki, korkociągi w niebezpiecznej odległości itp. Przy czym cały czas szydzi z pilota samolotu pasażerskiego:

- Czym ty latasz? Stodołą? Patrz na to gościu. Zrobisz tak? Nie zrobisz! Mam lepszy samolot i nie ma czegoś takiego co potrafisz ty i twoja maszyna, czego ja bym nie zrobił milion razy lepiej!

Koleś w pasażerce coraz bardziej wnerwiony po którejś tam sugestii by się żołnierzyk odstosunkował w końcu proponuje:

- Oki deltatangocharliecośtam. Teraz wykonam taki myk ale jak go nie powtórzysz - na dole stawiasz kolację, panienki i na kadłubie swojego "odkurzacza" piszesz: JESTEM ZŁOMEM. Umowa?

- Dawaj misiu. Nie ma takiej opcji żebyś wygrał więc to Ty napiszesz to na swoim kadłubie i wódeczka, panienki itp. na Twój koszt!

- Uwaga zaczynam, to się nieco odsuń!

Pilot F16 czeka. Mija pół minuty, pułap ten sam, prędkość ta sama, nic się nie zmienia. Mija minuta, dalej nic. W końcu pilot pasażerskiego odzywa się w słuchawce:

- Dobra skończyłem.

- A co to kufa miało niby być?!?

- Byłem się odlać.

 

 

Idzie narkoman po pustyni. Nagle zauwaza zakopana w piachu amfore. A ze spragniony byl to z nadzieja wyciaga zatyczke. Ale zamiast kropli wody z butli wylazi Dzin i zagaduje do narkomana:

- Masz trzy zyczenia!

Narkoman bez zastanowienia:

- Daj mi i sobie po dzialce! Zapalimy!

- Dobra, proszsz...

Zapalili.

Dzin nieprzyzwyczajony, schowal sie z powrotem do amfory, ale po chwili wychyla sie niezdarnie i mowi:

- Dawaj drugie zyczenie...

- Daj jeszcze raz to samo - odpowiada narkoman. - Dla mnie i dla Ciebie!

- Dobra. Proszsz... Chociaz moglbys wymyslec cos madrzejszego.

Zapalili. Dzin znowu schowal sie w butli. Troche trwalo zanim znowu z niej wylazl:

- Dawaj trzecie zyczenie... Tylko pomysl najpierw, bo to ostatnie...

- Trzeci raz to samo! - ordynuje narkoman. - Dla Ciebie i dla mnie, a co... raz sie zyje...

- No madry to Ty nie jestes - mruknal Dzin, ale spelnil i to zyczenie.

Zapalili, podumali, Dzin z powrotem wlazl do amfory. Mija godzina, dwie. Dzin wylazi z butli:

- No dobra.... Dawaj czwarte zyczenie....

 

 

Facet na rozmowie o pracę:

- Gdzie Pan wcześniej pracował?

- Służyłem w armii. Byłem w marines.

- Uczestniczył Pan w jakimś konflikcie wojskowym?

- Owszem. Byłem dwa lata w Wietnamie i tam zdarzył mi się mały wypadek...

- To znaczy?

- Granat urwał mi jaja.

- W porządku. Zatrudniam Pana. Proszę przyjść w poniedziałek na 10:00 do pracy. Pana stanowisko będzie już gotowe.

- Na 10:00? Tak późno? Wie Pan, nie chcę być faworyzowany ze względu na moje kalectwo. Inni też pracują od 10:00?

- Wie Pan, w zasadzie zaczynamy pracę, od 07:00, ale przez pierwsze trzy godziny drapiemy się tylko po jajach i zastanawiamy od czego by tu zacząć...

 

 

Dwóch przyjaciół wraca późnym wieczorem z pokera. Jeden skarży się drugiemu.

- Wiesz, nigdy nie mogę oszukać żony. Gaszę silnik samochodu i wtaczam go do garażu, zdejmuję buty, skradam się na piętro, przebieram się w łazience. Ale ona zawsze się budzi wydziera na mnie, że tak późno wracam.

- Masz złą technikę. Ja wjeżdżam na pełnym gazie do garażu, trzaskam drzwiami, tupię nogami, wpadam do pokoju, klepię ją w tyłek i mówię: "Co powiesz na numerek?". Zawsze udaje że śpi...

 

 

Środek grudnia. Od dwóch miesięcy Norwegia ma w Stanach swojego nowego ambasadora. W jego biurze właśnie dzwoni telefon.

- Dzień dobry panie ambasadorze, jestem z New York Times, dzwonię by spytać co by pan chciał dostać na święta.

Ambasador nie jest głupi. Doskonale zna zasady, więc nie będzie żadnego skandalu.

- Proszę posłuchać, Panie Smith: nie chcę żadnego prezentu. Wykluczone! To mogłoby być postrzegane jako łapówka i ja do tego nie dopuszczę. Do widzenia.

Następnego dnia znowu telefon.

- Dzień dobry, to znowu ja, może się pan jednak namyślił i powie co chciałby otrzymać jako prezent gwiazdkowy?

Ambasador cierpliwie wyjaśnia dlaczego nie bierze żadnych prezentów i rozmowa wkrótce się kończy. Następnego dnia dziennikarz z New York Timesa dzwoni po raz kolejny, tym razem ambasador jest już wyraźnie wkurzony.

- Panie! Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy! Żadnych prezentów!

Jednak po chwili nieco się uspokaja i spokojnym głosem dodaje:

- No dobrze, niech będzie koszyk owoców. Tak, owoce będą w porządku. Naprawdę. Teraz ambasador ma nadzieję, dziennikarz da mu spokój. To pewne, wszak owoce są niegroźne i nie spowodują niepotrzebnego skandalu.

Dwa dni później The New York Times publikuje:

Co ambasadorowie chcieliby na gwiazdkę:

Niemiecki ambasador życzy sobie stabilnej ekonomii na świecie.

Francuski ambasador życzy sobie kontynuowania dobrych wschodnio-zachodnich stosunków.

Szwedzki ambasador życzy sobie aby zniknął problem głodu trzeciego świata.

Norweski ambasador chce koszyk owoców.

 

 

Bóg stworzył osła i powiedział do niego:

- Ty jesteś osłem. Będziesz nieprzerwanie od rana do wieczora pracował i na swoich plecach ciężkie przedmioty nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat.

Na to osioł:

- 50 lat tak żyć jest za dużo, daj mi nie więcej jak 30 lat.

I tak się stało.

Następnie Bóg stworzył psa i tak powiedział do niego:

- Ty jesteś psem. Będziesz pilnował ludzkiego dobytku i ludzkim przyjacielem będziesz. Będziesz jadł to, co ci człowiek zostawi, będziesz tak 25 lat żył.

Pies na to:

- Boże, tak żyć i to przez 25 lat jest za dużo. Daj mi nie więcej jak 10 lat.

I tak się stało.

Następnie Bóg stworzył małpę i tak powiedział:

- Ty jesteś małpa. Będziesz z drzewa na drzewo skakała i się jak idiota zachowywała. Ty musisz być zabawna i tak przez 20 lat żyć.

Małpa na to odpowiedziała:

- Boże, przez 20 lat żyć jak światowy błazen to o wiele za dużo. Proszę daj mi nie więcej jak 10 lat.

I tak się stało.

Ostatecznie stworzył Bóg mężczyznę i przemówił do niego:

- Ty jesteś mężczyzna, jedyna racjonalna istota żywa, która opanuje ziemie.

Będziesz swoja inteligencję używać do podporządkowania sobie innych stworzeń. Będziesz panował na ziemi i 20 lat żył.

Na to odpowiedział mężczyzna:

- Boże, mężczyzną być tylko przez 20 lat to za mało. Proszę daj mi 20 lat, które osioł odrzucił, te 15 lat psa i te 10 lat małpy.

I tak postarał się Bóg, żeby mężczyzna żył jako mężczyzna przez 20 lat, potem się ożenił i następne 20 lat żył jak osioł, który od rana do wieczora pracuje i ciężary dźwiga. Potem ma dzieci i przez 15 lat żyje jak pies, pilnuje domu i je to, co jemu rodzina pozostawi. A potem, na stare lata, żyje przez 10 lat jak małpa, zachowuje się jak idiota i zabawia wnuki.

I tak się stało...

 

 

Turysta wybrał się w góry. Po drodze zatrzymał się przy studni. Widniał na niej napis: STUDNIA BEZ DNA. Turysta wrzucił kamień i nasłuchuje... Nic. Wrzucił większy kamień... Nic. Wrzucił taki duży kamień, nasłuchuje... Nic. Nagle do studni wskoczyła koza. Zdziwił się wielce, ale ruszył dalej w góry. Wracając napotkał bacę przy studni. Baca pyta:

- Panocku nie widzieliście mojej kozy?

- Widziałem, wskoczyła do studni.

- Jak to wskoczyła, jak była do takiego duuużego kamienia uwiązana?!

 

 

W klasie pierwszej, prowadzonej przez bardzo seksowną i młodziutką nauczycielkę, w ostatniej ławce, tuż za Jasiem, zasiadł jaśnie pan dyrektor szkoły. Postanowił przeprowadzić wizytację na lekcji "najświeższej" w szkole nauczycielki. Pani, bardzo przejęta, odwróciła do klasy swe apetyczne, opięte krótką spódniczką pośladki, pisząc na tablicy:

- "Ala ma kota." Nawrót i pytanie do klasy: - co ja napisałam? Martwota i przerażenie... Jedynie Jaś wyrywa się jak szalony. No...., no..., Jasiu? Pani, z ogromnym wahaniem, dobrze już znając wyskoki tego łobuziaka, wezwała go do odpowiedzi.

- Ale ma dupę! - mówi Jaś.

- Pała! - wybuchła pani, czerwona na twarzy z oburzenia.

Jasio też wściekły, siadając zwrócił się do tyłu, do dyrektora:

- Jak nie umiesz czytać, to nie podpowiadaj.

 

 

Na okręcie młody majtek pyta starego żeglarza

- Opowiedz mi, dlaczego nie masz nogi?

- No bo kiedyś wypadłem za burte i rekin mi odgryzł

- A dlaczego masz hak zamiast dłoni?

- No bo kiedyś mieliśmy potyczkę z piratami i odcieli mi dłoń

- A dlaczego nie masz oka?

- No bo kiedyś tak stoję na statku patrzę w niebo i nagle mi mewa narobiła.

- No tak, ale od tego się nie traci oka, wystarczy wytrzeć!

- No właśnie, a to był pierwszy dzięń kiedy miałem hak zamiast ręki.

 

 

Księdzu ginęła mąka. Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a ksiądz bez wstępów pyta:

- Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie?

- Co ksiądz mówi?

- Kto mi mąkę kradnie?

- Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista.

- Co ty opowiadasz!

- Zamieńmy się miejscami, to zobaczymy.

Zamienili się miejscami.

- A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta Antek.

- Rzeczywiście, tu nic nie słychać.

 

 

Na ławce w parku siedzi chłopaczek i zajada cukierek za cukierkiem.

Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi:

- Chłopcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to bardzo szybko powypadają ci zęby.

Malec popatrzył na gościa i odpowiedział:

- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.

- Tak? A też jadł tyle cukierków?

- Nie, on się po prostu nie wpierdalał w nie swoje sprawy.

 

 

Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże itp. Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki! W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi: "Ty zając, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały Zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!"

 

 

Przychodzi koleś do Mc Donalda i zamawia zestaw.

- Czy chce Pan powiększone frytki? - pyta sprzedawczyni.

- Powiększone frytki?! To można tak?

- Oczywiscie - odpowiada z politowaniem babeczka.

- Rewelacja, to ja poproszę te powiększone frytki.

Po chwili koles dostaje zestaw z frytkami. Podnosi jedną z nich, ogląda pod światło badawczym wzrokiem i oznajmia z kamienną twarzą:

- Przepraszam ja zamawiałem powiększone frytki...

- No tak, to są powiększone...

- Nie, ta frytka jest normalna...

- No tak, bo powiększone, to chodzi o to, że one nie są większe, tylko ma Pan ich więcej...

- Proszę Pani, czy jakby chciała sobie Pani cycki powiększyć, to by sobie Pani dorobiła trzeciego?

 

 

Nauczycielka pierwszej klasy, miała kłopoty z jednym z uczniów.

- Jasiu, o co ci chodzi?

- Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!

Nauczycielka zabrała Jasia do gabinetu dyrektora, wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Dyrektor postanowił zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na pytania to będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu.

Dyrektor pyta:

- Ile jest 3 x 3?

- 9.

- Ile jest 6 x 6?

- 36.

I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor.

- Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy.

Nauczycielka spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań? Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się.

- Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?

- Nogi.

- Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?

- Kieszenie.

- Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?

- Kokos

- Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?

Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział.

- Guma do żucia.

- Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?

Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim zdążył się odezwać... Jasiu:

- Podaje dłoń.

- Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim jestem?".

- OK - powiedział Jasiu

- Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.

- Namiot

- Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Dróżba zawsze ma mnie pierwszą.

Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty.

- Obrączka ślubna

- Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.

- Nos

- Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.

- Strzała

Dyrektor odetchnął z ulgą i mówi:

- Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!

 

 

Podczas lekcji Jasiu narysował na ławce muchę. Podeszła do niego nauczycielka i myśląc, że mucha jest prawdziwa chciała ją zabić. Uderzyła ręką w ławkę i ją sobie złamała.

Mówi do Jasia:

- Jutro przyjdziesz do szkoły z ojcem.

Następnego dnia zjawia się Jasiu z tatą w szkole i nauczycielka mówi do ojca:

- Pana syn namalował wczoraj na ławce muchę, myślałam, że jest ona prawdziwa, chciałam ją zabić i widzi Pan co sobie przez niego zrobiłam!

Na to ojciec:

- To jeszcze nic. Tydzień temu, jak Jasiu namalował na drzwiach gołą panienkę i mój brat się na nią napalił to trzy dni z chuja drzazgi wyciągał.

 

 

Opublikowano

ahahahahahahahahahahahahahahahahhahahahaha niezle to ale nie czytalemm calego plus dla cb

68g0na.jpg

By Skipp3R

Opublikowano

Prawie wszystko skopiował ze starych topiców

a w nowych to chyba wszystko już było...

 

Przeczytaj jeszcze raz <<UWAZNIE>> wstep: "No to mamy juz 20 czesc dowcipow. Z tej okazji postanowilem zrobic cos specjalnego. Z kazdej partii z dowcipami wybralem te, ktore cieszyly sie najwieksza popularnoscia. Oczywiscie nie zapomnialem dodac najswiezszych dowcipow. Pozdrawiam i mysle, ze bedzie sie Wam podobalo. Milego czytania"

A to, ze dowcipy sie powtarzaja jest nieuniknione. Nie czytam wszystkich tematow, wiec nie wiem co kto daje. Tyle...

'

 

 

Opublikowano

Czytałem to ale mogłeś po prostu dać link do starych tematów i podkreślić te najlepsze dowcipy. Z nowych też niektóre już były.

Oczywiście nie bierz tego do siebie ja tylko komentuję co mi na język przyjdzie.

Opublikowano

@ziolek190 wszystkie twoje kawały są po prostu wspaniałe z kolegą tak się śmialiśmy że aż się popłakali wielki + ;]

Opublikowano

Powiem tylko jedno slowo - ZAJEBISTE!!!!!!!!!!! Wszystkie dowcipy rozkladaja na lopatki. Najlepszy temat z dowcipami!!!!!!!!!!!!

  • 5 tygodni później...
Opublikowano

Heh trzeba sie troche naczytac :P oczywiscie sporo preczytalem i bede sobie czytal w wolnych chwilach kazdy kawal jest powyzej sredniej oceny :P

Pewnie sporo pracy ci to pochlonelo nalezy ci sie :)

Kocham mpcforum.pl!!!

18706.png

Opublikowano

Hmmm... to juz chyba byl ostatni part z mojej strony. No ale nigdy nic nie wiadomo... xD Ciesze sie, ze sie podoba ;p

 

 

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...