Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Metin2 - Prawdziwa Historia (Mini Lekturka)


Developer Aris

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

-

-

 

-

-

 

-

-

 

-

-

 

-

-

 

-

-

 

 

Ta historia jest prawdziwa, znalazłem ją na forum Globala.

 

------------------------------------------------------------------------------------------

 

"Moja Historia"

 

Początki 

 

 

Ano dużo czasu w metku spędziłem….troszku mam doświadczenia…troszku Arkantes poznałem…może ta historyjka komuś tam pomoże….może ktoś popełni mniej błędów….a może jedynie będzie się ją dobrze czytało….na pewno znajdziecie tu kawałek historii S11…oczywiście widzianej oczami sury BM – IRU1.
Może modek dojdzie do wniosku aby temat podkleić…swoja drogą chętnie przeczytałbym historię np. Kajzerki…lub tez innych postaci które coś na S11 osiągnęły.
Mam jednak prośbę…nie komentujcie w tym temacie…macie ochotę o coś zapytać…coś wyjaśnić…lub skomentować…zapraszam na PW lub załóżcie nowy temat do dyskusji.
Zacznijmy jednak
 
Przygodę z Metkiem zacząłem pod koniec 2008 roku. Namówił mnie mój syn. To on pomógł w wyborze serwera i królestwa. Postać wybrałem sam. Zawsze lubiłem fantastykę – dlatego wahałem się między szamanem i surką…ostatecznie wybrałem surę. Początki jak pewnie u wszystkich trudne ale i fascynujące. Byłem pełen podziwu dla grafiki, wielkości lokacji….moja wyobraźnia została pobudzona…jak wiele możliwości do zabawy…ile ciekawych rzeczy do zbadania…entuzjazm ten oczywiście gasł z biegiem czasu…a dziś się wyczerpał…ale o tym później. Pierwsze godziny w grze?…jak wszyscy …misje w m1…o rynek!...pierwsza wyprawa do m2 …wybór profesji (pomyślałem – stanę po stronie dobra – nie wybiorę czarnej magii)))) ..więc zostałem surą WP. Exp – wiadomo – miodzio…ale….oj jaki byłem zły jak dzieciaki z przerośniętym ego udowadniały mi jaką to mam cienką postać …dlaczego wszyscy mnie składają?...wreszcie postanowiłem skorzystać z forum….i tu eureka…no to ja Wam teraz pokażę! 
Miałem wtedy 34 lvl – postać to IRU. Zaprzyjaźniłem się z innym surką z Chunjo – Medial – surka BM…niestety już nie gra (bynajmniej ja o tym nic nie wiem)…jeszcze długo razem graliśmy…ostatecznie zgubiłem go z oczu za czasów Asylum…gościu naprawdę na poziomie ze zdrowym podejściem do Metka.
Zacząłem grę surką BM – nick IRU1. Wbrew moim obawą exp nie okazał się tragiczny…w miarę szybko odrobiłem te 30 lvli dzielących mnie od Mediala…moim pierwszym rozwijanym skilem był Ognisty Duch!!!....potem Mroczna sferka….dopiero trzeci to Mroczne uderzenie…czwarty Ochronka…na końcu – duchowy cios (ale to już najnowsze czasy). Do dziś dziękuję Bogu smoków że nie wybrałem Ognistego uderzenia – dlaczego? – o tym później. Wracając do expa – uważam że najlepszym skilem do expa jest - SAMOZAPARCIE. Wiele naczytałem się że surka BM jest beznadziejny w expie…że to postać jedynie do pvp…że metki to tragedia…że dt nieosiągalne…itp. bzdury. Na dzień mego odejścia z gry – solo dt… nie ma metków które bym ubijał dłużej niż 2xochronka – czyli max 7 min (bez buffa)…najwyższy lvl wśród surek na S11…4 miejsce w ogólnym rankingu Arkantesu. To najlepsze dowody na to że większość stereotypów z forum to bzdury pisane przez marnych graczy.
Na początku mej gry BMem poznałem mojego do dnia dzisiejszego współtowarzysza gry. Byłem dumny z tego że odkryłem skąd dropią fms-y…oj jaki byłem zdziwiony gdy skumałem że nie ja jeden znam tą „tajemnicę”… ale i tak było Oki…w Chunjo praktycznie jedynie nas dwóch dropiło te mieczyki…a znajomość pozostała do dziś. To oczywiście woj. body – hsn. Z tego co mi wiadomo – hsn został na fmsach dłuższy czas – ja wbijałem lvle dalej…gdzie?...normalka – ezoty ….BO…świątynia/pustynia…troszku v1 i na 57 lvlu weszłem do v2. Nigdy nie expiłem z konika…cały mój exp do czasów v2 to expienie solo z buta.
W przerwach od expa…chodziłem na rynki pooglądać innych graczy…podziwiałem Vegetę i CrossJeta (pewnie innych też - lecz mam za duża sklerozę aby pamiętać teraz o nich)…pamiętam jak zachwycałem się nimfą Vegety. Nigdy nie odwiedzałem obcych królestw. Konika zrobiłem sobie sam gdzieś koło 30 lvla. 
W jakim chodziłem eq….ogólnie marnym…ciągle zmieniałem…jak mogłem założyć nową zbroję to zakładałem…podobnie z innymi itemami…tylko fmsa nie zmieniałem….wydawało mi się że mam „kosmicznie” dobry mieczyk…. nie miał minusu))))…był aż +6)))…kamyki? – chyba jakieś +3 – oczywiście nie było KD powtórki))). Codziennie coś paliłem u kowala…wtedy nie korzystałem wcale z bodzi…więc całe eq było max +6…poza fmsem miałem jeszcze lat maga +6 z KD+3 – powtórki – to była moja tajna broń do pvp))). W pvp kosiłem – tak mi się bynajmniej wydawało…oczywiście na moim poziomie…do momentu aż spotkałem MADAFAKĘ….to pierwsza surka która mnie pokonała…jak się teraz domyślam miał rozwiniętą ochronkę…i KD surki w mieczyku…oj jaki byłem zły…cos chyba jest nie tak – myślałem….ale na dobre mi wyszło…w końcu zacząłem analizować na czym ta gra polega….na nowo odkrywałem jakie są różnice między poszczególnymi KD…co tak naprawdę dają mi moje skile…po co mi staty…jakie eq jest odpowiednie do expa a jakie do pvp itd. O dziwo zaczęło być coraz lepiej)))…poznałem tez OSTRĄ…na tamte czasy dobra BMka…zawsze ze mną wygrywała…ale fajnie razem nam się grało. Pamitam jak kiedys wybraliśmy się na gigantów (to było ciut póżniej..już expiłem w v2)...ogra tłukliśmy w dwujkę 30 min....a drop - oczywiście roślinki jakieś)))...wpadliśmy też kiedyś na pomysł aby expić w lasku na złych drzewach)))...ale było zabawnie i fajnie te czasy wspominam.
Wstąpiłem do mojej pierwszej gildii…ale nawet nie pamiętam jej nazwy…liderem był ninja - Adiksander (albo coś koło tego)…a jego zastępcą – żona z reala – nie pamiętam na jakiej postaci grała…wiem że później (chyba w Asylum) spotkałem to małżeństwo – grających na wojce Madziulenka…a w gildii było ciekawie….nowe wyzwania – wojny….coś tam razem czasem organizowaliśmy – jakieś pt lub pomoc na boja…w tej gildii też zrobiłem boja – jaki byłem uradowany)).
Tak to mw. wyglądały moje początki w metinie…dotrwałem do v2 praktycznie samodzielnie…bez poexpiania…największym moim problemem była kaska….grając jedynie BMem do czasów v2 jest z tym krucho.
Jak pisałem eq miałem raczej kiepskie…a jednak spokojnie wbijałem lvle …zdecydowanie szybciej niż większość serwa….samozaparcie – i zero lansu)))….przynosi efekty….dziwię się strasznie obecnie rozpoczynającym grę że tak narzekają na exp (szczególnie BMki)…a cóż jak nie raz pisałem - polaczki.
 
 
Czasy V2 
 
 
Zawsze starałem się być z wszelakimi misjami na bieżąco….jedyny przestój jaki miałem to – matowe lody – strasznie trudno mi dropiły….na rynkach było ich mało i jak dla mnie na tamte czasy miały za wysokie ceny…ale poza tym wyjątkiem misje wszelkie robiłem najszybciej jak się da…i to przynisło duże efekty.
Do v2 wszedłem na 57 lvl…w sumie moje pierwsze rozczarowanie… każda lokacja jak do tej pory miała inne mooby…a tu kiszka…w sumie mobby te same jedynie lvl większy…brakło twórcą gry wyobraźni?…ale cóż czas expić. Miodzio…z jednej grupki miałem 2-3%...expiłem w pierwszym korytarzyku….wyciągałem jedna grupkę i uciekając ją ubijałem…w sumie taki sposób expienia ma jedną dużą zaletę – człek staję się biegły w operowaniu postacią w różnego rodzaju pojedynkach – bardzo to procentowało w późniejszych etapach gry. 
Mój pierwszy kontakt z ISem…nie było wyjścia…i już poleciało….bonowałem co popadnie)))…pamiętam zbonowane kolce +4))). Oczywiście skile bardzo podciągnąłem….w parę dni (może to były z dwa/trzy tygodnie) miałem 3 skile na G…postać z dnia na dzień stawała się silniejsza….MADAFAKA już nie był wyzwaniem….OSTRA zaczęła coraz częściej przegrywać. Moja gildia się rozpadła…expiłem często razem z OSTRĄ…czasem dołączał Medial…fajnie to wyglądało…trzy BMki na jednej komnacie. Pewnego dnia spotkałem BMa – Flaje (przepraszam jeśli przekręciłem nick)…miał kilka lvli więcej (może kilkanaście – nie pamiętam)…a więc pojedynek…oczywiście przegrałem…Flaje był w GrimReaper – co bardzo mi imponowało. Troszku zaczęliśmy „szeptać”….pamiętam jak chciał mi wcisnąć – rzekomo jedne z lepszych na serwie butków – chyba +1 (jak nie zerówki) z bonem 20% do expa (jeśli dobrze pamiętam)….podobno całe Grim pożyczało od niego ten item…całe szczęście chciał 1kk a ja byłem raczej biedny))). Spodobały mu się moje kolce +4 (łezki) z bonem 20% do ruchu….przehandlowałem za zioło, które było mi potrzebne do jakiejś tam misji. Jak widać naiwny byłem strasznie…ale szybko się uczyłem – czasem na swoich błędach. Moja naiwność?...oj aż mi czasem wstyd…dość często zdarzało mi się kupić „ogonek z +” – bez „+” oczywiście))…często na handlu dawałem się oszukać…jedną wpadkę pamiętam…nijaki Packi (już nie gra – jeden z większych złodziei i oszustów na S11) sprzedał mi kryształowy naszyjnik +9, który okazał się +8…jak teraz na to patrzę? – wszystko przez to że byłem za bardzo narwany – co nie zmienia oczywiście faktu iż osoby wystawiające ogonki rzekomo z „+” czy też przetopy z pereł jako – białe perły to zwykli oszuści - inaczej ich nazwać nie można.
Zacząłem wchodzić coraz bardziej w głąb v2….zaproszono mnie do GrimReaper….jeden z ważniejszych momentów w mej karierze metinowskiej. Pierwszy kontakt z TOPką Chunjo…damian01, Kelevra, Ag1lity, Maniush, Maniushki, Szisza i Tacca, THATNikos, xxSmoczekxx, Vagner, Jarmarek …wspaniała ekipa. To oczywiście tylko część ówczesnego składu GR…wszystkich których nie pamiętam przepraszam….był w GR też Esclados (dla niezorientowanych – oszust jakich mało)…na początku nawet mi nie przeszkadzał…często razem z damianem01 expili na big spocie. Parę razy nawet ja załapałem się na podexpienie…w sumie to jedyne przypadki gdy byłem przez kogoś expiony… może 1 lvl byłem pasożytem)). 
Mój pierwszy kontakt z vt…rewelka…byłem zachwycony…gra nabrała innego wymiaru…strasznie się z chłopakami zżyłem. Ówczesne v2 a te teraźniejsze to dwie różne lokacje…wtedy nie było złomiarzy ani innych pasożytów…nikt nikogo od noobów nie wyzywał za próby odbicia spotu…wręcz czasem czekaliśmy na zaczepkę…expiliśmy całą niemal gildią…można było wręcz używać określeń – „kanał Grimów”, „kanał BIO” itd. Jak była zadymka…to taka min. 5 vs 5….czasem po kilkunastu z danej gildii wbijało aby bronić lub odbijać spot. W miarę wbijania przez damiana01 lvli brakowało big spotu….potrzebny był dobry lur….jak się nie mylę Flaje pierwszy ściągnął Tamidę …potem przez krótko byli małżeństwem w grze…bardzo dziewcze polubiłem…a lur był z niej znakomity….pamiętam jak na początku damian01 padał jak za dużo zlurowała)))…Tamida była w gildii Teori5D..oj ile żeśmy się natrudzili aby przeszła do GR – ale po paru tygodniach prób się udało))). Do Grimów wstąpił też Medial. 
Pamiętam też jak pół S11 przychodziło na nasz kanał podziwiać złodzieja od damiana01…nie wiem czy to był pierwszy złodziej na serwie – ale z pewnością wzbudzał najwięcej zainteresowania)) 
Z v2 wyszedłem na 79 lvl…od 72 lvl – gdy wbiłem ochronkę na G1 czyściłem solo big spot…zawsze z buta…zero konika…zero ściany.
Były to czasy gdy wreszcie stać mnie było na „dostatnie życie”…wiele się też dzięki Grimom nauczyłem….wiele doświadczyłem…ale o tym w części poświęconej tej znakomitej gildii.
 
 
GrimReaper
 
 
Jakby nie ludzie z tej gildii byłbym pewnie niezłą lamką)). Dopiero w tej gildii pierwszy raz wybrałem się na rynki do redow i blu…nie potrafiłem trafić…nie wiedziałem na jakich kanałach…zaprowadził mnie Kelevra. Moje pierwsze dt…oczywiście z Grimami…wchodziliśmy na dane piętro a Kelevra lub Agi (sorki – ale nie chcę tu używać waszych imion co tyczy się także pozostałych wymienianych postaci) tłumaczyli co i jak…byłem zachwycony…i oczywiście padałem jak mucha…mało kto w tamtych czasach trzymał piętro „na klacie”…u nas oczywiście damian01 był niezbędny do dt – bynajmniej w tych początkowych wyprawach. I oczywiście moje pierwsze poważne wojenki…wreszcie toczyłem boje z całą TOPką Arkantesu…Grimy rzadko przegrywały – konkurencja to BIO (byli lepsi) i gildia z niebieskich – chyba DeadReaper (ale nie jestem pewien dokładniej nazwy)…zacząłem coraz bardziej orientować się kto na tym serwie tak naprawdę się liczy. Z Grimami przeżyłem też moje pierwsze „najazdy” na obce królestwa. W pvp w d*** dostawałem okrutnie…ale to mnie tylko mobilizowało. Najlepszym w pvp w ówczesnych Grimach był Maniush….zrobiliśmy sobie jeden raz mały turniej pvp…Maniush był bezkonkurencyjny. Wtedy też zacząłem myśleć nad urozmaiceniem gry….ciągle nękałem Kelevrę…chciałem aby cyklicznie robić turnieje pvp (ma wyobraźnia dopiero się rozwijała) i składać się na nagrody. Pamiętam moje pierwsze zwycięstwo w pvp z Kelevrą – duży fuks)))…ale postać ciągle rosła w siłę…w Chunjo z BMów nikt ze mną już nie wygrywał. Oczywiście z TOPką wojów czy ninj nie miałem najmniejszych szans. 
Na 73 lvlu zrobiłem sobie przerwę w expie….chciałem ochronkę podciągnąć…szybko poszło z ISem…a że były to czasy gdy kamienie duchowe dropiły jedynie z ebonitowych szkatułek otrzymywanych za misje u biologa oraz z exportów w lasku – nie bardzo miałem możliwości podciągnąć skile bardziej…do exportów miałem pecha…jeden kamyk duchowy dostałem z ebonitowej szkaty – i o dziwo ten pierwszy wszedł – miałem sferkę G2 i pozostałe trzy skile na G1.
Jeszcze jak expiliśmy w v2 w pt …oczywiście z liderką…ja miałem coś koło 65 lvla…zaczęliśmy latać na tysięczniki…oczywiście dropić stalki….pamiętam moją pierwszą wyprawę…na wyprawę namówili mnie damian01 i Esclados…umowa była tak że jak dropnie stalka do surki to dostanę ją ja…jak dla woja to damian01 i Esclados się dogadają…jak inna – sellamy i dzielimy się kasą. Jak się nie mylę za drugim tysiącznikiem – stalka dla sury)))…potem parę godzin biliśmy i nic – w końcu poddaliśmy się….zresztą na żadnym innym wypadzie na tysięczniki w którym brałem udział stal już nie dropła…z tysiącznika dostałem następną stalkę dopiero jak dropiłem certyfikaty. Ale stalki Esclados mi w ten dzionek nie dał…na szczęście na następny dzień dostałem nasz drop…później się dowiedziałem od damiana01 że zdaniem Escladosa ta stal mi się nie należy i sprawiedliwiej będzie jak ją sprzeda i podzieli kasę…po tym incydencie prawdziwe oblicze Escladosa coraz częściej wychodziło na jaw…skończyło się tak: do ISa wprowadzili cukier dla konia – a damian01 jeździł na koniku co zwał się „Esclados”))) ..chłopczyna szybko została usunięta z gildii i znów zapanował spokój.
Ta moja stalka to chyba pierwsza stal dla surki na S11…długo jej nie zakładałem…już nie zmieniałem itemków dlatego że są na wyższy lvl….dopiero jak wbiłem 68 lvl a stalka była +6 - ubrałem ją.
Z racji iż nie mam problemów z kaską….zaproponowałem że pomogę nieco gildii…w wiadomościach gildyjnych Kelevra zamieścił ogłoszenie iż w sprawie ISa kontaktować się ze mną. I się zaczęło…bonowałem całe eq Grimów…zmieniałem bony…czyściłem…miałem oczywiście swój cennik…ale ceny za ten IS były raczej symboliczne…doszło do tego że utworzono listę kolejności, którą prowadziła Tamida…był okres (chyba parę tygodni) że dziennie kupowałem 1250 SM. Stałem się też głównym dystrybutorem bodzi w Chunio …cos z tymi smoczymi znakami trza było robić)).
Pełna sielanka…ale pojawiały się tez zgrzyty…najpierw OSTRA poprosiła o zbonownie czegoś tam poza kolejnością…poczym przeszła do innej gildii….dużo ISa poszło na oszusta Escladosa…aż w końcu odżyły jakieś stare konflikty (podobno z innego serwera) między Kelevrą, Agi a Vagnerem…w ostateczności Agi i Kelevra odeszli aby stworzyć Asylum…całe Grim się podzieliło…a ja się wkur….
Wystąpiłem z Grimów….na następny dzień zmieniłem królestwo i wstąpiłem do BIOHAZARD2….ciągle otrzymywałem szepty od starych Grimów… i to zarówno od tych co przeszli do Asylum jak i z drugiej strony…wszyscy zapewniali że nie chodzi o IS ale żebym wrócił do Grimów czy też w drugim przypadku abym wstąpił do Asylum…sam nie wiem co o tym teraz sądzić….nie chcę nikogo oceniać – ale sytuacja była niesmaczna – najważniejsze że było to dawno a ja dziś niczego nie żałuję.
 
 
Czas zmian
 
 
Wstępuje do BIO…liderem jest oczywiście Squer…jeden z czołowych BMów na ówczesne czasy…w BIO poza Squerem jest jeszcze parę BMek, których byłem bardzo ciekaw: Darkmoor, damiano9940 (nie wiem czy dobrze pamiętam cyferki), Doktorek 35…skład BIO jest naprawdę imponujący jak na tamte czasy…pewnie nawet połowy z nich teraz nie pamiętam…ale w pamięci pozostała Szybciutka…mental doktorek (z jakimiś cyferkami – na owe czasy chyba najlepszy mental na serwie)…Pompus (naprawdę dobry smok – w owym czasy jedynie xxSmoczekxx mógł się z nim równać – jeśli chodzi o pojedynki klasowe)…dodatkowo członkami gildii byli naprawdę dobrzy body oraz WPki…niestety już ich nicków nie pamiętam…no i oczywiście super dagger Galatus…o ile się nie mylę był w ówczesnym BIO także WD40. W BIO byłem króciutko…może z 2 tygodnie…nie bardzo się z nimi zżyłem…ale parę fajnych chwil przeżyłem. Na początku oczywiście koksy z BIO musiały mnie sprawdzić w pvp…troszku się zdziwili)))…na początek pojedynek z BM (chyba to był Darkmoor)…kurcze wygrałem 3:2…podobnie pojedynek z Pompusem wygrałem 3:2…później Pompus się odegrał (i był to ostatni wygrany przez Pompusa pojedynek ze mną – choć próbował jeszcze niejednokrotnie). Z BIO zaliczyłem też swego pierwszego RIPka. Jeszcze słowo o Szybciutkiej…w tamtym czasie nie miałem z nią prawie wcale kontaktu…później stała się jedyną osobą u redów do której miałem całkowite zaufanie – ale o tym później…jedno mi zaimponowało…na owe czasy ona miała około 80% wbitego expa dla gildii…później nasłuchałem się dużo o jej expie w v2 na Poli- podobno expiła na big spocie na pelerynkach…była to dla mnie nowość.
W końcu doszło do mnie że z ludźmi z BIO mnie za mało łączy aby tę grę ciągnąc dłużej…zaczęło mi brakować znajomych z Grimów…znów zmieniłem królestwo i wróciłem do GrimReaper.
W Grimach był poza wcześniej wymienioną ekipą jeszcze jeden gościu o którym warto wspomnieć…Udex …w sumie młody chłopak – ale w głowie ma poukładane...po krótkim czasie gry z nami (dużo się radził – miał i dalej ma fajne podejście do gry) stworzył najlepszego wojownika body w Chunjo…niestety ze względu na obowiązki szkolne – często grę zawieszał. 
W nowych – starych Grimach było znów rewelacyjnie…byliśmy naprawdę dobrą gildią…była fajna konkurencją na serwie – więc wojenki z równymi przeciwnikami toczyliśmy stosunkowo często – największa rywalizacja była z Asylum… różnie bywało…pamiętam zwycięstwa jak i porażki. Była to jednak gildia z ówczesnej TOPki z którą bardzo długo nie potrafiliśmy zrobić RIPka. Kajzerka zaliczał RIPka solo – a my nie potrafiliśmy cała gildią))))…ale w końcu udało się – a potem to już poleciało.
W Chunjo powstała gildia TimeToDie …założył ją oczywiście Kajzerka…na początku w tej gildii grał praktycznie sam jej założyciel…ale z czasem gildia urosła w siłę – i stanowiła całkiem niezłe wyzwanie.
W Grimach postały konflikty na tle kowala i alchemika gildyjnego….część z naszych ówczesnych członków składała się na postawienie tych budowli jeszcze za czasów starych Grimów…a Vagner (był naszym ówczesnym liderem) miał dziwną słabość – jakoś zapominał o cotygodniowym podziale zysków. Ostatecznie z gildii wystąpił Jarmarek – poszedł do TTD. W między czasie do gildii wstępuje Nezka…mamy jej ślub z xxSmoczkiemxx (ceremonia ślubna która najdłużej zapamiętałem – super zabawa była))))… fajna laska z Nezki…ale mało razem graliśmy – a więc i mało żeśmy się zżyli.
W końcu nadszedł sądny dzień dla Grimów…okradziono Vagnera…za kilka dni łupem złodzieja padł xxSmoczekxx.
I co dalej?....wymyśliłem iż warto połączyć siły ówczesnych Grimów, Asylum i TTD…zacząłem rozmowy z Agim (Kelevra już wtedy nie grał – a Agi sprzedał postać i grał na Kelevrze – a więc gadałem z Kelevrą)))) i z Kajzerką…oj nie było łatwo chłopaków przekonać do pomysłu…część osób w Grimach, Asylum i TTD była skonfliktowana między sobą…ale rezultat zaskoczył wszystkich….udało się…mieliśmy masę zabawy…często mieszaliśmy składy miedzy gildiami…gildią na wojny „zewnętrzne” było Asylum…w owym czasie nie było gildii która mogłaby się z nami równać…Asylum osiągnęło TOP1 – i to była rzeczywista pozycja. W Asylum poznałem 70Soul i UrbanNinja2…z którymi grałem do końca mej metinowskiej kariery…super goście i koledzy. Wcześniej (o czym nieco później napiszę) poznałem Stin3d….ale pierwszy raz byliśmy w jednej gildii…naprawdę gościu warty polecenia – i jeden z czołowych bodych na S11. Jedno mnie jednak denerwowało…za dużo nas było…ciągle wybuchały jakieś drobne sprzeczki. Agi (Kelevra – dla przypomnienia))) poznał ninję SAHARĘ (dobrze mi się z laską gadało – pozdrawiam serdecznie jak to czytasz)…cos tam chyba zaiskrzyło…zdecydowali że skończą grę…co w końcu nastąpiło.
Tym razem byłem na to przygotowany…Agi od dłuższego czasu przyzwyczajał nas do swego odejścia…więc ustaliliśmy wspólnie z Kajzerem że przejdziemy do TTD – z jednym warunkiem – TTD będzie gildią kilkunastoosobową….pomysł wypalił o czy w następnych częściach.
Asylum pozostało…niestety martwą gildią…podobnie GrimReaper – nie raz prosiliśmy Vagnera o przekazanie lidera na „kogokolwiek” – ale te jego „przypadłości” – nic z tego nie wyszło.
 
Czas rozwoju 
 
 
A więc jestem sobie BMkiem z 73 lvlem (albo coś koło tego)….3xG1 i sferka na G2… całkiem nieźle daję radę…ale jak dla mnie to tylko „całkiem nieźle”….zawsze byłem ambitnym….zawsze patrzyłem w przyszłość…i zawsze mam jakieś tam cele i plany. W tym czasie na serwie gra sporo BMek lepiej rozwiniętych odemnie (tak to przynajmniej oceniałem)…gro postaci z innych klas jest o lata świetlne przede mną…zresztą jeszcze stosunkowo słabo orientuję się w sile poszczególnych postaci…ambicja pcha do przodu…więc gramy dalej)).
 
Dużym przełomem było wprowadzenie dropu kamyków duchowych. Wreszcie mogłem się rozwijać. Prawie równocześnie założyłem sobie że zrobię solo dt. Oj ilu było niedowiarków…BM dt nigdy solo nie zrobi…z Twoim buildem – zapomnij...itp porady))).
Zacznijmy więc może od dt…wiedziałem że nie będę pierwszym BMkiem robiącym solo dt…pierwszym był Rzeźnik grający kiedyś na S1…ss z tych jego wypraw są na forum…było jednak „ale”…on miał ogniste uderzenie – ja nie…on zrobił dt z buffkiem – ja chciałem bez. Zacząłem od moich wad….była jedna zasadnicza – nie potrafię wybić soptów na pieczęciach …a dokładnie nie wyrabiałem się w czasie…a więc albo sille za słabe…albo eq nie te….albo za mały „fizyk”. Pojawił się tez problem z konikiem…mając 73 lvl nie miałem militara)))…zawsze uważałem że militar dla BM jest niepotrzebny…wyleczyłem się…więc na początek zrobiłem militara. Eq miałem bardzo dobre – 100% na trupki – razem z bonem w szponie – który jednak ma za mały fizyk i jest za wolny….z góry założyłem (słusznie zresztą) że z moimi sillami bez „fizyka” spotu na pieczęciach nie wyczyszczę przed następnym respem…trza nowy mieczyk – z pomocą nadszedł Kajzerka (wtedy już byliśmy bliskimi kumplami) – wydropił lwa i dam mi go … jak teraz słyszę że znajomi z gry handlują tego typu itemkami między sobą – krew mnie zalewa – jak w dzisiejszych czasach można chcieć od kumpla z gildii zapłatę za np. krwisty kamień lub jakiś KD +4?....mniejsza z tym – chyba dziwny jestem)))…troszku trwało zanim lwa wykręciłem na +8 ( na +8 wszedł za 18 razem) i wsadziłem średnie 35% ( zawsze mnie bawiło pytanie: jakie średnie w lwim?....odpowiedź była jedna: nie interesuj się… teraz wiecie) dodatkowo do lwa weszło 4% na trupy….i nagle okazało się że dt nie jest żadnym problemem….co więcej mieczyk stał się moją podstawowa bronią….spot na pieczęciach czyściłem praktycznie samym mieczykiem (wspomagając się zieloną potą…oczywiście pierwsze próby robiłem z wszelakimi wspomagaczami….ale w miarę czas okazały się zbędne) a sikle były wspomagaczami….metki zacząłem ubijać w bardzo przyzwoitym czasie…na poli expiło się znakomicie. A tyle się naczytałem że dla BM bron z dużymi średnimi się nie nadaje….więc wiecie gdzie możecie włożyć wszelkie stereotypy z forum))).
Z RIPkiem był jeden problem na początku…nie miałem wprawy w odlurowaniu spotu na mapkach….kwestia wprawy i tyle…zachęcam więc do jednego: granice wyznaczono po to aby je przekraczać.
Rozwijamy skile…mam 4 skile na G…troszku mało jak dla mnie…trza dropić kamyki…ale nie za bardzo lecą…najwięcej wydropiłem w dt z pierwszego króla….ale większość kupowałem….po około dwóch miesiącach mam 4xP.
Problem z rangą…tu popełniłem błąd…zbijałem rangę na złych drzewkach w normalnym lasku….ranga leciał szybko (zawsze zakładałem razem rękawicę i symbol)…ale expa nie było…a można było spokojnie zbijać rangę w v2. Czy bałem się o zdropienie mego eq…skłamałbym jeśli napisałbym że nie….miałem jednak jedną zasadę: czytałem kamyk i wyrównywałem rangę….kamyk zawsze był czytany na randze neutralnej…było kilka prób zdropienia mnie…dobrze pamiętam jedną. Chyba szukając metków w normalnym lasku natknął się na mnie gta666 z jakimś innym bodym…wtedy nie znaliśmy się…chłopaki założyli chyba że będą mieli łatwy drop….ja wśród drzewek na negatywnej randze a ich dwóch koksów…troszku się zdziwili….po jakieś godzince obkładania ich obojga kolega gta wylogował…. mego zacnego obecnie kolegę obkładałem jeszcze z godzinkę (może dłużej) aż nie usłyszałem słowa przepraszam….nasza znajomość, choć miała jeszcze kilka zawirowań, po tym incydencie nabrała rumieńców))).
W listopadzie zeszłego roku wbijam czwarte P jako drugi na serwie….oczywiście pierwszym jest Kajzerka. Pierwszą wbiłem na P mroczną sferę, drugą ochronkę, później duszka na końcu mroczne uderzenie. Najwięcej frajdy miałem z wbicia na P ochronki….w tym czasie skile wojaków nie wykraczały znacząco ponad G…pamiętam jak czołowi wojowie tego serwa tłukli mnie tak długo aż im many brakowało a mnie PŻ nie spadło poniżej połowy)))…ja w tym czasie nie robiłem nic. Inna moja zabawa…to ubijanie przeciwnika w pvp jedynie duszkiem…oj jakich ja tekstów wysłuchiwałem))).
 
 
SPOTKANIA I KONFRONTACJE - cz. 1
 
 
Wielu graczy Arkantes poznałem…cześć lepiej, innych mniej…z kilkoma się zaprzyjaźniłem…kilku stało się dla mnie „krajobrazem” (krajobraz tak jak nooby i debile - zawsze jest)…część pewnie mnie nie znosi. Długo się zastanawiałem czy opisywać wszystkich mych znajomych…dużo sytuacji już pewnie zapomniałem…nie chcę tez nikogo „oczerniać”…więc znajdziecie tu jedynie „wycinek z mej listy znajomych”. 
 
Zacznijmy od mej znajomości z damian01…zaczęła się jak już wiecie w GrimReaper…na ówczesne czasy był to dla mnie nr1 metali Chunjo…dziś wierzę że jest TOP1 metali S11. Jak go poznałem było o lata świetle lepiej rozwinięty odemnie…znał grę znacznie lepiej…gra na S11 prawie od samego jego początku. Jego dużą zaletą jest bezinteresowna chęć pomocy nowym graczom…jak go poznałem pomagał Escladosowi - ciągle go expiąc…zresztą nie tylko jego…Esclados ciągle wymyślał nowe „rozrywki” w których damian01 mógłby mu pomóc. Jednak damian01 ma doskonałe wyczucie do ludzi…nigdy nie zawiodłem się na jego zdaniu na temat danej osoby…więc i Esclados szybko został „wyczuty” i jak pisałem wcześniej konik damiana01 dorobił się ślicznego imienia))). Jak do gildii wstąpiła Tamida byli z damiane01 długo „nierozłaczną parą”…Tami lurowała w v2…damian01 zabierał na metki i do dt…chyba oboje dobrze się ze sobą czuli i dobrze razem bawili. Później damian01 szczególnie chętnie pomagał wszelkim wojakom wstępującym do naszych gildii…był wśród nich Madnes i Madziulenka…był Emzet…a teraz jest Arma. Na wojnach niezastąpiony kompan….uważam że dobry mental to jedna z ważniejszych postaci na wojenki….w pvp niestety nie dorównywał najlepszym…ale tylko dlatego że grał mentalem. Facet umie się bawić i jest doskonałym kompanem w grze. Między nami (zresztą to grono osób nie ograniczało się jedynie do mnie i damiana01) istniała pewna niepisana (ani też nigdy nie mówiona – tak wyszło i już było do końca) zasada lojalności…jak potrzebowałem jego pomocy – był…podobnie jak damian01 chciał abym w czymś pomógł – pomagałem. Nie raz ktoś próbował mi tłumaczyć: „że to on był pierwszy przy metku”, „że to damian01 jest noob”…i tym podobne bzdury…nawet nie pytałem damiana01 jak było. 
 
Wstępując do GrimReaper poznałem kilku znaczących ninja na S11…byli to Mianiush, Tacca i Szisza. Tacca i szisza byli małżeństwem. Maniush też miał żonę Maniushki. Jak się później okazało wszyscy czworo byli facetami…a tak długo się zastanawiałem dlaczego szisza nigdy na vt nie weszła))). Poza wspólną – normalną grą w metina sziszkę zapamiętam z dwóch epizodów: moje pierwsze Zuo….razem z sziszą i Kelevrą ubijamy bosy na lodowej ziemi…dropłem kilka kamyków duchowych…po evencie dałem jeden sziszce…nie wiem czy wszedł…ale chwilę później dostaję od niej szept że kończy grę i na sziszce będzie grał ktoś inny…duże rozczarowanie….ale po kilku miesiącach…będąc już w TTD – szeptamy z sziszką…zastanawia się czy nie skończyć gry…że ciężko z kaską…że ninja ma trudno z expem…że w sumie tą postacią już nie wiele może zdziałać….zadałem jej jedno pytanie: kto jest twoim zdaniem TOP1 w wszelakich dziedzinach na Arkantesie?...klapki opadły….odpowiedź była jedna: masz rację – ja jeszcze S11 pokażę …trzymam Cię za słowo)))…powiedziała mi jeszcze jedno: ja i sziszka z GR to ta sama osoba….do tego jestem facetem…na początku nie chciałem w to wierzyć...ale przytoczyła pewien szczegół dotyczący Tacci, który z pewnością kto inny nie mógł znać. Z Taccą jakoś nie mogę przypomnieć sobie specjalnie istotnych wydarzeń…dużo na vt razem gadaliśmy…ten pierwszy Tacca to ziomek ze śląska…dusza towarzystwa…jedno jest pewne to Tacca pomógł mi podjąć decyzję o skasowaniu konta IRU1…nie wybaczył bym sobie jak moją postacią grałoby takie ścierwo jak w jego przypadku. Maniush?...cóż niegdyś niedościgniony w pvp…ciągle gonił Szybciutką)))…i nie dogonił))))…chodź może jeśliby nie zrobił sobie kilkumiesięcznej przerwy - kto wie. Gra się toczy dalej…a Maniush gra….Szybciutka – wierzę że wróci…więc może być ciekawie))). Z tego gościa – duży indywidualista…jak mój kot lubi łazić swoimi ścieżkami…zawsze sam expił…i to nie na poli…a gra archerem – więc już za to należy mu się duży szcun. To on uświadomił mi że w statystykach postaci jedną z ważniejszych jest – szybkość ruchu. Jego żona Maniushki …. niezły healer jak na owe czasy – czasy GR….pamiętam jego pojedynek w tzw. „LIDZE PVP” (kurde szkoda że pomysł nie wypalił ale o tym później)…wyzwał go flaje11 (wcześniej wspominany BM)…pojedynek wygrał Maniushki 3:0…ale dzięki flaje11 za ten pojedynek – jako jeden z nielicznych chciałeś pomysł rozkręcić…cóż życie nie zawsze toczy sie tak jakbyśmy sobie tego życzyli…i dlatego jest takie piękne))). Maniushki skończył grę…zaczął grać podobno w inną…potem próbował na nowym serwie…w końcu wrócił na S11 do Asylum …stworzył szamana – Adalbertus – i znów skończył grę.
 
Pewnego dzionka poprosił mnie Vagner aby mu pomóc w red lesie…ktoś podobno starał mu się sksuć metka….jak się później okazało intruzami byli Pompus i Darkmoorr (nie wnikam kto komu wtedy ksuł) …a więc do roboty…i tu mały zawód…nie potrafię Darkmoora położyć….Vagner twierdzi że w końcu znalazłem równego sobie przeciwnika….wprawdzie ten BM nie robi mi dużo krzywdy – ale fakt: jest całkiem niezły… Darkmoor chce pvp. Był to czas gdy ruszył mój wcześniej wspomniany pomysł – LIGA PVP…więc spokojnie odmawiam i zapraszam do pojedynku na arenie…strasznie się wkurzał….że dlaczego nie tu?...że się boję….itp. Później Vagner lognął...a ja z racji że nie dawałem im obojgu rady – też musiałem odpuścić…ale o dziwo – zaczepka nie poszła na marne…Darkmoor wyzwał mnie do – jeśli dobrze pamiętam – pojedynku nr 3 w LIDZE PVP. Nie powiem – adrenalina skoczyła (zresztą jak przy każdym mym pojedynku w owej LIDZE). Dla przypomnienia – pojedynki w LIDZE PVP toczyły się o kamyk duchowy (zresztą tematy dotyczące tej zabawy są jeszcze w archiwum Dyskusji Arkantes) …przed pojedynkiem okazaliśmy swe kamyki i na arenę…niestety lokacja ta ma wadę związaną z tym iż po zakończonej rundzie każdy z graczy dostaje max PŻ jednak nie „regenerują” się skile….a czas całego pojedynku jest ściśle ustalony…więc przy stanie 2:1 dla mnie – wyrzuciło nas z areny….niestety każdego do jego królestwa…piszę więc do Darkmoora że czekam na dokończenie….jednak uparł się że możemy dokończyć na arenie w Shinsoo,,, cóż było robić…jadę do niego…nasz pojedynek skończył się wynikiem 3:1 dla mnie. Darkmoor w owym czasie był BMem rozwiniętym na porównywalnym poziomie do mojego…dlaczego więc wygrałem?…niestety – dla niego oczywiście – miał rozwinięte Ogniste uderzenie…skil który bardzo łatwo ominąć w pojedynkach…te starcie które ze mną wtedy wygrał – wpadłem w zwarcie a tu miał przewagę. Dlatego zawsze odradzałem rozwijanie Ognistego uderzenia u BMów…z dobrym przeciwnikiem, rozwiniętym na porównywalnym poziomie, postać z OU nie ma szans. Parokrotnie Darkmoor próbował się zrewanżować….nigdy mu nie wyszło…ostatni raz tuż przed jego końcem gry – zarzekał się że jeszcze kiedyś mnie pokona…cóż - szkoda że skończył – chodź specjalnymi kumplami nie byliśmy – ale był dobrym graczem a idiotyzmów z jego strony nie doświadczyłem.
 
Jak już jesteśmy przy BMach….potkałem się z cała tzw. TOPką od czasów gdy wbiłem 72 lvl…nigdy nie przegrałem…najbardziej ceniłem sobie daniano9940…często sprawdzał się ze mną – radził się….widać że gościu chciał coś osiągnąć…bardzo się cieszył jak zaczął wygrywać z Darkmoorem…i klopc – padł łupem złodziei. Warto wymienić jeszcze takich przeciwników….w tej kasie postaci…jak: GOOGOOL, Doktorek35, 70Soul, MisticMsz. Nigdy nie zwracałem uwagi na postacie które nagle uważane były za dobrych BMów….tej postaci nie da się dobrze zrobić z dnia na dzień…a więc Paluch, Shirma, Constantine2, Chroniony, ZiPp0…to postacie które dobrze się zapowiadały/zapowiadają…jednak dużo im jeszcze brakowało/brakuje aby stanowiły zagrożenie dla TOPki Arkantes.
 
 
SPOTKANIA I KONFRONTACJE - cz. 2
 
 
70Soula poznałem w Asylum…z założenia w Asylum stałymi członkami miały być najmocniejsze osoby…więc troszku mi ten BM nie pasował…pytałem Kelevrę czy to konieczne aby on i MADAFAKA byli w tej gildii…proponowałem aby przeszli do Grim…mowa oczywiście o czasie naszego połączenia. Kelevra zapewniał mnie że doskonale dają sobie radę w pvp…a co do Soula nie ma o czy mówić…Soul w Asylum to warunek konieczny „połączenia”. No dobra…niech i tak będzie…jam ugodowy człek jest))). Gram z Soulem chyba coś koło pół roku…na początku był dla mnie jednym z wielu członków Asylum…tak jak pisałem – dla mnie było nas wtedy w gildii za dużo. Czasem cos się radził…ale nigdy moich rad nie przyjmował bezkrytycznie….gościu wie do czego służy głowa. Na szczęście jest młody…jak dla mnie…ale tym samym jest bardzo impulsywny. Przypominam sobie jego reakcję po wojence z TurboMisiami…nas było kilkakrotnie mniej…najpierw odbyła się wojna w terenie – w red lasku….tą wojnę wygraliśmy…potem wojna na arenie – i znów wygraliśmy…w końcu rew na arenie – przegrany – to ta wojenka z naszego forum – temat „kronika wojenna” w Gildiach Arkantes (swoją drogą zawsze mnie dziwiło dlaczego tylko wygraną wojnę Miśki umieściły na forum, nawet nie wspominając o dwóch wcześniej przegranych). Po tej przegranej wojnie Soul strasznie się zagrzał…jak oni biorą najemników (chodziło o Vegetę który został przyjęty na tą trzecią wojenkę) to ja lecę na nasz rynek zwerbować ludzi…mówię mu uspokój się – po co będziesz werbował?...przecie jesteśmy lepsi – a zabawa była i o to chodziło….no może masz rację – ale na forum się dowiedzą…to się uśmiałem….mówię mu tak: Soul wejdź na forum i napisz coś w stylu: gratulujemy Miśkom wygranej wojny – zobaczymy jak zareagują….poparł mnie Tabletka…chwilka ciszy…ostygł… pomyślał…oki napisałem tak ja sugerowaliście. Soul ma dużo zalet które podziwiam…jako jeden z nielicznych potrafi przyznać się (często publicznie) do błędu… angażuje się w wspólną zabawę…potrafi słuchać - w tym znaczeniu że chce zrozumieć co druga osoba ma do powiedzenia. Ma bardzo dobrze prowadzoną postać i jeśli da mu się troszku czasu pewnie „podbije” Arkantes. Dziś jeszcze mu troszku brakuje….niech tego dowodzi krótka historia z ostatnich dni…mała zadymka pod dt…a więc lecę…kurde chyba się spóźniłem…prawie nic się nie dzieje….ale jest paru dobrych znajomych. Jest Gaweł…jest gta…więc może jakieś pojedynki….z Gawłem mam niewyrównane porachunki….ostatnio z nim przegrałem 3:1 (wprawdzie w jego m1 – ale fakt pozostaje)….więc ”Gaweł koksie może pvp ?”…wygrywam…gta: „Może ze mną?”…nie ma sprawy…wygrywam…ostatni pojedynek samym duszkiem (słyszę oczywiście że to wkurzające – nie dziwię się – mnie wkurza jak złapie mnie bodziak i przez jego berka nie potrafię nic zrobić – każda postać ma swoje zalety – trza je jedynie umieć wykorzystać)…gta: „to może teraz Ty Soul?”…Oki …zaczynają walczyć….mam nadzieję że Soul pokarze pazur…jesteśmy na vt…niestety pojedynki trwają zaskakująco krótko…Soul przegrywa sromotnie…słyszę jedynie: „jak z nim wygrać?”. Cóż Soul – musisz jeszcze troszku rozwinąć postać….i rada dla wszystkich: pojedynków, wojen itp. nie wygrywają postacie…zwycięzcą są osoby na nich grające. Na każdy ważniejszy pojedynek w mojej karierze miałem „plan”…czasem musiałem go skorygować…ale wiem jedno: eq, skile itp. to tylko środek do osiągnięcia celu. Soul jak wygrasz z UrbanNinja2 w pojedynku pvp z potami….będziesz gotów na całą TOPkę Arkantes….tak mi się bynajmniej teraz wydaje))).
 
 
Dla mnie dużym przełomem było poznanie Kelevry i Ag1litego (w skrócie Agiego)…oczywiście z chwila wstąpienia do Grimów…wiele mnie nauczyli…już pisałem jak Kelevra oprowadzał mnie po rynkach))). Od Agiego nauczyłem się że w pojedynkach pvp najważniejszą jest taktyka... było to w czasach gdy w Chunjo był Black (ten złodziej który okradł ludzi z BIO)…miał więc bardzo dobre eq…kiedyś wyzwał Agiego na pojedynek…okazało się że mimo „swego” bd eq nie ma NNO…ale i tak mimo omdlenia Agi nie potrafi z nim wygrać…ciekaw byłem jak mój kolega wybrnie z tej sytuacji…było to dość żenujące – czołowy body S11 przegrywa mimo omdlenia przeciwnika…odbyło się jeszcze kilka pojedynków…wszystkie następne wygrał Agi…Agi używał jedynie skilla omdlewającego – i biegał wokół przeciwnika…strasznie się ubawiłem widząc tą zabawę z bezradnym pro elo złodziejem))). Za czasów Grimów nigdy nie udało mi się wygrać z Agim i Kelevrą…potem jak wróciłem z BIO – wygrywałem wszystkie z nimi pojedynki…z jednym wyjątkiem….był to pojedynek z Kelevrą (na którym grał już Agi)…pojedynek przegrałem 3:2…cóż zdarza się…ale co to? – otrzymuję szept od jakiejś SAHARY…wtedy nie kojarzyłem…”Bardzo dobrze – wreszcie znalazła się kosa na Ciebie, zawsze Ci tego życzyłam abyś w końcu przegrał” (albo coś w tym stylu)…nie bardzo wiedziałem o co chodzi. Okazało się że SAHARA był kiedyś w gildii (nie pamiętam nazwy) u redów…dwaj członkowie tej gildii sksuli mi kiedyś metki na lodowej…sksuli – bo miałem tego dnia problem z netem – co tylko spotęgowało moje zdenerwowanie…napisałem wtedy na forum że do czasu jak tych „graczy” będzie owa gildia miała w swoich szeregach – nie dam jej członkom spokoju … do mej „krucjaty” przyłączyli się Agi i Vagner … a SAHARA z racji że była w owej gildii – spotkała się parę razy ze mną…co więcej - powiem że miała wybitnego pecha – co podjechałem na rynek u redów ją spotkałem….i oczywiście musiała logować. Ostatecznie lider owej gildii usunął mych ulubieńców i sprawa się zakończyła…tak myślałem…a tu zawód…kobiety jednak pamiętliwe są)))…ale ostatecznie SAHARA podziękowała mi za tamtą interwencję – która jak twierdziła pozwoliła jej zobaczyć prawdziwe oblicze niektórych członków gildii…zostaliśmy dobrymi znajomymi…dobrze mi się z laska gadało…ostatecznie razem z Agim skończyła grę…chodź niedawno widziałem tą ninję z grze…ale nie wiem czy to ta sama osoba.
Wracając do Kelevry…okazało się że ten opisany wcześniej pojedynek prowadził w pożyczonym eq…później czy to z racji mojego rozwoju czy też walk w swoim eq - Kelevra zawsze przegrywał ze mną. Ale trza przyznać że ninją był wybitnym.
Z Agim i Kelevrą wiąże się tez moje jedne z milszych wspomnień w grze…byłem wtedy „nowicjuszem” w Grimach….postać nie za mocna…po jakiejś tam wojence podchodzą do mnie oboje i twierdzą że mają mały prezent…cos tam wykręcili w dt i pomyśleli o mnie….dostałem (za darmo!! – i był to mój pierwszy taki przypadek) szpona +8…później go zbonowałem i wsadziłem kamyki – i służył mi znakomicie do końca gry.
 
 
SPOTKANIA I KONFRONTACJE - cz.3
 
 
Bardzo lubiłem Tamidę…dobrze nam się gadało…jak wstąpiła do Grimów była pierwszą dziewczyną, którą usłyszałem na vt – ma dziewcze śliczny głosik)). Zawsze jej było pełno…pomagała mi w liście osób do bonowania itemków…z racji że czasem jestem zasadniczy – część z osób chcących coś tam zbonować lub wyczyścić musiało czekać na Tamidę aż lognie – bez jej potwierdzenia odsyłałem ich z kwitkiem)))…więc jak na początku mego epizodu z ISem w Grimach wszyscy pytali w jakich godzinach będę grał w danym tygodniu, tak pod koniec najpierw pytali jak będzie grać Tami))). Zaczepne to jest dziewcze strasznie….często zaczepiała nas na wolnym…później biegaliśmy za nią po całym m1. Osóbka bardzo pomocna…chętna do wspólnej zabawy…pamiętam taką oto sytuację…damian01 chciał dobić lvl…trza więc wbić do v2 …jest późna noc…ale bez dobrego lura nie ma co się męczyć…Tami pomożesz?...ale nie mam SMów na przepustki…cóż chyba nici z planów damiana01…ale za chwilkę Tami mówi że właśnie wróciła z nocnego gdzie doładowała SMy…młode dziewczę biega nocą po sklepach aby pomóc koledze….urzekła mnie))). Pod koniec jej kariery metinowskiej Tami „przedawkowała leki” (jeśli wiecie o czym mówię)….skończyła grę…postać i eq oddała – z tego co wiem za darmo.
Razem z Tami grę skończył TABLETKA…grał na tej postaci jeszcze czasami Kajzer…bądź na wojny wchodził prawdziwy Tablet…ale tak naprawdę TABLETKA skończył razem z Tamidą. Jak go poznałem był już dobrym szamanem…na owe czasy jedynie Eldru był porównywalnie rozwinięty… z tego co mi wiadomo nigdy nie doszło do pojedynku między nimi. Pierwszy właściciel TABLETKi to młody chłopak…lubiłem sobie z niego żartować….ładne fochy rzucał))). TABLETKA pomógł mi w przygotowaniach do Turnieju pvp organizowanego przez Berwa… na owe czasy nie miałem za dużo doświadczenia w walkach z healerami…TABLETKA służył swą postacią…muszę przyznać że te wspólne pojedynki na arenie pomogły mi wygrać z Eldru….na początku o dziwo przegrywałem z TABLETKĄ…nie wiedziałem jak się ubrać…w mieczyku brak KD szamana…moja tarcza smoka jest +8 a wśród bonów brak NNO ….więc nie dość że mnie często mdlił to na dodatek palił najczęściej sferkę…więc na początek zmieniamy bonki w tarczy…jak wkręciłem NNO był duży postęp…ale choć wygrywałem nie byłem zadowolony…kupiłem drugiego szpona +8…pozmieniałem bonki…pozmieniałem KD…i było git…teraz TABLETKA nie miał żadnych szans…nigdy nie zabrał mi więcej niż ½ PŻ….podobnie Eldru z turnieju…dlatego też twierdzę że mieli na owy czas podobnie rozwinięte postacie…w bezpośrednim pojedynku mogłoby być różnie…ale to jedynie domysły. Na pojedynek z Eldru przygotowałem także swą taktykę….zresztą jak na każdy…sprawdziła się.
 
Jednak najpoważniejszym przeciwnikiem w tym turnieju był Cerbrus…jakiś miesiąc przed turniejem spotkałem się z nim na rynku u redów…zaproponował pojedynek…z przyjemnością…pojedynek oglądał Eldru…wygrał Cerbrus 3:1…na początku pomyślałem że wezmę rew…ale zrezygnowałem – wygrałem jedno starcie i to wystarczyło aby wiedzieć jak z tym bodym wygrać…pomyślałem zostawię sobie tę wiedzę na później. Przydała się na turnieju…potem pół serwa ogłosiło mnie niobem bo za dużo duszka używałem…przed pojedynkami Kajzer pytał jak mam zamiar wygrać z Cerbrusem…powiedziałem mu że duszek wystarczy – będę jedynie starał się unikać jego skili…oczywiście nie zgodził się – twierdząc że musze jak najczęściej używać sferki – cóż Kajzer chyba nigdy nie grał BMem…po zakończonym turnieju przyznał że miałem rację – czego dowód znajdziecie w archiwum forum w dyskusjach dotyczących turnieju pvp organizowanego przez Brewa. Po zakończeniu turnieju miałem pojedynek z Brewem…przegrał 3:0…wcześniej potykaliśmy się kiedyś w red lesie …wygrałem z trudem 3:2 (był to jednak nieuczciwy pojedynek – ci którzy go widzieli na żywo bądź na YT wiedzą dlaczego)…miał więc nadzieję na co najmniej wyrównaną walkę…a ja w jego przypadku złośliwym byłem…więc praktycznie chłopak nie mógł mnie dotknąć….poszedł więc płakać na forum że walczyłem w turnieju nie honorowo))). 
Jednak miał częściowo rację…po zakończonym turnieju dowiedziałem się że jestem prawdopodobnie jedynym walczącym w swoim eq…nie mogłem w to uwierzyć…ale niestety na YT znalazłem potwierdzenie w stosunku do członka mej gildii…do teraz nie wierzę że pozostali uczestnicy pożyczali eq…ale co do tego jednego przypadku mam pewność…i niestety nie zareagowałem ( i w tym sensie Brew miał rację – nie zachowałem się honorowo)…jest to jedna z dwóch sytuacji w mojej grze za które jest mi wstyd…jeśli wtedy bym zareagował może turniej potoczyłby się inaczej…a może jak to zwykle bywa na tym serwie – wywiązała by się jedna wielka kłótnia…jednak mi teraz wstyd.
 
 
SPOTKANIA I KONFRONTACJE - cz.4
 
 
W sumie od czasu wystartowania pomysłu LIGA PVP…a był to lipiec zeszłego roku…przegrałem 3 pojedynki…kolejno z Kelevrą, Cerbrusem i Gawłem…oraz kilka pojedynków z Kajzerką. Pamiętam jak poznałem Kajzerkę….oczywiście widywałem i podziwiłem go … ale nie znaliśmy się. Podczas jednej z wypraw do dt…za czasów Grimów…na jednym z kanałów spotkaliśmy czekającego na metka Kajzerkę…Kajzer zapytał czy ma ktoś ochotę na pvp z nim…ochoczo przyjąłem propozycję…w między czasie spadł metek…ale my już zaczęliśmy pojedynek…pewnie bym go przegrał…zdążył mnie zatruć…ale nas przeniosło – ktoś ubił metka…Kajzer wylogował…cóż apetyty został podrażniony. Zaraz po dt biegiem do m1….jest Kajzer…więc może dokończymy pojedynek….nie pamiętam czy ten pierwszy pojedynek stoczyliśmy za dozo czy na arenie…przegrałem go…ale co najmniej jedno starcie udało mi się wygrać. A więc pojawił się nowy cel))). Co kilka dni nękałem Kajzerka pojedynkami…nie zawsze mógł…ale z 3 pojedynki na arenie stoczyliśmy…wszystkie przegrałem…ale o ile dobrze pamiętam zawsze wgrywałem choć jedno starcie. Postanowiłem jednocześnie uruchomić pomysł z LIGĄ PVP…zdawałem sobie sprawę że nie ma postaci niepokonanych….a więc jeśliby w owej LIDZE pojedynki w TOPce były toczone w miarę regularnie – mielibyśmy prawdziwy pogląd na siłę danej postacie w danym okresie gry…ostatecznie odbyło się jedynie 5 pojedynków…w tym trzy z moim udziałem…chyba ludzi wystraszył rozgłos na forum…tak to teraz oceniam. Ale wróćmy do Kajzera….oczywiście pierwszy rękawicę podniósł Kajzerka (dla niezorientowanych – wyzwał mnie na pojedynek w LIDZE PVP). Pojedynek toczyliśmy o kamień duchowy…zarówno mnie jaki i Kajzerowi było kamyki bardzo potrzebne…wcale ich tak dużo wtedy na rynkach nie było…a więc dodatkowa adrenalina związana z niezłą nagrodą. Pojedynek miał największe zainteresowanie spośród wszystkich jakie w tej zabawie zorganizowałem…jak logliśmy na arenę miałem lagi…co na moim kompie zdarzało się bardzo rzadko… na vt – tłok…jeszcze teraz pamiętam te liczne podpowiedzi przed i w trakcie pojedynku…ten pojedynek przegrałem 3:2….i był to jeden z większych moich sukcesów w tej grze. Te kto oglądał wie…dużo w nim było taktyki…Kajzer wiedział że jest możliwe że wygram…jak pisałem parę starć ze mną już przegrał…a więc miał swoją taktykę….ja tez już wiedziałem z „czym to się je” – czyli jak się walczy z Kajzerką (ogólnie karkołomnie)))….też miałem taktykę…wtedy taktyka Kajzerki wygrała…ale ja byłem zadowolony…zabawa i emocje – nie porównywalne z niczym))). Po mw. 2 tygodniach wyzwałem Kajzerkę na rewanż…w międzyczasie przygotowałem eq…ciut zmodyfikowałem taktykę (chodź w tym przypadku to nie miało większego znaczenia – Kajzer zawsze w naszych pojedynkach czymś mnie zaskakiwał… i ułożony wcześniej plan musiałem modyfikować). Ten drugi pojedynek w LIDZE PVP wygrałem 3:1 (o ile dobrze pamiętam)…ale ta wygrana nie cieszyła mnie tak bardzo jak wygranie dwóch starć w tym pierwszym pojedynku. Potem jeszcze kilka lub kilkanaście razy miałem przyjemność walczyć z Kajzerką w pvp…różnie bywało…czasem przegrywałem 3:0…czasem wręcz odwrotnie…im bardziej się znaliśmy tym nasze pojedynki były ciekawsze….najciekawszy był moim zdaniem po zakończeniu Turnieju pvp organizowanego przez Brewa…był to tak zwany „pojedynek na deser”…każde starcie w tym pojedynku miało swoją historię (bynajmniej z mojego punktu widzenia)….raz Kajzer zaczynał od „krycia”…innym razem od „trutki”…raz dążył do zwarcia…innym razem czekał na moją sferkę – aby jej uniknąć…..musiałem cały czas dbać o właściwy z nim pól-kontakt…aby duszek robił swoje…a jednocześnie starać się unikać jego skili…trudna sprawa…ale udało się. Teraz uważam że był to najlepszy pojedynek w moim wykonaniu….Kajzerowi też się podobał. Mała dygresja…nigdy by nie wygrał wtedy z Kajzerką (miał już 5xP i chyba z 3 misje biologa więcej ode mnie) jeśli słuchałbym filozofów z forum, którzy twierdzą że najgorszym skilem BMa jest duszek…pamiętam jedno starcie – Kajzerowi weszła trutka….i dał krycie…oczywiście oba skile na P…niech mi ktoś poradzi co by miał zrobić w takim przypadku BM bez duszka. Jakiś czas temu chciałem to ludziom odwiedzającym forum - Klasy postaci – sura, uświadomić…ale dałem spokój – walka z wiatrakami. W miarę upływu czasu wygrywałem z Kajzerką coraz częściej…doszliśmy do wniosku że BM jest lepszą klasą do pvp i nic na to nie poradzimy. W pvp miał jedynie problem ze mną…inne jego pojedynki…chodź pewnie nie widziałem wszystkich kończyły się w zaskakująco krótkim czasie….na wojaków miał zdecydowanie lepszą postać niż ja…widziałem jego parę pojedynków z największymi koksami tego Serwa…nigdy (w tych które oglądałem) nikomu nie udało się wygrać z nim choćby jednego starcia. Na wojny miał najlepszą postać na serwie….przy tym ogromne doświadczenie. Grę zaczął na S1…podobno zwiódł się tam na ludziach i przeszedł na S11. Poza postacią Kajzerki stworzył Didiloczka…chyba do dziś najlepszy buff na serwie…oraz Beby – z nią miał największy ubaw…wojka w pojedynkę rozwalała na wojnach gildie z porównywalnymi lvli co ona. W czasie gdy w grze miał przerwę hsn…była to moim zdaniem najlepsza body w Chunio…ktoś kiedyś pisał że Safrantes wygrywa z nią jeśli ona walczy w swoim eq….nigdy nie widziałem ich pojedynków…ale powiedzcie mi od kogo ona miała pożyczać eq?. Zresztą mało istotne…czy wygrywała czy przegrywała…postać została stworzona dla zabawy – i dostarczała jej.
Bardzo się z Kajzerem zżyłem…to najlepszy kumpel jakiego miałem w metku. Dużo sobie pomagaliśmy….czasem gadaliśmy na szepcie godzinę…Kajzer nigdy nie zawitał na vt. Poznałem jego życie prywatne ….on moje. Dzięki niemu poznałem moc „tajemnic” metka…to on przekonał mnie do expa na poli….szukał razem ze mną spotu w red lasku na którym najlepiej mi będzie expić…zabrał na swą i moją pierwszą wiedźmę – także pierwszą ubitą wiedźmę na Arkantesie. Od bardzo dawna gra go nudziła….zawsze twierdził że wchodzi na metka głównie pogadać…pamiętam sytuację z lasku jak zbijałem rangę na złych drzewach….pisze Kajzer żebym podjechał do m1 bo chce pogadać…mówię że nie mogę bo kamyk wszedł i mam z 1 godz. zbijania rangi….za chwilkę podjechał buffem …bufował aż nie wyrównałem rangi…w tym czasie nie mogliśmy pogadać – więc pewnie strasznie mu się nudziło…po niecałej godzince rangę wyrównałem…pojechaliśmy do m1 i nagadaliśmy się za wsze czasy))). Był TOP1 w każdej dziedzinie….stworzył najlepszą gildię w jakiej byłem…miał duże wyczucie do rekrutacji....jak ktoś kiedyś napisał – jak byliśmy razem online nie było na TTD silnych na Arkantesie. Bardzo się udzielał dla rozwoju członków gildii…nikt nigdy nie musiał dbać o krwiste kamyki…potrzebne było KD+4 – Kajzer ma…lecimy na dt – Kajzer rozdaje itemki do ulepszania. Cóż jak odszedł…cos się skończyło… w sumie już wtedy podjąłem decyzję o końcu gry….nie zrozumcie mnie źle – to ani wina ani zasługa Kajzera – po prostu z jego odejściem skończyły się dla mnie prawdziwe wyzwania w tej grze. Ale może uda nam się wspólnie zrobić jeszcze jeden event w tej grze…może go namówię na wspólne skasowanie postaci.
 
 
SPOTKANIA I KNFRONTACJE - cz. 5
 
 
W LIDZE PVP odbył się jeszcze jeden pojedynek….CEPTU vs Stia3d…rękawice rzucił CEPTU…długo szukał przeciwnika…ostatecznie Stia3d bez wahania przyjął wyzwanie. Wtedy też miałem okazję poznać obydwu graczy bliżej. Stianowi zaproponowałem troszku treningu prze pojedynkiem…okazało się że nigdy nie potykał się na arenie…wprawdzie te nasze wspólne „treningi” chyba nie za bardzo się przydały…walka z BMem to całkiem inna bajka niż pojedynek z bodym…ale przynajmniej oswoił się z areną….poznał zasady w tej lokacji obowiązujące…i mimowolnie przygotowywał się do tego pojedynku…ostatecznie pojedynek wygrał CEPTU 3:2…był to chyba najrówniejszy z wszystkich pojedynków w LIDZE. Pamiętam moja pierwszą potyczkę ze Stianem….byłem wtedy w BIO...odwiedzałem rynek w Chunjo...Stian zaproponował pojedynek…nie miałem najmniejszych szans…sromotnie skopał mi tyłek)). Później już było znacznie lepiej…ale za dużo pojedynków razem nie stoczyliśmy…czasem Stian chciał się sprawdzić – ale raczej były to sporadyczne pojedynki. Przed turniejem organizowanym przez Brewa pomagałem Stianowi kręcić eq…było troszku mało czasu…nie wiele dobrze zbonowaliśmy…w sumie jeden czy dwa jego itemy. Duża stratą była jego rezygnacja z gry…gracz na najwyższym poziomie…kiedyś napisał że grać ze mną w jednej gildii to „zaszczyt”…dla mnie też gra z Toba była dużym zaszczytem…powodzonka życzę.
Z CEPTU przed owym pojedynkiem z LIDZE dużo pisaliśmy…pomagałem mu znaleźć przeciwnika…na początku myślałem o Agi – jednak on odmówił – rzekomo nie bawiły go pojedynki o nagrodę (moim zdaniem w owych czasach poza Stianem jedynie Agi mógł się z CEPTU równać…nigdy nie widziałem ich pojedynku…nie wiem nawet czy do takiego doszło…ale wg. mnie CEPTU, Stin3d i Agi to trzech najlepszych wojów na tamte czasy). CEPTU został sprzedany….podobnie jak w wielu przypadkach – postać ta już nigdy nie osiągnęła dawnej świetności. Po krótkim czasie zaczął grać na Widmie….do dni mego końca gry jeden z większych kumpli w grze. Przytoczę parę sytuacji z Widmem związanych….expię bufka w v2….na spot wbija mi noobek z Chunjo…za chwilkę dołącza do niego drugi idiota…szkoda mi rangi…więc szeptam do Widma…nie ma sprawy – tylko przepustki kupię…ok. 2 godz. męczyliśmy się z tymi noobkami…czasem pomagał KRYWIL…ale zapamiętałem jedno: Widmo aby mi pomóc kupił za SMy przepustki i poświęcił ok. 2 godz …dzięki wielki. Do groty wprowadzają drop broni na 75 lvl…szeptam do znajomych…m.in. do Widma…wbijaj do groty – bronie na 75 dropią….”o ku… przed chwila kumpel chciał mi selnąć trujaka” …ładnych masz kumpli))). Wiele razy jeszcze pomagaliśmy sobie nawzajem…ostatni raz przy misji na 92 lvl…ja notatki skończyłem parę dni przed Widmem…jak zaczął misję na 92, szepta do mnie jak idzie z klejnotami…piszę że fatalnie – 21 szt. po rząd nie przyjął…pyta czy działa „olejek” z ISa…odpowiadam że nie bo on tylko (zgodnie z opisem) do biologa – ale ja nie próbowałem…za dwa dni szepta Widmo – spróbuj te olejki – mnie 2/3 przyjmuje….i rzeczywiście – okazuje się że olejek działa…a mnie 23 pierwsze klejnoty surka odrzucił(((…kolejny błąd w tłumaczeniu gry…ale dzięki takim kumplom jak Widmo jakoś dawałem rady))).
 
Znajomość ze Szybciutką tak naprawdę zaczęła się pod koniec zeszłego roku….nie pamiętam kto pierwszy zagadał…jak zwykle marudziła))))…ale dziewczyna ta jak już narzekała to jedynie na rzeczy związane z jej postacią…kiedyś narzekała że nie może dropnąć kamyka duchowego…że jej postać ma chyba jakiegoś szczególnego pecha…mówię jej żeby nie marudziła – na pewno nie ma żadnego pech…na dowód mych słów zabrałem ją do zwykłego lasku … znaleźliśmy metka…mówię więc: bij na pewno dropnie…kamyk oczywiście nie dropnął…ale miałem kamyk w plecaku…plan był taki aby w momencie rozbicia metka wyrzucić kamyk na ziemię…troszku nierówno to wyszło…Szybka się zorientowała (zresztą nie było to trudnie – nie był jej Nickiem podpisany), i pisze że nie może go podnieś…ja jej na to – no to zobaczymy jak kamyk znika…oczywiście pękła)))…kamyk podobno wszedł. Jak rozpoczęto zapisy do turnieju pvp Brewa – pomyślałem sobie aby zrobić z Szybciutkiej zwycięzcę…zaprosiłem ją do Chunjo…razem z Kajzerm przejrzeliśmy jej eq…oj tragedia – na tamte czasy eq miała naprawdę marne…więc postanowiliśmy że jej pomożemy wykręcić kosmiczne itemki…Kajzer i Szybka mieli się zająć zdobyciem potrzebnych itemków a ja miałem je zbonować….cos tam wykręciliśmy, m.in. ładne kolce (albo branzę – mogę się mylić)…a ostatecznie Szybka nie chciała się zapisać do turnieju...i pomysł spalił. Od tamtego czasu do czasu swego końca gry, Szybciutka ogromnie podkosiła….z chwilą jej odejścia z gry (ciągle nie wierzę że to ostateczna decyzja – mnie już nie pomarudzisz – ale jeszcze wiele zabawy przed Tobą) miała bardzo dobre eq…skile super rozwinięte…na wojenkach by ła doskonałą postacią. Najwięcej problemów miała dziewczyna ze swą stalką…ciągle słyszałem że kończy grę…powód był zawsze jeden – stalka znów spadła))). Była najmłodszą osobą z ścisłej TOPki Arkantesu….była mistrzem expa….pamiętam jak rywalizowaliśmy w wbijaniu lvli w red lasku….nie miałem szans…ona wybijała na jednym bufku na poli dwa spoty na dwóch różnych kanałach….zrobiła sobie drobną przerwę aby dropić pierścienie doświadczenia…wtedy nieco ją przegoniłem…jak się dowiedziałem dropła ok. 60 szt….wprowadzili grotę…Szybka wbiła coś koło 10 lvl w kilka dni))). Nie potrafiła wygrać ze mną w pvp…ale była dużym wyzwaniem…jej problem polegała na tym że skile archera mają strasznie długa animację w trakcie której zawsze mogłem ją dogonić. Była drugą osobą na S11 która ubiła wiedźmę…nigdy nie miałem z laską żadnego problemu….jak chciałem bić wiedźmę – pisałem do Szybkiej aby w danym dniu odpuściła – odpowiedź była zawsze jedna: nie ma sprawy. Zawsze dbała o to aby nie było powodów do jakichkolwiek skarg na nią…pamiętam jak przepraszała za to że wystawiła za niskie ceny itemków z wiedźmy….prosiła abym pogadał z Kajzerem – że to nieświadomie i na przyszłość będzie takie rzeczy uzgadniać…naprawdę bardzo pozytywna osóbka – tylko te jej marudzenie))). Za czasów jak biegała bez gildii gadałem z nią aby wstąpiła do TTD…odpowiadała że woli grać sama…że po doświadczeniach z BIO i Ascetami (nie wiem co tak naprawdę wtedy zaszło...do mnie docierały jedynie części tego konfliktu…ale z pewnością konflikt między tymi gildiami położył długi cień na królestwo Shinso) nigdy nie wstąpi do gildii z byłymi Ascetami…a do zmiany królestwa ją nie ciągnie….ostatecznie wstąpiła do TurboMisi…chyba usprawiedliwiała swe sumienie tym że grała zawsze troszku obok tej gildii…przed swym końcem wystąpiła z TM….fajnie że dziewcze potrafiła krytycznie spojrzeć na siebie i swych znajomych…nie wielu to potrafi.
 
 
SPOTKANIA IKONFRONTACJE - cz. 6
 
 
Jak wstąpiłem do GrimReaper w gildii tej byli m.in. TAHTNikos oraz baton1681….byli to wojowie którzy tak jak ja gonili TOPkę gildii. Zawsze aktywni na vt…zaangażowani w sprawy gildii…zawsze chętni do pomocy. Najpierw z gry zrezygnował baton…po pewnym czasie grę skończył Nikoś – z powodu kradzieży ….na początku tego roku Nikoś wrócił…na dobry początek kupiłem mu partę +8…niestety za dwa dni znów został okradziony…się wku…strasznie – i mu się nie dziwię….skończył grę ponownie – chyba ostatecznie. W tzw. między czasie do gry powrócił dawny baton…Nikoś dał mu pasy do okradzionego konta…baton zaczął więc grać na TATHNikos…jak na razie konto to ma się dobrze. Postać ślicznie się rozwija…niedawno mieliśmy w ramach zabaw gildyjnych turniej pvp z potami w parach (chociaż turniej to może za szumne słowo)…byłem w parze z TATHNikos…zabawę wygraliśmy…sam bym nie zwyciężył – więc mogę zaręczyć że postać ta już jest ładnie rozwinięta….a że baton ambitnym jest - i wie o co biega w tej grze (gra prawie od samego początku serwa)…z pewnością postać TATHNikos będzie „za chwilkę” czołowym mentalem….czego szczerzę życzę.
 
Dużo zamieszania było z wstąpieniem Army do TTD….na Armie grają dwie osoby…sympatyczna parka: misiek i miśkowa)))…dłuższy czas przed wstąpieniem do TTD siedzieli z nami na vt….często pomagali nam w organizacji naszych zabaw….więc z mojego polecenia na którejś tam z kolei zabawie – wobec braku sprzeciwu – Arma została przyjęta do gildii (razem z Zytą). W chwili przyjęcia Miśki nie mieli mocnej postaci….ale grali nią dopiero od ok. miesiąca…dużo ludzi dziwiło się dlaczego przyjmujemy Armę do gildii (pewnie wiele bzdur na ten temat czytaliście na forum – nie będę do tego wracał – nie na sensu) … nawet Kajzer był zdziwiony moim poleceniem…po krótkiej rozmowie - zdziwienie minęło…nie widziałem powodu dla którego dobrych znajomych nie miałbym przyjąć do gildii skoro tego chcieli. Dla mnie gildia TTD to była grupa dobrych znajomych z gry….gildia miała być – jak już wcześniej pisałem – gildią małą….to że byliśmy silni nie wynikało z faktu że przyjmowaliśmy do gildii tylko dobrze rozwinięte postacie….lecz z faktu iż ta grupa znajomych w przeważającej większości grała już bardzo długo na S11…a że chcieliśmy sobie pomagać - rozwijaliśmy się szybciej od większości graczy. Owszem założyłem że do gildii może też wstąpić gracz nie będący naszym znajomym – ale dlatego wymyśliłem pvp rekrutacyjne (z zastarzeniem sprzeciwu) aby tych ewentualnych przyjęć było mało….było kilka prób – zakończonych niepowodzeniem – ale wiedziałem że jeśli mamy kogoś przyjąć do naszego grona to musi to być osoba podejmująca wyzwania – Ci którzy przegrali – jeśli mają ciut ambicji za chwilkę spróbują znów – i to będzie najlepsze polecenie danego gracza. Wróćmy jednak do Army…w chwili obecnej jest wyróżniającą się body w Chunio….zalicza dt solo (mało komu to się udaje po tak krótkim czasie gry). Arma zawsze bardzo angażuje się w sprawy gildii…to z jej pomysły mamy obrazek w naszym temacie…to ona zadbała o nowe logo gildii. Oby jak najwięcej takich graczy…nie ważne jak będą mieli rozwinięte postacie.
 
Czas na wielkiego nieobecnego „Mojej historii”…UrbanNinja2…długo zastanawiałem się co na temat tego gracza napisać….kiedyś nie doceniałem tego ninja….tak jak w przypadku BMów - wielu spotkałem ninja o których nagle było głośno….że super koks…że podbije S11…itp….a potem klopc…w przypadku Urbana jest inaczej….bez wielkich rewelacji….systematycznie ale uparcie do przodu….i mamy obecnie najlepszego daggera na Arkantesie …wielu z tym się nie zgodzi – wierzcie mi – to TOP1 daggerów na obecne czasy. Nie wiem czy jest obecnie na serwie postać mogąca z nim wygrać w pvp z potami…w zwykłym pvp?...nie wiem – być może paru bodych by dało radę – nie widziałem pojedynków więc nie będę teoretyzował. Pamiętam jego pierwsze pojedynki w zabawie: pvp z potami….nie potrafił pokonać 70Soula….potem troszku gadaliśmy – co ma zrobić?...zainwestował z krytyka – i słusznie…chodź moje sugestie były inne…podobnie jak Soul ….szuka porad – ale nigdy nie przyjmuje ich bezkrytycznie….i dobrze – przecie to Ty masz największe doświadczenie w grze ta postacią. Niezastąpiona postać na wojny….chętnie pomaga i angażuje się w wspólną grę…wiem – powtarzam się – ale te stwierdzenia pasują do każdego członka TTD.
 
Jak wspomniałem wcześniej hsn’a spotkałem na samym początku mej gry…na dobre razem zaczęliśmy grać w Grimach….zawsze u niego podziwiałem jedno: jak chciał coś osiągnąć – robił to i tyle…czasem dużo czasu mu to zabierało – ale cel osiągał….bez marudzenie itp. Pierwszy „odkrywca” Grimów…ciągle nadużywał szarych komórek…ciągle robił jakiś doświadczenia….pamiętam jego teorie na temat dropu, ulepszanie itp…. często się nie zgadzałem – ale zaskakująco często mnie przekonywał że to ja się mylę – i musiałem mu przyznać rację….jedno z jego ostatnich odkryć – fryzurki z ISu (fryzurki z atrybutem) nie działają….nie wiem – nie chce mi się wierzyć…ale może…nigdy nie sprawdzałem. Zawsze twierdził że szansa na ulepszenie jakiegoś itemku to bzdura….albo wejdzie albo nie…śmieszyło mnie to….ale teraz z perspektywy czasu fakty przedstawiają się następująco: ja w całej mej karierze metinowskiej ulepszyłem na +9 jedynie trzy itemki…. hsn kilkadziesiąt. Jest maniakiem kręcenia itemków ….chyba większym od Kajzer – on też był chory ja czegoś nie kręcił. Paręnaście dni temu postanowiłem że nie ma sensu trzymać tyle śmiecia w magazynach…i tak rzadko kręcę….a jak – to moje szczęście w tej dziedzinie jest raczej wątpliwe…więc zapchałem magazyny hsn’a))))….bardzo się ucieszył….większość to itemki +6/7…mam nadzieję że będziesz miał z tym dużo zabawy.
 
 
Czasy najnowsze
 
 
A więc po rozpadzie Asylum wstępujemy do TTD…liderem jest DidiLoczek – buff Kajzerki. I od razu stajemy się potęgą militarną S11…zresztą skład praktycznie ten sam co w Asylum – bez Kelevry i SAHARY oczywiście… więc to raczej naturalne. Co ważniejsze ciągle jest to zgrana paczka z która gra jest lepsza. Wojenek za dużo nie toczymy…Kajzer dużo się natrudził aby cokolwiek skutecznie wypowiedzieć….ale jak jest na serwie każdy wie. Fajne wojenki były z ShadowRiders…jeszcze za czasów jak ich liderem był Wulfgar….często ograniczamy składy aby można było się pobawić…często tworzymy jakieś nowe gildie aby się „pobić” między sobą…czasem tworzymy jakąś gildię aby „złapać” na wojenkę gildie które nie chcą z TTD brać wojen. Kajzerka wbija 5-te P…. później ja (oj dużo później – jakieś 3 miesiące jak się nie mylę)…damian01 wbija 4xP….70Soul też 4xP…to samo UrbanNinja2….Stian3d kończy grę…Emzet odchodzi z gildii….hsn kończy grę (jak się później okazało – była to jedynie przerwa). Tabletka tez praktycznie kończy prawie równocześnie z Tamidą. Wobec konfliktu na postaci Vegeta pomiędzy dwoma osobami które wtedy grały na tej postaci (grał wtedy na Vegecie m.in. dawny Udex)….Vegeta odchodzi….zmienia królestwo. Chronologia tych wydarzeń była na pewno inna…ale teraz jej sobie nie przypomnę.
Mimo takich „strat” dalej na wojnach dajemy radę…ale paczka się kurczy… niektórych osób bardzo brakuje. 
Kajzer postanawia przekazać mi lidera gildii…oficjalnym powodem było: brak czasu na „liderowanie” wobec ciągłego expa….ale myślę że coraz mniej mu się chciało. 
Zakładam naszą prezentację na forum…mam parę pomysłów które chciałby wprowadzić do naszej wspólnej gry. 
Powstają dwie dobre gildie…TurboMisie i FightClub….w miarę jak nasz skład ulega uszczupleniu stają się coraz większym wyzwaniem. Jednak do czasu odejścia Kajzerki jesteśmy najsilniejszą militarnie gildią. 
Nastąpiły tez wzmocnienia…do TTD dołączyli Wulfgar i szara…później Zyta i Arma…następnie Maniush…ostatnio 007 i JestemBuffem. Przy przejściu do nas 007 z gildii ShadowRiders znów to samo larum co w przypadku Army…nic z tego nie kumam…ale nic to …007 znakomicie zaaklimatyzował się w naszym gronie.
Bardzo cieszę się że do TTD wstąpili Wulfgar i szara…doskonale uzupełniają nasze grono…byli otwarci na nasze pomysły i wyrozumiali dla naszych wad…wstępując do gildii już byli nieźle rozwiniętymi postaciami…myślę że w TTD nieźle podkosili…ale nie osiadajcie na laurach….długa droga przed Wami - a na końcu czeka…..pustka(((. 
Bardzo fajne wojenki prowadziliśmy z FighClub…zawsze staraliśmy się (my i FC) o w miarę wyrównane składy…było dużo zabawy…na takich wojenkach każdy mógł się wyszaleć…każdej ze stron sprawiały one przyjemność. Z TM nigdy nie udało mi się dogadać…zawsze były jakieś pretensje czy to ze strony TM czy też naszej…ale mniejsza o to – mam nadzieję że w gildii w końcu się wszystko poukłada…mimo licznych nieporozumień zawsze im kibicowałem…spory starałem się wyjaśniać w grze…na forum mieli i mają mój +.
Będąc liderem TTD mogłem nieco wprowadzić urozmaicenia do naszej gry…zaczęliśmy organizować „zabawy gildyjne”…większość o nich czytała – tych którzy nie wiedzą o co chodzi zapraszam do tematu Gildie Arkantes – TimeToDie. Na początek odbyły się dwa turnieje pvp z potami…jednak zdałem sobie sprawę z faktu iż to zabawa dla „nielicznych”…dlatego zaproponowałem „Igrzyska” między gildiami…niestety znów nic nie wyszło…ale kombinowaliśmy dalej. Dla zabicia nudy zorganizowaliśmy „wyścig po krwisty kamień”…rozrywka może i niewielka…ale jakieś urozmaicenie w grze było. Następnie – turnieje pvp z potami w parach…tu już było znacznie więcej zabawy….i to dla większej ilości naszych członków jak i graczy spoza gildii…zawsze starałem się aby potencjalnie słabsze postacie miały szanse na wygraną…i się udawało. Najlepiej wyszedł nam turniej w którym brały udział 4 pary…trzy w gildii (Soul&Urban, Kajzer&Wulf, Ja&szara) oraz para Cerbrus&Eldru….wszystkie pojedynki kończyły się rezultatem 3:2…naprawdę trudno było przewidzieć kto w danym pojedynku wygra…tu trza było mieć dobrą taktykę aby wygrać…co więcej trza ją było zmieniać i modyfikować w trakcie pojedynku a czasem i jednego starcia. Później jeszcze kilkukrotnie takie zabawy powtarzaliśmy. Super wyszedł pomysł z „Dniem otwartym”…mimo iż frekwencja nie była powalająca – kilkanaście osób dobrze bawiło się w swoim towarzystwie prze kilka godzin…mnie najbardziej ubawił konkurs szarej i Maniusha…jak sobie przypomnę niektóre odpowiedzi (była to modyfikacja konkursu OX) jeszcze teraz się śmieję))). Zawsze miałem obawy przed organizowaniem czegokolwiek….czy ludziom spodoba się pomysł?….czy inni też tak podchodzą do gry jak ja?...zaangażowanie w „Dzień otwarty” przekonało mnie iż me obawy są nieuzasadnione…wszyscy członkowie gildii przez paręnaście dni myśleli co by tu wymyślić aby było fajnie…każdy włożył swą małą cząstkę do tego „eventu”…każdy starał się aby inni mieli dobrą zabawę…naprawdę zmiękło moje twarde serduszko…nagrodą były podziękowania gości za wspaniałą zabawę…koniecznie to powtórzcie – chętnych do zabawy na pewno znajdziecie…a Wasza wyobraźnia zapewni jej odpowiednią jakość – zapewniam. Nie wyszedł pomysł z partią warcabów…cóż nie zawsze wychodzi…choć uważam że to jeden z lepszym mych pomysłów.
Z racji iż tematy w tej części „Mojej historii” są najbardziej znane…jak i ze względu że mogłoby być najbardziej kontrowersyjne…starałem się aby jedynie zasygnalizować co się ostatnimi czasy wydarzyło.
Skończyłem misję na 92 lvl….miałem w planach 99lvl…ale lubię zadawać sobie pytania….a więc: po co?....co Cię IRU jeszcze w grze „rajcuje”?....coraz częściej stałem na rynku nie mając nic do roboty….narcyzem nie jestem….wyzwań w życiu nie brakuje….czas skończyć ten epizod....po to w sumie zacząłem grać: aby skończyć grę…po drodze było masę dobrej zabawy za którą wszystkim dziękuję.
Dziś gildia zaprosiła mnie na coś w rodzaju „pożegnania” …wszystkim grającym życzę takiego końca gry. 
 
 
 
Opublikowano

ta, stare czasy metka to było to. teraz bogacz kupi cały is i 1kkkkk na allegro, kupi w grze eq +9 i nie będzie mógł dobić 40lvla ;)

graphic.png

i7-6700K l MSI GTX 1080 X l 2x8GB 3000MHz l MSI Z170A l SSD HyperX 240GB

Opublikowano

Skopiowane z globala.

Po co to tutaj wkleiłeś, skoro jest to na globalu ? 

Temat bezsensowny. Kto chce wejdzie na globala.

 

@ Topic

 

Stare czasy Metin2.pl to były piękne i niezapomniane czasy, tyle godzin przegrane. ohoh.

1EPZ6G.gif

Opublikowano

No ładnie, ale jakbym ja opisywał moją historię z metkem to myślę że mógłbym na lajcie napisać książkę ; s ale zgodzę się z jednym metin to nie to samo co kiedyś ;) 

xD 

Opublikowano

No ładnie, ale jakbym ja opisywał moją historię z metkem to myślę że mógłbym na lajcie napisać książkę ; s ale zgodzę się z jednym metin to nie to samo co kiedyś ;)

Niestety.. z roku na rok jest coraz większym gównem.. Jeszcze jak wychodzą c*****e serwery to aż się żygać chce.

@topic.

Historia z*******a :)

Opublikowano

Niestety.. z roku na rok jest coraz większym gównem.. Jeszcze jak wychodzą c*****e serwery to aż się żygać chce.

@topic.

Historia z*******a :)

Kiedyś było parę serwerów a na każdym grało w cholerę ludzi a teraz praktycznie co parę dni wychodzi nowy i robi się straszne zamieszanie bo ludzie się cały czas rozchodzą po serwerach. no ale cóż ;d

xD 

Opublikowano

Kiedyś było parę serwerów a na każdym grało w cholerę ludzi a teraz praktycznie co parę dni wychodzi nowy i robi się straszne zamieszanie bo ludzie się cały czas rozchodzą po serwerach. no ale cóż ;d

Tak to prawda, było parę serwerów i wszystkim one się podobały, a nie jak teraz wyjdzie 100 serwerów, a czym się różnią?

Ilością graczy i administracją. Stare dobre czasy, których już nigdy nie będzie.

Trochę smutne, ale nie moja w tym wina.

Legenda
Opublikowano

Bardzo przyjemnie się czytało. Te czasy niegdy nie wrócą. Była ucieczka na privy, ale i one też schodzą na psy (są wyjątki). Teraz przeszedłem na SG i może coś on doda do mojej "kariery". Powodzenia w dalszym życiu towarzyszu. PL upadł juz dawno, lecz za wszelką cenę chcą dać nowe życie, ale narządy się nie przyjmują.

exModerator Metin2 | exModerator DOTA

Opublikowano

Z jednej strony, macie troche racji, z drugiej, ni cholere.

 

Fakt, stary klimat - to coś było, jednak gdyby nie nowości i aktualizacje, to byście grali teraz z 20 osobami w m1.

Opublikowano

Z jednej strony, macie troche racji, z drugiej, ni cholere.

 

Fakt, stary klimat - to coś było, jednak gdyby nie nowości i aktualizacje, to byście grali teraz z 20 osobami w m1.

Gdyby robili jeszcze takie aktualizacje żeby ten klimat pozostawał.. a tu ni c***a.

Opublikowano

Z jednej strony, macie troche racji, z drugiej, ni cholere.

 

Fakt, stary klimat - to coś było, jednak gdyby nie nowości i aktualizacje, to byście grali teraz z 20 osobami w m1.

Nie chodzi tu o nowości lecz o ilość serwerów ;) No ale nie ma co ukrywać, biznes jest na tym bardzo dobry ;) 

xD 

Opublikowano

Teraz ilość serverów ma się nijak do ich jakości jest multum tutoriali i każdy może postawić server na gotowcu i trzepać hajs ale co po tym jak jakiś większy problem i server pada? Metin 5 lat temu a metin teraz to niebo a ziemia nie mówię tu o Globalu bo to już wgl. inna bajka. Czy ktoś wgl jeszcze pamięta znaczenie Gildii? Ekipy z którą sie grało z servera na server? Dokładnie ja też już dawno nie widziałem tego. Pozdrawiam starych wyjadaczy metina. 

Opublikowano

Gdyby robili jeszcze takie aktualizacje żeby ten klimat pozostawał.. a tu ni c***a.

Ale przeciez klimat gry cały czas jest taki sam, jedynie spolecznosc sie zmienia

Opublikowano

Ale przeciez klimat gry cały czas jest taki sam, jedynie spolecznosc sie zmienia

No właśnie nie. z każdym rokiem się zmienia. Najlepszy czas dla metina był w czasach serwerów Csyt2, yt2game, Du-Li itp itd. Tam to był ten niepowtarzalny klimat. Teraz to tylko hajs hajs i hajs.. Żaden serwer nie powtórzy tego klimatu co był w tamtych czasach. ;)

Opublikowano

No właśnie nie. z każdym rokiem się zmienia. Najlepszy czas dla metina był w czasach serwerów Csyt2, yt2game, Du-Li itp itd. Tam to był ten niepowtarzalny klimat. Teraz to tylko hajs hajs i hajs.. Żaden serwer nie powtórzy tego klimatu co był w tamtych czasach. ;)

 

 

Nie rozumiesz pewnej kwestii, żeby coś poprawnie funkcjonowało i było w obrębie zainteresowań, musi być rozwijane. Stanie w miejscu niczemu nie słuzy, ba.. pograsza sprawe.

Opublikowano

Nie rozumiesz pewnej kwestii, żeby coś poprawnie funkcjonowało i było w obrębie zainteresowań, musi być rozwijane. Stanie w miejscu niczemu nie słuzy, ba.. pograsza sprawe.

A ty nie rozumiesz mojej aluzji. Metina można rozwijać, nawet trzeba ale trzeba to robić z głową tak aby ten klimat pozostał a nie zrobił się inny klimat którego część ludzi nie zaakceptuje. ;)

Opublikowano

A ty nie rozumiesz mojej aluzji. Metina można rozwijać, nawet trzeba ale trzeba to robić z głową tak aby ten klimat pozostał a nie zrobił się inny klimat którego część ludzi nie zaakceptuje. ;)

 

 

To oczekujesz niemożliwego, bo twoim tokiem myślenia można wywnioskować, że chcesz zmieniać np. rzecz ciągle, ulepszać ją ale tak, żeby została taka sama, jak była. Gdzie tu logika?

Opublikowano

jak tak to czytam to az mi sie przypomnialy moje poczatki z metkiem(szczegolnie to z ogonkami bez "+" i przetopami jako biale perly)  :rolleyes:

Opublikowano

jak tak to czytam to az mi sie przypomnialy moje poczatki z metkiem(szczegolnie to z ogonkami bez "+" i przetopami jako biale perly)  :rolleyes:

Tak mi też się zdarzyło raz kupić zwykłą perłę, a myślałem, że to biała i sprzedawałem  5 raazy drożej, a po godzinie shopka zdziwiłem się, że ona się nie sprzedała. :)

Opublikowano

A ty nie rozumiesz mojej aluzji. Metina można rozwijać, nawet trzeba ale trzeba to robić z głową tak aby ten klimat pozostał a nie zrobił się inny klimat którego część ludzi nie zaakceptuje. ;)

Klimat metina w dużej mierze tworzą gracze - nie administracja.

@topic

Historia na miejscu, lecz wydaje mi się, że to nie Twoje dzieło.

Opublikowano

Piękne, stare czasy. Szkoda, że już nie wrócą ;( 

W sumie też kiedyś zastanawiałem się nad napisaniem swojej historii ale czasu nie mam, a ta lekturka ładna.

Opublikowano

Bardzo fajnie się czytało. 

 

Każdy kto grał w metina i coś tam osiągnął ma zapewne ciekawą historię do opowiedzenia.

Co gracz to inne dzieje, inne wydarzenia. 

Ja żałuję że nie spisałem tego jak kończyłem grę, to już ponad 2 lata od zakończenia gry na PLu i

oczywiście kilka osób pamiętam, ale nie wszystkich niestety.

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...