Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Najstraszniejsza creepypasta


MrKubaGamePlay

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Hmmm

Żadna, jestem realistą więc śmieszą mnie tego typu bajki i ludzie którzy się tego boją ;)

Edit. Hahah "kobieta bez wyrazu" to fanka paktofoniki :D

Btw. Poczytajcie sobie o Kolanowskim albo Kubie Rozpruwaczu. Historie przerażające, ale zdażyły się na prawdę.

Opublikowano

Chip-chan, był kiedyś temat na mpcforum… nie dość że zryte to PRAWDZIWE!!

 

Cały czas trwa dyskusja na temat przewagi DJów nad funkcją shuffle w winampie ~Paulo Coelho

Opublikowano

O a przy okazji @umotex12 interesujesz się jeszcze sprawą tej chip-chan, bo ja aktualnie nie, ale fajnie, że przypomniałeś i zaciekawiło mnie to. Jest jeszcze ten stream?

 

@topic

 

Yup, znów ten sam sen, ten sam pieprzony sen. Miałeś

go kiedyś ? Jasne że miałeś, MUSIAŁEŚ mieć. To uczucie

kiedy ciągle śpisz ale masz wrażenie że już się

obudziłeś. Nie widzisz nic dziwnego czy

przerażającego... ale jesteś w wielkim błędzie, w bardzo

bardzo wielkim błędzie. Wstajesz z łóżka, przeciągasz

się kilka razy ziewając. „Huh? To zabawne” mówisz

patrząc na zegarek, wskazuje on godzinę 13.00 lecz na

dworze ciągle jest cholernie ciemno. „Co za kawał

gówna – to już nie pierwszy raz kiedy znowu się

popsuł”.

Kierujesz się na korytarz, wygląda dziwnie nieznajomo,

jakby nigdy nie był Twój. Nie wiesz do kogo należy i

nieważne jakby podobnie wyglądał czy pachniał to

napewno nie należy do Ciebie. Ale oczywiście nie

dostrzegasz tego w porę... hahaha NIGDY nie

dostrzegasz tego w porę. Wolno kierujesz się do kuchni

żeby przygotować sobie jakieś śniadanie, po drodze

jednak napotykasz coś dziwnego, coś co wzbudza w

Tobie pierwszy niepokój.

„Huh? Nie pamiętam żeby wisiał tutaj jakiś obraz...”

mówisz sam do siebie....

Twoja dziewczyna nie spała dzisiaj u Ciebie, prawda ?

Nie jesteś żonaty. Mieszkasz sam. Jesteś cholernie

pewny że tego pieprzonego obrazu nie było tutaj

wczoraj wieczorem. Więc ?

Kto ?!

Ściany powoli zaczynają brązowieć podczas gdy Ty

skupiasz się na obrazie. „Czy to jest człowiek ?” Pytasz

sam siebie. „Nie... nie... żaden Bóg nie stworzyłby takiej

osoby!”. Postać na obrazie jest czarna jak węgiel.

Ogniste, wściekło pomarańczowe oczy zdają się

przewiercać Cię na wylot. Postać jest bardzo wysoka, na

oko gdzieś około 8/9 stóp (1 stopa ~ 31 cm przyp.

tłumacza). Jego twarz na pierwszy rzut oka wygląda

całkiem ludzko, jest podłużna, bardzo przypomina owal.

Z drugiej strony przypomina nieco pysk dzika. Długie i

ostre pazury które zdają się wyrastać bezpośrednio z

jego rąk przypominają noże. Postać stoi na lekko

ugiętych nogach – jakby szykowała się do skoku. Jego

„kolana” (jeżeli można nazwać to kolanami) wyginają się

do wewnątrz, zresztą tak samo jak wszystkie inne jego

stawy.

Nadal wpatrujesz się w obraz, który absorbuje całą

Twoją uwagę…

Korytarz jest już teraz brudno brązowy. Po chwili Twoje

źrenice rozszerzają się ze zdumienia i strachu gdy

zauważasz że „człowiek” na obrazie zaczyna się

poruszać. Krwawe łzy spływają powoli po jego

policzkach. Natychmiast odwracasz się i zaczynasz

uciekać, byle dalej od niego, byle dalej od tego

przerażającego widoku…

Nie mogąc złapać tchu uciekasz przez korytarz, który

teraz wydaje się nie mieć końca. W oddali nie widać nic,

dookoła Ciebie jest tylko nieprzenikniona czerń…

Wtedy popełniasz ten klasyczny błąd. Hahaha zawsze to

robisz, prawda ? Oglądasz się za siebie…

Mounstrum stoi teraz skulone na końcu korytarza, głową

dotyka sufitu, a swoje pazury ciągnie po podłodze

zostawiając w niej głębokie wyrwy. Chwiejnym krokiem

zmierza w Twoją stronę. Porusza się dość szybko jak na

swoje rozmiary, ale wciąż nie jest dostatecznie szybki

żeby za Tobą nadążyć. Po długim biegu, który zdawał Ci

się trwać w nieskończoność wreszcie dobiegasz do

kuchni.

Ale to nie jest już kuchnia którą pamiętasz. Jest pełna

gnijącego mięsa, a brudny zlew wypełniony jest po

brzegi krwią. Nie masz czasu aby się zastanawiać co się

tutaj dzieje. Podbiegasz do drzwi aby je otworzyć ale są

dokładnie zamknięte, oczywiście sprawdzasz wszystkie

okna które są w pobliżu ale przez żadne z nich nie dasz

rady się wydostać. Zbiegasz na dół mając nadzieję że

tylne drzwi są otwarte.

Gdy już czujesz że dotrzesz do celu, niespodziewanie

bestia skacze na Ciebie. Opadasz z głuchym łoskotem na

ziemię. Jesteś przerażony, czujesz paniczny lęk. Twoje

serce zaczyna bić coraz szybciej kiedy stwór unosi Cię

na wysokość swojej twarzy. Uśmiecha się, odsłaniając

rzędy wielkich i ostrych jak brzytwa zębów. Swoim

długim językiem lizę Cię po Twoim lewym policzku jakby

sprawdzał jak smakujesz. Oczywiście próbujesz się

wydostać, lecz im bardziej się szamoczesz tym mocniej

stwór wbija swoje szpony w Twoje ramię, zostawiając w

nim głębokie rany. Jego głos sprawia że zaczyna

dzwonić Ci w uszach – czujesz że zaraz ogłuchniesz

jeżeli nie przestanie. Z nieprawdopodobną siłą ciska

Tobą o ziemię. Dławisz się własną krwią, a Twoje oczy

zachodzą mgłą.

Nagle budzisz się słysząc głośne krzyki, jednak szybko

cichną ponieważ uświadamiasz sobie że to Ty jesteś ich

źródłem. Jesteś oblany potem a Twoje łóżko jest

przemoknięte na wskroś. Ale nie od potu… Jest tam coś

lepkiego… Z przerażeniem stwierdzasz że jest to krew…

Twoja krew… Zaczynasz panikować.

„To był tylko sen… tylko sen… tylko sen… sen…”

Dotykasz swojej twarzy jakbyś chciał sprawdzić czy

wszystko jest na swoim miejscu. Czujesz na swoich

palcach gęstą ślinę…

„Nie to przecież niemożliwe” – zupełnie

zdezorientowany mówisz głośno, patrząc na swoją dłoń.

Na swojej ręce zauważasz głębokie i krwawiące rany,

postanawiasz pojechać do szpitala. Wstajesz i

sprawdzasz która jest godzina. Jest 13.00, ale za oknem

jest dalej cholernie ciemno…

„Pieprzony zegarek…” – mówisz pod nosem, łapiąc płytki

oddech.

Wychodzisz na korytarz, powoli kierujesz się w kierunku

kuchni, wtedy też zauważasz coś dziwnego…

„Tego obrazu nie było wcześniej tutaj…”

 

Opublikowano

Chip-chan, był kiedyś temat na mpcforum… nie dość że zryte to PRAWDZIWE!!

 

http://www.mpcforum.pl/topic/894916-dyskusjachip-chan-creepypasta-video-z-kamerki/

Mój temat xD

 

Ja ostatnio gdzieś na demotach czytałem ciekawą.. jak znajdę to wrzucę.

Mogę opowiedzieć. Była Ona krótka. Że jakiś koleś miał dom w lesie z żoną. I w nocy go obudziła, że ktoś po domu chodzi, mąż poszedł sprawdzić co to. Patrzy a dziecko u nich w domu siedzi, patrzą się na siebie i ucieka w las, a on za nim i coś tam krzyczy na to dziecko po co po domu mu chodziło i dlaczego uciekało, a ono że chciało go jak najdalej od domu wywabić czy coś takiego xD

3t6EGVz.png

 

Opublikowano

Może sonic.exe? Ryje banie już tekstem Sega 666, a ty czytasz niczego nieswiadomy, pod koniec jest, że sonic jest u tego gościa i nowi: może jeszcze spróbujesz? A ty automatycznie zaczynasz rozgladać się po pokoju.

                           

Opublikowano

O a przy okazji @umotex12 interesujesz się jeszcze sprawą tej chip-chan, bo ja aktualnie nie, ale fajnie, że przypomniałeś i zaciekawiło mnie to. Jest jeszcze ten stream?

 

@topic

 

Yup, znów ten sam sen, ten sam pieprzony sen. Miałeś

go kiedyś ? Jasne że miałeś, MUSIAŁEŚ mieć. To uczucie

kiedy ciągle śpisz ale masz wrażenie że już się

obudziłeś. Nie widzisz nic dziwnego czy

przerażającego... ale jesteś w wielkim błędzie, w bardzo

bardzo wielkim błędzie. Wstajesz z łóżka, przeciągasz

się kilka razy ziewając. „Huh? To zabawne” mówisz

patrząc na zegarek, wskazuje on godzinę 13.00 lecz na

dworze ciągle jest cholernie ciemno. „Co za kawał

gówna – to już nie pierwszy raz kiedy znowu się

popsuł”.

Kierujesz się na korytarz, wygląda dziwnie nieznajomo,

jakby nigdy nie był Twój. Nie wiesz do kogo należy i

nieważne jakby podobnie wyglądał czy pachniał to

napewno nie należy do Ciebie. Ale oczywiście nie

dostrzegasz tego w porę... hahaha NIGDY nie

dostrzegasz tego w porę. Wolno kierujesz się do kuchni

żeby przygotować sobie jakieś śniadanie, po drodze

jednak napotykasz coś dziwnego, coś co wzbudza w

Tobie pierwszy niepokój.

„Huh? Nie pamiętam żeby wisiał tutaj jakiś obraz...”

mówisz sam do siebie....

Twoja dziewczyna nie spała dzisiaj u Ciebie, prawda ?

Nie jesteś żonaty. Mieszkasz sam. Jesteś cholernie

pewny że tego pieprzonego obrazu nie było tutaj

wczoraj wieczorem. Więc ?

Kto ?!

Ściany powoli zaczynają brązowieć podczas gdy Ty

skupiasz się na obrazie. „Czy to jest człowiek ?” Pytasz

sam siebie. „Nie... nie... żaden Bóg nie stworzyłby takiej

osoby!”. Postać na obrazie jest czarna jak węgiel.

Ogniste, wściekło pomarańczowe oczy zdają się

przewiercać Cię na wylot. Postać jest bardzo wysoka, na

oko gdzieś około 8/9 stóp (1 stopa ~ 31 cm przyp.

tłumacza). Jego twarz na pierwszy rzut oka wygląda

całkiem ludzko, jest podłużna, bardzo przypomina owal.

Z drugiej strony przypomina nieco pysk dzika. Długie i

ostre pazury które zdają się wyrastać bezpośrednio z

jego rąk przypominają noże. Postać stoi na lekko

ugiętych nogach – jakby szykowała się do skoku. Jego

„kolana” (jeżeli można nazwać to kolanami) wyginają się

do wewnątrz, zresztą tak samo jak wszystkie inne jego

stawy.

Nadal wpatrujesz się w obraz, który absorbuje całą

Twoją uwagę…

Korytarz jest już teraz brudno brązowy. Po chwili Twoje

źrenice rozszerzają się ze zdumienia i strachu gdy

zauważasz że „człowiek” na obrazie zaczyna się

poruszać. Krwawe łzy spływają powoli po jego

policzkach. Natychmiast odwracasz się i zaczynasz

uciekać, byle dalej od niego, byle dalej od tego

przerażającego widoku…

Nie mogąc złapać tchu uciekasz przez korytarz, który

teraz wydaje się nie mieć końca. W oddali nie widać nic,

dookoła Ciebie jest tylko nieprzenikniona czerń…

Wtedy popełniasz ten klasyczny błąd. Hahaha zawsze to

robisz, prawda ? Oglądasz się za siebie…

Mounstrum stoi teraz skulone na końcu korytarza, głową

dotyka sufitu, a swoje pazury ciągnie po podłodze

zostawiając w niej głębokie wyrwy. Chwiejnym krokiem

zmierza w Twoją stronę. Porusza się dość szybko jak na

swoje rozmiary, ale wciąż nie jest dostatecznie szybki

żeby za Tobą nadążyć. Po długim biegu, który zdawał Ci

się trwać w nieskończoność wreszcie dobiegasz do

kuchni.

Ale to nie jest już kuchnia którą pamiętasz. Jest pełna

gnijącego mięsa, a brudny zlew wypełniony jest po

brzegi krwią. Nie masz czasu aby się zastanawiać co się

tutaj dzieje. Podbiegasz do drzwi aby je otworzyć ale są

dokładnie zamknięte, oczywiście sprawdzasz wszystkie

okna które są w pobliżu ale przez żadne z nich nie dasz

rady się wydostać. Zbiegasz na dół mając nadzieję że

tylne drzwi są otwarte.

Gdy już czujesz że dotrzesz do celu, niespodziewanie

bestia skacze na Ciebie. Opadasz z głuchym łoskotem na

ziemię. Jesteś przerażony, czujesz paniczny lęk. Twoje

serce zaczyna bić coraz szybciej kiedy stwór unosi Cię

na wysokość swojej twarzy. Uśmiecha się, odsłaniając

rzędy wielkich i ostrych jak brzytwa zębów. Swoim

długim językiem lizę Cię po Twoim lewym policzku jakby

sprawdzał jak smakujesz. Oczywiście próbujesz się

wydostać, lecz im bardziej się szamoczesz tym mocniej

stwór wbija swoje szpony w Twoje ramię, zostawiając w

nim głębokie rany. Jego głos sprawia że zaczyna

dzwonić Ci w uszach – czujesz że zaraz ogłuchniesz

jeżeli nie przestanie. Z nieprawdopodobną siłą ciska

Tobą o ziemię. Dławisz się własną krwią, a Twoje oczy

zachodzą mgłą.

Nagle budzisz się słysząc głośne krzyki, jednak szybko

cichną ponieważ uświadamiasz sobie że to Ty jesteś ich

źródłem. Jesteś oblany potem a Twoje łóżko jest

przemoknięte na wskroś. Ale nie od potu… Jest tam coś

lepkiego… Z przerażeniem stwierdzasz że jest to krew…

Twoja krew… Zaczynasz panikować.

„To był tylko sen… tylko sen… tylko sen… sen…”

Dotykasz swojej twarzy jakbyś chciał sprawdzić czy

wszystko jest na swoim miejscu. Czujesz na swoich

palcach gęstą ślinę…

„Nie to przecież niemożliwe” – zupełnie

zdezorientowany mówisz głośno, patrząc na swoją dłoń.

Na swojej ręce zauważasz głębokie i krwawiące rany,

postanawiasz pojechać do szpitala. Wstajesz i

sprawdzasz która jest godzina. Jest 13.00, ale za oknem

jest dalej cholernie ciemno…

„Pieprzony zegarek…” – mówisz pod nosem, łapiąc płytki

oddech.

Wychodzisz na korytarz, powoli kierujesz się w kierunku

kuchni, wtedy też zauważasz coś dziwnego…

„Tego obrazu nie było wcześniej tutaj…”

 

Już nie :P po prostu mi się przypomniało :D

 

Cały czas trwa dyskusja na temat przewagi DJów nad funkcją shuffle w winampie ~Paulo Coelho

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...