Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

League of Legends Fan Fiction


Riddy

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Siemka.
Są wakacje i troche mi sie nudziło podczas nocy i w przypływie natchnienia coś tam sobie wyskrobałem na telefonie.
Później kontynuowałem po nocach (lecz też na telefonie)
Dzisiaj wróciłem do domu skopiowałem sobie, poprawiłem oraz postanowiłem sie Fanfikem z wami podzielić w celu poznania waszej opini/ surowej krytyki oraz zadać wam pytanie, na które jak mam nadzieje odpowiecie. A mianowicie czy jest sens dalej to pisać czy po prostu olać i grać w lola bf czy co tam jeszcze
Rozdział I. Cienie i Ognie



Biegne niczym cień- szybka i bezszelestna, moje kończyny z
poczatku poruszane z gracja teraz ciążą mi niczym kłody, ale jestem cieniem,
cienie nie czują zmęczenia. Mam jasny, lecz rudy cel- dorwac ta zdradziecka
sukę. Smugi deszczu bryzgają moją twarz, a pioruny trzaskają rozjaśniając
bezgwiezdną połać nieba. Rzeka, która być może w ciągu dnia mieniła się wszystkimi
kolorami tęczy, była wodopojem dla leśnych zwierząt oraz obfitowała w smaczne
ryby teraz jest jedynie kolejną przeszkodą, która musze pokonać. Kolejną ale
zapwne nie ostatnią. Błysk! Okolica rozjasnionia się na chwile ukazując coś
zielonego z czerwonymi plamkami przed moją nogą. Szybka reakcja- wyskok pirłet
lądowanie, obróciłam  się i zobaczyłam kolejnego zatrutego niby grzyba Teemo.
Było blisko, za blisko musze być ostrożniejsza. O tak musze być! Gdybym tylko
włożyła wiecej pracy w przygotowania, lepiej wszystko zaplanowała, to nie
musiała bym teraz ganiać w deszczu i
polować od nowa. Jedno cięcie wiecej, a zemsta została by spełniona.
Jednak teraz na mojej lisćie widnieje nowe imię: Teemo.
Z krwawych rozmyślań Akali wyrwał ogromny słup ognia, który pojawił się znikąd
przed nią. Dziewczyne odrzuciło do tylu
i upadła na ostry kamien głęboko raniąc skórę na plecach. Nie leżała jednak
długo, prawdę mówiąc w jednej chwili uderzala o ziemię a w.drugiej kucala w
pozycji obronnej za dość sporym drzewem
Ból przeszywał jej plecy, jednak ignorowala go. Cienie nie czują bólu. Wyjrzala
zza kryjóki i jej oczom ukazały się płomienie lizace miejsce w którym była
jeszcze przed chwila, to była jej szansa. Wyszła zza drzewa bez obaw, cieni w
nocy nie widać. Jakieś 20 metrów przed nia na pagórku stał Brand wciąż miotajacy
płomienie. Był zbyt pochłonięty zadawaną przez siebie destrukcją by w porę
zareagować.Przypuszczalnie nie mógł się obronić, więc przypuszczalnie był już martwy. Poprawiła kasę
w ręce, uśmiechnela się paskudnie i skoczyła. Ladujac za ofiara zrobiła pirlet
i przejechala kosami po narządach witalych. Wątroba, nerki, gardło. Cały atak
zakończyła wbiciem obu mieczy plecy. Udało jej się idealnie, przebiła serce.
Kolejna bezsensowna śmierć, nie musiał umierać. Jednak ją zaatakował, więc musiał
zginąć. Cienie nie wybaczaja. Nigdy. Pobiegła dalej. Straciła kilkanascie
sekund, jednak nie przejmowala sie tym. Za każda dodatkową sekundę życia ta
ruda malpa będzie musiała zapłacić dodatkową sekundą cierpienia....


Rozdział II. Dziewczynka z misiem


Mam tego dosć! To już drugi las który podpalilaś.
Zrozum my się tutaj ukrywamy!
-Nie krzycz na mnie! Tibers powiedz jej coś!
-Grrr
Cicho tam misiek bo zawolam wujka pedobera.
-miauuuu
-Nie strasz mojego Tibersa!
Miss fortune, która dotychczas siedziała sobie spokojnie pod drzewem i
strzelała do ptaszkow wtracila się mając już dość tej cholernej kłutni-
Lux skarbie i moja droga Annie jeśli się zaraz się nie uspokoicie to wsadze wam
pistolety miedzy wasze zgrabne nogi i
pociagne za spust... Obiecuje
Annie się tylko rozesmila i dodala:
-przeżyłam Tibersa, przeżyje i twoje pistolety... Nie misiek?
-Mrrrrr
Lux byla w szoku. To są wariatki i nimfomanki! Jedna nosi całe cycki.na
wierzchu, a druga zabawia się z wielkim Niedźwiedziem. Ale muszę z nimi być!
Cholerna wojna, cholerna Akali, Cholerna Ahri, a w szczególności cholerna
Fiora, która zaatakowała Quinn.. ale ją dorwe i pożałuje dnia
kiedy zadarla ze światłem.
Świat się wypali, ale światło pozostanie.



Rozdział III. Wszystko z miłości



Powiedz mi mój przyjacielu dlaczego połowa naszych
dawnych kompanów walczy mordując siebie nawzajem, a druga połowa ukrwa się by
nie spotkać tej pierwszej?
Garren nie wiedział co powiedzieć. Znaczy wiedział, ale musiał to dobrze ująć.
Jedno źle dobrane słowo, a skończy jak
biedny Ryze zadzgany sztyletami tak
szybko, że watpliwe było, by zobaczył choćby błysk ostrzy. Nieszczesnik
powiedział tylko, że zapasy się kończą i musimy ograniczać jedzenie. Niesety
odebrała to jako sugestie, że jest gruba. No coż Katarina jak każa kobieta źle znosi krytykę.
Ważne jest tyko żeby nie denerwować jej przed, po i w trakcie okresu a będzie
się względnie bezpiecznym.
-Słyszałem, że to wina Akali, zaczoł ostrożnie.-Podobno to ona pierwsza
zaatakowała Ahri na Corocznym Wielkim Zjeździe .
-Bzdura, Ahri najpierw uwoidla Shena a później  go zabiła w lesie. Tak o dla
zabawy, dla sportu. To jeszcze można bylo jej wybaczyć, w końcu jak każda
kobieta lubi się czasami zabawić, ale podczas zjazdu sparaliżować Akali i powiedzieć jej o tym prosto w oczy? Trzeba
być po prostu idiotką! Co ona sobie
myślała? Sądziła, ze nikt nie ruszy z pomocą naszej Cienistej koleżance?
Fakt nie była zbyt lubiana,
ale Ahri zaatakowała czlonkinie posiedzenia, więc musiała zostać ukarana. Już
wtedy pojawiła się rysa na tafli jedności, a gdy Nidalee uleczyla Akali, a ta w
następnej sekundzie odskakiwałla od konającej już Ahri- wiesz perfekcyjna
robota szybki doskok przebicie serca i ucieczka, ale wracając do tematu, gdy
tylko zwłoki padły na ziemię tafla jedności pękła. Dawne urazy powróciły  i
skoczyliśmy sobie do gardeł...chwila impulsu i tragedia gotowa. Oczywiście
część inteligętniejszych uciekła.
Wybuchła wojna przyjacielu, wojna pełna bezsensownych ofiar
Garenn nie był na zjeździe nie dlatego,
że nie chciał, wręcz przeciwnie chciał tylko najzwyczajniej w świecie o nim
zapomniał. Dopiero teraz gdy wysłuchał tej historii od początku do końca
zrozumiał idiotyzm tej sytuacji. Wczesniej słyszał tylko plotki i hasła.
-Masz rację Kata, ta wojna jest bezsensowna.
- Ohh nie drogi Garrenie ta wojna jest potrzebna, ale akurat tamte ofiary były
niepotrzebne


Rozdział IV. Cena Miłości


Teemo krwawil, futro na brzuchu miał lepkie od krwi. Własnej
krwi. Rana była pamiątką po spotkaniu z Akali- Kobiecie bez uczuć, zimniej i
bezlitosnej. Miał dużo szczęścia, wszyscy mieli. A wszystko szło tak dobrze, w
jednej chwili szedłem za Katariną- ognistowłosą boginią piękności oraz jej switą, a w następnej wszyscy lezelismy we
własnej krwi. Tyko Kata stała na nogach dzielnie stawiając opór Wojowniczce
Cienia , lecz przegrywała. Było to widac, jej bankietowa suknia była przecieta,
a z potwornej rany sięgającej od lewej piersi do dolnej części brzucha sączyła się
krew. Było widać, że najmniejszy ruch sprawia jej ogromny ból. Ostatkiem sił
włożyłem w dmuchawke najsilniejszą strzalke paraliżującą i puscilem prosto w
tyłek Akali. Co się stało później? Nie wiem,
zemdłalem. Świadomość odzyskałem tyko na chwilę by zobaczyć tą piękną
rudą twarz mówiącą do tylko mnie.

-Dobrze się spisaleś, gdyby nie ta strzałka pewnia była bym już martwa.Niestety dziwka uciekała, ale my żyjemy. Ehh jak już
mówiłam dobrze się spisales, ale wybacz już nie jestes mi potrzebny. Tylko bys
nas spowalniał. Wiesz, że jestes całkiem słodki? prawie mam nadzieję, że
przezyjesz. Serio.

Dostałem buziaka w policzek i czymś przy okazji w głowę. Świat znowu znikł i pozostała
tyko jej twarz.
Idiota ze mnie
pomyślałem po ponownym przeanalizowaniu niedawnych wspomnień, dalem się
wykorzystać i tyle. Zebrałem siły i spróbowałem wstać.
Próba zakonczyla się potężnym bólem,który obezwładnil mnie na kilka minut. Gdy
amok ustał leżalem cały spocony a otaczała mnie ogromna plama krwi, znacznie
wieksza niż przed próbą podjęcia działania. Nic już nie ma sensu. Zapewne
wykrywawie się w ciągu godziny i umrę, chyba ze dopadna mnie wilki. Wtedy zgine
szybciej, i zapewne bolesniej. Nie ma sensu umierać powoli, w dodatku odejdę tak
jak będę chciał. Teemo wyciągnął strzałke o zabójczej dla siebie truciznie, żegnaj
okrutny świecie, i ty moja Bogini. Pomyślał to wszystko i wbił sobie strzałke
prosto w serce. Nie miał szans przeżyć.


Rozdział V. Rozdział V. Podoba Ci się moja dzida? Będzie idealną ozdobą dla twojego serca



Nie tylko Akali chciała dorwac Kate. Kolejną osoba na liście
chętnych do mordu była Nidalee. Dlaczego? Ta zdradziecka suka zabiła jej kuzynkę
Sivir i wielu przyjaciół podczas Zjazdu. Dlaczego? Sama nie wiedziała,
wyglądało na to ze Kata zabijała każdego kogo miała pod ostrzem. Pewnie i ją by
zabiła, gdyby nie Akali. Ta dziewczyna jest szybka i sprytna. Rzuciła zasłonę
dymna i kaleczyla nic nie widzaca Zabójczynie. Dzięki niej dużo osób uszło z
życiem podczas balu i miało szansę uciec.
Dorwe ją- obiecała sobie w myślach.
Szła już któryś dzień, droga była chwilami ciężka, przedzierała się przez lasy,
przepływała rzeki a nawet wspinała po górach.Wszystko to w jednym celu, tropila
Kate oraz szukała sojuszników. Nie była głupia. Wiedziała, że tamta może ja
zabić tak szybko, że nawet się nie zorientuje. Potrzebny był jej ktoś, kto
będzie ją oslanial. A tak się złożyło, że taki ktoś właśnie pojawił się na
skraj lasu.
-Lee Sin!
-Nidalee? Nidalee.-dodał ciszej. Wszedzie bym poznał ten głos, w dodatku stawiasz
charakterystyczne prawie nie słyszalne ostrożne kroki niczym jakiś kot..
-Puma, jak puma dodała z uśmiechem. -Cóż za spotkanie! Co tu robisz?
-Słucham szeptów ptaszków, ostatnio spiewają o bardzo
niepokojących sprawach dotyczących zjazdu Coś o zamieszkach, Coś o ostrzach
rudowłosej dziewczyny splamionych krwią niewinnych Coś o porwaniu młodego
Wojownika Cienia..
-Tak, Tak to wszystko prawda.- powiedziała przygnębiona.
Tamtej nocy dużo dobrych bohaterów zginęło, nawet Sivir;
-Czemu błąkasz się sama po lesie? Gdzie masz zamiar się
udać?
-Tropię tą rudą zdzirę, chce jej zatrzymać serce, tak jak
ona zatrzymała jej.
-Ale chyba nie chcesz zaatakować jej sama prawda? Jeśli
zechcesz dołącze do Ciebie, mogę się przydać. Może jestem ślepy, ale mój słuch
jest aż nadto czuły.
-ale, ale dlaczego chcesz mi pomóc?
-Powiedzmy, że własnie nadarzyła mi się okazja by
odpokutować część swoich grzechów sprzed lat.



Rozdział VI. Cienie w Ogniu


Starożytne kodeksy mówią by nawet największego wroga
traktować z szacunkiem i honorem. Niestety wygląda na to, że ta sadystka o tym
nie słyszała. -pomyślał Kennen, gdy do jego małej ręki zbliżała się rozpalona
do czerwonosci stal. -Jedna prosta odpowiedź, to wszystko co od Ciebie wymagam.
Gdy odpowiesz ból się skończy. Pytam się więc jeszcze raz, gdzie jest Akali? Jakie ma
plany oraz ilu ma sojuszników i jakich?
-pierdole Cię suko.
Zdzielila go w twarz.
on wypluł krew z ust prosto w jej wredne usta.
Ponownie go uderzyła.
-Przegiełeś krasnalu. To co czułes do tej pory to było nic, cały ból, który
czułeś podczas całego swojego nędznego życia to było nic. Teraz poznasz jego
prawdziwe oblicze i siłę jaką potrafi wywierać na psychikę. Zaśmiała się paskudnie, szczerząc białe zęby w bezlitosnym
uśmiechu.
Kennen obawiał się, że nie klamala, a go czekaja ciężkie chwile. No cóż, miał
racje

Po kilku godzinach leżał na przyjemnie chłodniej podłodze swojej celi. Wszystko go bolało,
od poprzypalanej skóry na całym ciele do paznokci pod które wbijała mu pędy bambusa.
Jednak najgorszy był ogień. Ogień kontroluje cienie, zmusza je by tańczyły tak
jak im zagra. On nie mógł być już cieniem, cienie są nieuchwytne. Cieni nie da
się złapać. On jednak był bliższy Cieniowi niż większość ludzi. Jako jeden z
trzech wibitnych absolwentów podpisał pakt z własnym Cieniem. Swoją wolność
będzie musiał zapłacić wolnością swojego wiecznego towarzysza. Nie obchodziło go to, po tym wszystkim czego
doświadczył praktycznie nie istniał inny cel w jego życiu jak ucieczka, a
pozniej być może zemsta. Teraz jednak musiał działać. Teraz musi stać się
jednością ze swoim sobowtórem, powoli zaczoł recytować pradawną formułę w
zapomnianym już języku, jednak doskonale znając znaczenie tych słów "Numquam
umbram suam unitatem" jego cialo powoli
zostawało pochłaniane przez ciemność, a sylwetka stawała się nie materialna. W
chwili gdy jego całe jestestwo znikło całkowicie, wiążące go łańcuchy opadły z
trzaskiem, a on ruszył ku wolności.
Wydostanie się, nie sprawiło mu problemu. Przetrzymywali go
w lochach małego zameczku, który kiedyś
musiał pełnić rolę szpitala psychiatycznego. Jednak przedlaty popadł w ruinę,
więc opuszczony stanowił idealną kryjówkę. Wszedzie panował mrok, w mroku Cieni
nie widać, tylko zdradzieckie słońce i ogień je ujawniają. Drzwi i kraty nie stanowiły
problemu, po prostu przez nie przenikał. Droga na zewnątrz okazała się trochę kręta, ale była stosunkowo któtka. W
świetle słonca stał się jednak bardzo widoczny, mimo wszystko
dzieki swej
nadludzkiej zwinności przenikał szybko między towarzyszami w postaci drzew,
murków i za wszystkimi rzeczemi, które sprawiały, że jego krewniacy stawali
się widoczni.
Gdy już znalazł się w bezpiecznej odległości pozwolił cieniowi opuścic swoje ciało. Było
to nieprzyjemne uczucie, jakby umierała część jego osoby. Dotychczas wierny
towarzysz zaczoł się powoli oddalać, pomachał mu i puscił się pendem przed
siebie. Rzegnaj mój przyjacielu, może jeszcze się kiedyś spotkamy. Żegnaj powiedział
niemal ze łzawi w oczach Kennen. Mam nadzieje, że teraz będziesz szcześliwy.
Wstał, jego ciało zostalo całkowicie wyleczone, to dobrze bo musiał biec.
Musiał biec, by uciec z miejsca, w którym stracił coś co towarzyszyło mu od urodzenia ,
coś co rosło i dorastało razem z nim, coś co nigdy go nie opuściło, i wreście
coś co uratowało mu życie oraz uchroniło go przed następnymi godzinami potworego bólu chcąc za to
wszystko jedynie wolność. Jak mogł mu jej nie dać?
Zalany łzami pobiegł przed siebię w przeciwnym kierunku niż
szpital. Nie mogł znieść jego widoku. Słońce świeciło mu prosto w oczy, jednak za jego plecami nic nie podążało

 

 

Rozdział VII [NEW!] Starzy Przyjaciele.

 

Twisted Fate wszedł do małego baru na obrzeżach miasta. Fate of Casino słynął z tego, iż był ostoją hazardu i brudnych interesów. Czyli wszystkiego, co kochał i czym kierował się w życiu. Wchodząc uderzyła go woń alkoholu papierosów i potu, ten ostatni byl na szczęście ledwo wyczuwalny pośród o innych zapachów. Tej nocy było tu wyjątkowo tłoczno, w większości przeważali mężczyźni i inne męsko podobne stwory, ale jednak sporą część stanowiły kobiety chętne się oddać temu, któremu dobrze pójdzie karta. Jedyną różnicą od typowego schematu charakterystycznego dla takich miejsc, było nienaturalne podniecenie na jeden wspólny temat. Gdy wkraczał bardziej w głąb siedliska rozpusty usłyszane strzępy rozmowy nabierały sensu. Uśmiechnął się przebiegle, większość z tych plotek to zwykle bzdury, jednak co do jednego wszyscy byli zgodni i mieli rację. W tym roku coś się wydarzyło na Kongresie. Twisted znał prawdę, był tam nie dlatego, że lubił takie imprezy, po prostu była to idealna okazja do zdobycia cennych informacji, które mógł sprzedać, a tegoroczne okazały się wyjątkowo wartościowe. Podszedł do wolnego miejsca przy pokerowym stoliku i zaczął grać. Jego pierwszy przeciwnikiem był gruby mocno już pijany mężczyzna w średnim wieku. Po jakimś czasie przy TF'e leżał stos monet, złoty naszyjnik i jeden rubin. On nigdy nie przegrywał, chyba że chciał zachęcić przeciwnika do dalszej gry. Koniec końców zawsze wygrywał. Jeszcze zanim poznał magię był oszustem umiejącym zdobyć przewagę w każdej grze dzięki sztuczkom, teraz jego kanty zyskały magiczną finezje. Umiejętność samej teleportacji wydawała się mało przydatna w kartach, a jednak dzięki treningowi nauczył się przyzywać karty z swojej kieszeni prosto w trzymana przez siebie talię. To samo mógł zrobić podczas rozdawania kart przeciwnikowi. Zawsze wygrywał. Zawsze. Podczas oczekiwania na następnego oponenta pił piwo i nasłuchiwał, każde informacje mogły okazać się cenne. I nagle usłyszał znajomy głos dobiegający zza jego pleców
-Twisted Fate
To był Graves, jego dawny przyjaciel, ten sam którego sprzedał za magiczna moc, i ten sam, który spędził przez niego sporo czasu w więzieniu.
-Witaj Graves, mój stary druchu. Myślę że powinniśmy porozmawiać. Usiadziesz i napijesz się ze mną? Za tamte czasy. Mówiąc wydawał się być całkowicie rozluzniony, jednak prawda była taka ze od kiedy usłyszał wysłane imię był otoczony magią i gotowy do ucieczki
-Nie sądzisz, że odrazu powinienem Cię zabić "przyjacielu"? Graves głos miał poważny, ale na jego twarzy widniał szczery uśmiech.
-Gdybyś chciał mnie zabić, już byś to zrobił. Wiec musisz mieć interes, a tak wyszło, że obecna sytuacja bardzo sprzyja takiej parze jak my. Nie mylę się?
-Dokładnie, trwa wojna. Potrzebuje sojusznika. Jego uśmiech sprawił, że odmłodniał o co najmniej 10lat.
-A do czego mnie potrzebujesz? Uśmiechał się równie szeroko jak Graves.
-Miałem szczera nadzieje przyjacielu ze zapytasz.

 

 

 

 

Wszelkie uwagi, błedy prosze pisać pod tematem
PS.Jeśli zly dział to proszę o przeniesienie
Dzieki za all comenty jesli, macie jakies pomysły sugestie uwagi, jeśli wykryjecie jakies błedy to proszę o konkrety czy to na PW czy na dole
Jeszcze raz wielkie dzięki

Ps. Best rozdział?

Opublikowano

Widzę, że całkiem niezły masz do tego łeb :P jest oczywiście wiele błędów i musisz mi wybaczyć to, że przeczytałem tylko pierwszy rozdział ale to ze zmęczenia, jeśli tylko znajdę czas to przeczytam wszystko bo jak najbardziej doceniam takie rzeczy ;) możliwe, że edytuję mój post i będą znajdować się w nim poprawki :D

Opublikowano

Trochę błędów rzuca się w oczy, ale wszystko można poprawić. Ogólnie całkiem fajny pomysł, można by to kontynuować ;)

Gold Member | Blue Member | exMentor

Tuty:


http://www.mpcforum.pl/topic/730246-hackd3d-aimbotchamsasus/


http://www.mpcforum.pl/topic/636147-hack-vindictus-hack-ohkgod-mode-i-inne/


http://www.mpcforum.pl/topic/894644-minitut-first-blood/


http://www.mpcforum.pl/topic/974899-tut-rengar-top-w-s3/ 


http://www.mpcforum.pl/topic/975370-tut-blue-kha/


http://www.mpcforum.pl/topic/976598-tut-aatrox-the-darkin-blade/ 


http://www.mpcforum.pl/topic/977439-tut-elise-quenn-of-the-jungle/ 


http://www.mpcforum.pl/topic/978037-tut-vi-niszczycielka-z-plitover/


http://www.mpcforum.pl/topic/978821-tut-diana-midjungle/ 


http://www.mpcforum.pl/topic/980830-tut-akali-wycarruj-sobie-mecz/ 


http://www.mpcforum.pl/topic/981805-tut-jarvan-iv-wzor-dla-junglerow/ 


http://www.mpcforum.pl/topic/1001036-tut-lissandra-the-ice-witch/

 

 

Opublikowano

Jak byś to wydał jako książkę, w jęz. angielskim to by było fajnie, zarobiłbyś furorę :) Ale poprawić te co niektóre błędy trzeba, rozumiem, że to przez to, że na telefonie robiłeś :)

Take it easy my friend

Opublikowano

To się kupy nie trzyma, jest to wszystko zbyt proste, nie piszesz szczegółów otoczenia, tylko opisujesz czynności jakie wykonują bohaterowie. Wymyśl jakąś większą fabułę a nie że ktoś szuka kogoś i koniec.

 

PS. Książka to byłby niewypał, i tak nikt by tego nie czytał a za samo wydanie musiałbyś zapłacić ponad 5-6 tysięcy (mama mojej koleżanki napisała książkę to wiem)

Opublikowano

nie pisałem tego dla zarobku, ksiązki czy czegos (pewnie i tak prawa autorskie riotu czy cos) Tylko czysto 4fun jasne mogłbym rozbudować świat dać piekne opisy ale jak juz wspomniałem robilem to na telefonie w wolnym czasie dla siebie, jednak zdecydowałem sie podzielić z wami bo chciałem opini.

Tak zanotowane wiecej detali w świecie, cóz nie lubie tego wole sie skupiać na bohaterach, jednak musze przyznac czesc racji bo rozdział z Nidalee jest naprawdę słaby

Opublikowano

No no widać chłopie że przy niektórych punktach złapałeś wenę , mała redukcja i wszystko będzie miało sens.

Opublikowano

jeśli się zaraz się

nie uspokoicie to wsadze wam

pistolety miedzy wasze zgrabne nogi i

pociagne za spust... Obiecuje

 

Jebłem :D

 

@topic

Pomysł jest bardzo dobry :) pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych pracach

 

jeśli się zaraz się

nie uspokoicie to wsadze wam

pistolety miedzy wasze zgrabne nogi i

pociagne za spust... Obiecuje

 

Jebłem :D

 

@topic

Pomysł jest bardzo dobry :) pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych pracach

Opublikowano

Wiesz, ludzie, którzy czytają dużo książek czują duży niedosyt w takiej amatorskiej pracy, ale może coś z tego być więc trzymam za ciebie kciuki i życzę powodzenia. Ważne że masz wenę a potem już pójdzie łatwo, pełno pomysłów będzie przychodzić do głowy.

Opublikowano

@up Gryfek co się stało, że tak drastycznie zmieniłeś nastawienie dla mojego małego projektu? :)

Ale mimio wszysyko thx takie opinie sa motywujące xD

  • 10 miesięcy temu...
Opublikowano

"Lux skarbie i moja droga Annie jeśli się zaraz się nie uspokoicie to wsadze wam
pistolety miedzy wasze zgrabne nogi i
pociagne za spust... Obiecuje"

 

Powinienem udać się do lekarza.

 

@top

Fajny masz pomysł , ale troche się musisz jeszcze rozpisać na temat tego gdzie są , jak wygląda otoczenie.

 

Opublikowano

jako ze odkopales, to przeczytalem pierwszy rozdzial.

 

Misiek, fajny masz pomysl, ale wez to sformatuj, aby zdanie nie przeskakiwalo w polowie na kolejna linijke tak z dupy.

Popraw rowniez skladnie zdan, interpunkcje.

Popraw bledy w pisowni wyrazow.

Pomysl troche nad wiekszym opisem wszystkiego, co obok bohatera, jak i jego czynnosci. Tylko nie przesadzaj, by nie wyszly Ci opisy przyrody rodem z Nad Niemnem.

 

No i cisnij. :D

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...