Witam, już psychicznie nie wytrzymuje, jeszcze parę razy i po prostu rozwalę z pięści monitor. Mam masakryczny problem z internetem, a dokładnie z kartą sieciową bezprzewodową (USB). Kiedy latam po necie nie ma żadnego problemu.. Pakiety cały czas są przesyłane do mojego komputera. Jednak gdy tylko włączę metina gdzieś średnio raz na 3 minuty tracę połączenie z internetem.. No i wtedy oczywiście wywala mnie z metina. Nie byłby to taki problem i nie wkurwiało by tak gdyby wywalało mnie od razu i mógłbym się ponownie zalogować. Ale kurwa zanim mnie wyloguje minie te 3 minuty i i kurwa aż mnie krew zalewa jak idę sobie kurwa expie a tu chuj pada internet. I kurwa internet pada akurat jak włączam w metina kurwa co mnie bóg pokarał ?.. Najgorsze to ze internetu nie ma na dosłownie 3 sekundy ale kurwa nie metin musi zamulać i wylogowuje mnie po 3 minutach.. A w ciągu tych 3 minut napierdala w potwora i tak napierdala całe 3 minuty.. Kurwa jak nic z tym nie zrobię wypierdolę komputer przez okno, i jeszcze na niego skocze :/ Potem go jeszcze samochodem przejadę. No kurwa mać. Idziesz sobie a tu chuj kurwa wywala neta kurwa i tak co 5 minut a kurwa czasem nawet dopiero zaloguje a tu chuj znowu wywala.. Już sąsiedzi skarżą się na moje krzyki... Tu nawet nie chodzi o metina, mogło by to być co innego ale można wpaść w paranoje przez takie gówno. ( jak dotąd najbardziej wkurwiająca rzecz jaka mnie spotkała, wręcz budzi całą wewnętrzną agresje..). Wiecie może czy jest jakiś sposób by rozwiązać ten problem.. ? Z góry dzięki. Dam plusika jak ktoś pomorze.