Skocz do zawartości
  • Artykuły

    Tagi: EA, DICE, Battledield 2042, beta testy, wymagania sprzętowe
    EA ujawniło termin otwartych beta testów swojej najnowszej strzelanki. Poznaliśmy też wymagania sprzętowe gry, z którymi warto się zapoznać, jeśli będziecie chcieli wziąć udział w testach.
     
    Jeśli jesteście fanami serii Battlefield, to już możecie zanotować w swoich kalendarzach 8 października. W tym dniu o godzinie 9:00 czasu polskiego rozpoczną się otwarte beta testy gry. Najnowszą strzelankę od DICE można będzie sprawdzić do 10 października do godziny 9:00 czasu polskiego. Natomiast 6 października osoby, które zamówiły tytuł w przedsprzedaży oraz abonenci EA Play uzyskają dostęp do wczesnej wersji gry.
     
    Pliki gry będzie można pobierać od 5 października. Otwarte testy będą dostępne dla posiadaczy: PC, PS5, PS4, Xbox Series X/S i Xbox One.
    Gracze podczas bety dostaną możliwość sprawdzenia czterech specjalistów oraz zapoznania się z trybem Podboju. Do dyspozycji będzie ukazywana na zwiastunach gry mapa Kosmodrom, składająca się z kilku sektorów.
     
     
    Dobra i zła wiadomość czeka posiadaczy konsol. Dobra dotyczy tych, którzy grę testować będą na konsolach od Sony. Uczestnictwo w testach nie będzie wymagało od nich posiadania abonamentu PS Plus. Posiadacze konsol Microsoftu do wzięcia udziału w testach potrzebować będą aktywnej subskrypcji Xbox Live Gold.
     
    Posiadacze PC przed testami koniecznie powinni zapoznać się z wymaganiami sprzętowymi gry. Studio DICE ujawniło rekomendowaną konfigurację Battlefielda 2042. Niektórzy gracze zapewne będą zaskoczeni zalecanymi wymaganiami. Tytuł potrzebuje 100 GB wolnego miejsca na dysku i karty graficznej GeForce RTX 3060.
     
    Wymagania minimalne:
     
    System Operacyjny: Windows 10 64-bitowy, Procesor: Intel Core i5 6600K/AMD Ryzen 5 3600 Karta graficzna: NVIDIA GeForce 1050Ti/AMD Radeon RX 560 VRAM: 4 GB Pamięć RAM: 8 GB DirectX: 12  
    Zalecane wymagania:
     
    System Operacyjny: Windows 10 64-bitowy Procesor: Intel Core i7 4790/AMD Ryzen 7 2700X Karta graficzna: NVIDIA GeForce RTX 3060/ AMD Radeon RX 6600 XT VRAM: 8 GB Pamięć RAM: 16 GB DirectX: 12  
    Powyższe wymagania są podane do uruchomienia bety gry i mogą ulec zmianie jeszcze przed premierą. Battlefield 2042 zadebiutuje 19 listopada.
     
    Źródło: ea.com
    Foto: santoelia/Shutterstock.com

    Tagi: Microsoft, Xbox, Xbox Game Pass, abonament
    Cena usługi Xbox Game Pass zostanie dostosowana do lokalnych warunków rynkowych. Pierwsze kraje już mogą cieszyć się z obniżki cen abonamentu. Na ten moment nie wiadomo, czy działania Microsoftu obejmą Polskę.
     
    Abonament Xbox Game Pass stał się jednym z kluczowych produktów w ofercie Microsoftu. Usługa oferowana przez Giganta z Redmond daje dostęp do bogatej biblioteki gier i ciągle jest powiększana o kolejne produkcje. Graczy ucieszyć powinna więc wiadomość, że Amerykanie zaczęli dostosowywać cenę subskrypcji tak, by odpowiadała ona warunkom panującym na lokalnych rynkach.
     
    Ze zmian cen mogą cieszyć się już pierwsze regiony. Dostęp do Xbox Game Pass oraz Xbox Live Gold będzie tańszy w Chile, Izraelu i Hongkongu. Po obniżce ceny w wyżej wymienionych krajach wyglądają następująco:
     
    - Chile: 7990 pesos (ok. 40 zł), wcześniej 11990 pesos (ok. 59 zł),
    - Izrael: 40 szekli (ok. 49 zł), wcześniej 55 szekli (ok. 68 zł),
    - Hongkong: 79 dolarów hongkońskich (ok. 40 zł), wcześniej 119 dolarów hongkońskich (ok. 61 zł).
     
    „Microsoft regularnie analizuje ceny Xbox Game Pass i Xbox Live Gold na poziomie lokalnym, aby jak najlepiej służyć klientom w każdym kraju. Te korekty cen były świadome i oparte na lokalnych warunkach rynkowych” – tłumaczy rzecznik Xbox.
     
    Nie wiadomo, czy działania Amerykanów dotkną i nasz rodzimy rynek. Na ten moment koszt Xbox Game Pass Ultimate wynosi w Polsce 54,99 zł miesięcznie. Gdyby tak jak w wymienionych krajach cena została zmniejszona, moglibyśmy liczyć na Game Pass tańszy o ok. 17 zł.
     
    Źródło: videogameschronicles.com
    Foto: dennizn/Shutterstock.com

    Tagi: netflix, netflix gry, netflix polska, netflix gaming
    Netflix kontynuuje testy swojej nowej usługi. Platforma streamingowa udostępniła trzy kolejne gry. Krajem, który je przetestuje, ponownie będzie Polska.
     
    Streamingowy gigant coraz śmielej zaczyna wchodzić na rynek gamingowy. W ubiegłym miesiącu Netflix oficjalnie rozpoczął działalność w branży gier. Wtedy do ogrania udostępnił pierwsze dwie gry mobilne – Stranger Things 1984 i Stranger Things 3. Usługa do tej pory dostępna była wyłącznie w Polsce.
     
    Netflix zdecydował, że nasz kraj po raz kolejny będzie polem testowym. Polacy będą mogli sprawdzić trzy kolejne produkcje w ramach usługi – Shooting Hoops, Teeter Up i Card Blast. Platforma rozszerza też testy o dwa kolejne kraje. Do testujących Polaków dołączą subskrybenci z Hiszpanii oraz Włoch.
     
     
    Nowe gry, tak jak i poprzednie, to produkcje mobilne, przeznaczone dla urządzeń z systemem Android. Netflix podkreśla, że wciąż jest jeszcze we wczesnej fazie testowania swojej nowej usługi gamingowej. Zapewnia jednak, że subskrybenci mogą na ten moment spodziewać się:
     
    - braku reklam,
    - braku zakupów w aplikacji,
    - gier dostępnych w ramach subskrypcji Netflix.
     
    Na ten moment Netflix swoje pierwsze ruchy w gamingu wykonuje tylko na rynku mobilnym. Z czasem jednak mają pojawić się gry na inne platformy, dostępne w ramach zwykłego abonamentu.
     
    Foto: Pixabay

    Tagi: Kaspersky, BloodyStealer, trojan, cyberprzestępczość, darknet
    Na forach darknetu pojawił się nowy Trojan BloodyStealer. Wirus jest wykorzystywany przede wszystkim do kradzieży kont graczy na takich platformach jak Steam, Epic Games Store czy EA Origin. Groźny program odkryli badacze z firmy Kaspersky.
     
    Jak donosi firma Kaspersky, na internetowym „czarnym rynku” popularny stał się trojan BloodyStealer. Nielegalne oprogramowanie można bardzo łatwo i niedrogo nabyć w darknecie. Przestępcy mogą otrzymać do niego dostęp za 40 zł miesięcznie, a dożywotni koszt narzędzia to 150 złotych.
     
    Z badań przeprowadzonych przez Kaspersky wynika, że w darknecie wzrosło zapotrzebowanie na przedmioty oraz konta w grach. W sprzedaży hurtowej loginy i hasła do takich platform jak Steam czy Epic Games Store to koszt 55 złotych za 1000 kont. Wszystkie skradzione konta pochodzą z celowych kampanii zorganizowanych przez cyberprzestępców, w których wykorzystano właśnie BloodyStealer.
     
    BloodyStealer prawdopodobnie po raz pierwszy został użyty w marcu 2021 roku. Przynajmniej tak twierdzą badacze zajmujący się tą sprawą. Do tej pory ataki wykryto w Europie, Ameryce Łacińskiej oraz rejonie Azji i Pacyfiku. Trojan gromadzi informacje, po czym potajemnie wyprowadza takie dane jak: pliki cookie, hasła, formularze, zrzuty ekranu oraz zapisy z sesji z różnych aplikacji. Wirus jest bardzo zaawansowany i posiada szereg funkcji zabezpieczających, co sprawia, że wykrycie go jest bardzo trudne.
     
    By zminimalizować ryzyko ataku, eksperci zalecają stosowanie dwuetapowego uwierzytelniania. Zwracają też uwagę, żeby nie pobierać nielegalnie skopiowanych programów, nawet jeśli do zasobu skierowała nas legalna strona internetowa. Dodatkowo nie należy otwierać linków do stron zewnętrznych wysyłanych na czacie gry oraz dokładnie sprawdzać adresy, które żądają podania nazwy użytkownika oraz hasła.
     
    Źródło: kaspersky.pl
    Foto: Pixabay

    Tagi: EA Sports, FIFA 22, recenzje, metacritic
    W Internecie pojawiły się już pierwsze recenzje gry FIFA 22. Gra podobno zrobiła mały krok w dobrym kierunku. Szkoda tylko, że odczują to wyłącznie gracze najnowszych konsol.
     
    Oficjalnie najnowsza odsłona symulatora piłkarskich zmagań od EA pojawi się na rynku 1 października. Przed decyzją o jej zakupie warto zajrzeć do recenzji, które już pojawiły się w sieci. Na ten moment są to głównie recenzje wersji na konsole PlayStation 5 i Xbox Series X/S. I chociaż opinie o nowej FIF-ie bywają zróżnicowane, to gra zebrała całkiem niezłą średnią ocen na Metacritic – 79 punktów na obu konsolach.
     
    W wielu sprawach dotyczących nowej gry od EA zdania recenzentów bywają różne. Jest jednak jeden aspekt, w którym się zgadzają – wszyscy chwalą technologię Hyper Motion. Jak twierdzą, jej zastosowanie wyraźnie wpłynęło na ruchy zawodników na boisku. Piłkarze poruszają się w bardziej naturalny sposób. Na tym jednak jednomyślność recenzji się kończy, gdyż niektórzy uważają to za sporą zmianę i next-genowe doświadczenie, inni zaś wyłącznie za kosmetyczne usprawnienie.
     
    Na recenzencki konsensus nie ma też co liczyć w sprawie trybu kariery. Pojawiło się sporo opinii, że jest on dużo lepszy niż w poprzedniej odsłonie. Jest też kilka recenzji, które zarzucają temu trybowi niegrywalność z powodu występujących bugów i glitchy.
     
    Trochę zmian doczekał się tryb FIFA Ultimate Team. Główny rdzeń rozgrywki pozostał jednak nieruszony. Wielu recenzentów poruszyło fakt, że Ultimate Team jest wciąż trybem pay-to-win. Wszystko jest w nim mniej istotne od wydanych pieniędzy. Jak podkreślają dziennikarze, jest to częściowo zrozumiałe, ale wciąż frustrujące.
     
    Podsumowując, FIFA doczekała się zmian, nie są one jednak zbyt przełomowe. Co prawda, niektórzy recenzenci piszą, że jest to najlepsza odsłona gry w historii serii. Jest jednak sporo głosów, że gracze dostają znowu to samo, tylko z lepszą grafiką.
     
    Wybrane recenzje FIFA 22:
     
    Hardcore Gamer – 90/100 God is a Geek – 90/100 The Games Machine – 84/100 SpazioGames – 84/100 Thegamer – 80/100 VGC – 80/100 Everyeye.it – 78/100 IGN – 70/100 Game Informer – 70/100 XGN – 60/100  
    Też miałem okazję spędzić trochę czasu w nowej FIF-ie, dzięki udostępnieniu przez EA gry dla wszystkich graczy w early access. Według mnie, w grze za dużo się nie zmieniło. Owszem, w samej rozgrywce zauważyłem kilka zmian. Na pewno fani serii będą choć trochę zadowoleni z zachowania bramkarzy, którym wyraźnie ulepszono AI i animacje. Reszta według mnie za dużo się nie zmieniła i w gruncie rzeczy na graczy czeka bardzo podobna FIFA z ładniejszą grafiką. Przynajmniej dla tych grających na PC i konsolach poprzedniej generacji.
     
    Jako że nie posiadam ani PS5, ani Xbox Series X/S, grę sprawdzałem na komputerze, a co za tym idzie, nie było mi dane doświadczyć największej nowości w grze, czyli technologii Hyper Motion. W pełni rozumiem fakt, że EA nie chciało wprowadzić technologii na konsole poprzedniej generacji, niezrozumiała jest jednak dla mnie decyzja o niepojawieniu się tak ważnej nowości w grze dla wersji na PC. Dlatego też w tym roku na jakieś 80% nie zdecyduję się na zakup nowej FIF-y i raczej poczekam, aż będzie dostępna w Game Passie.
     
    Czy Wam odradziłbym jej zakup? Nie wiem, wolę, żebyście sami wyrobili sobie na temat nowej FIF-y opinię. Wciąż macie jeszcze ku temu dobrą okazję. Do 1 października możecie za darmo przez 10 godzin sprawdzić, jak wygląda FIFA 22. Wystarczy mieć wykupioną subskrypcję EA Play lub Xbox Game Pass Ultimate.
     
    Źródło: metacritic.com
    Foto: rafapress/Shutterstock.com
     

    Tagi: Steam, SteamDB, Valve, aktualizacja
    Na Steamie nie będzie można pobierać starszych wersji gier.  Zmiana została wprowadzona w najnowszej becie klienta.
     
    Są gry, które za sprawą aktualizacji mocno się zmieniają. Nie zawsze wpływa to dobrze na daną produkcję. W niektórych sytuacjach gracze muszą wrócić do starszej wersji, by móc kontynuować rozgrywkę. Do tej pory Steam umożliwiał cofanie się do starszych wersji gier, opcja ta ma jednak zniknąć.
     
    Jak informuje portal PC GamesN, najnowsza beta klienta całkowicie uniemożliwia pobieranie starszych wersji produkcji. Wcześniej wystarczyło, pobierając grę na platformie Steam, wpisać odpowiednią komendę z numerem wersji gry. Wersję można sprawdzić za pomocą strony SteamDB.
     
    Zmianę jako pierwszy zauważył Pavel Djundik, twórca SteamDB. Założenie aktualizacji platformy Valve jest następujące: wszystkie gry korzystające z chmury mają być zsynchronizowane z serwerami sklepu. Ma to przyśpieszyć uruchamianie się tytułów i przygotowanie do trybu offline.
     
     
    Na ten moment najnowsza aktualizacja Steama nie jest jeszcze dostępna dla wszystkich użytkowników. Jak można się domyślać, gracze nie są zadowoleni z ostatniej zmiany.
     
    Źródło: pcgamesn.com
    Foto: T. Schneider/Shutterstock.com

    Tagi: Wiedźmin, Netflix, The Witcher, zwiastun
    Ukazał się nowy zwiastun drugiego sezonu serialu Wiedźmin. Dodatkowo opublikowano  dwie sceny z nadchodzącego sezonu. Potwierdzono również powstanie trzeciej serii serialu oraz inne projekty ze świata Wiedźmina.
     
    Netflix mocno wierzy w siłę i popularność Wiedźmina. Podczas wirtualnej imprezy TUDUM, poświęconej produkcjom tworzonym przez serwis, wiele miejsca poświęcono filmom i serialom opartym o świat wykreowany przez Andrzeja Sapkowskiego. Streamingowy gigant mocno inwestuje w markę, jaką stał się Wiedźmin, i oprócz nowego sezonu serialu zapowiedział również inne produkcje z tego uniwersum, między innymi kolejny film animowany.
     
    Platforma zaprezentowała nowy zwiastun serialu, zatytułowany Droga do sezonu 2. Zapowiedź to w większości sceny znane z pierwszego sezonu, jest też kilka fragmentów z nadchodzących odcinków produkcji.
     
     
    Netflix pokazał również dwa dodatkowe materiały, prezentujące przykładowe sceny z nadchodzącego sezonu. Pierwszy materiał przedstawia rozmowę Geralta z Nivellenem, a drugi Ciri i Białego Wilka przed potyczką z bruxą.
     
     
     
    Fanów przygód Geralta z Rivii może także ucieszyć fakt, że powstanie trzeci sezon serialu Wiedźmin. Było to raczej pewne, ale teraz otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie.
     
     
    Platforma szykuje również dwa kolejne projekty osadzone w wiedźmińskim uniwersum. Powstanie drugi już pełnometrażowy film animowany, pierwszym był Wiedźmin: Zmora Wilka, ukazujący przygody młodego Vesemira. Netflix szykuje też coś dla młodszej widowni, a mianowicie serial dla dzieci.
     
    Opublikowano również kulisy realizacji prequela serialu The Witcher: Blood Origin. Materiały nie przedstawiają jednak nic konkretnego. Wiadomo tylko, że akcja prequela rozgrywa się tysiąc lat przed przygodami Geralta z Rivii.
     
     
    Drugi sezon serialu Wiedźmin zadebiutuje już 17 grudnia.
     
    Foto: Pixabay

    Tagi: GOG, Hitman, review bombing
    W sklepie GOG.com pojawił się Hitman z 2016 roku. Gracze krytykują platformę i zaniżają ocenę gry.
     
    Premiera 5-letniego już Hitmana rozpętała sporą burzę w polskim sklepie GOG.com. Poszło o wymóg połączenia z Internetem. Filozofia sklepu GOG od lat opiera się na tym, że nie zamieszcza tytułów, które posiadają zabezpieczenia DRM. Problem z Hitmanem polega na tym, że bez połączenia z siecią gracze nie mają dostępu do części zawartości.
     
    Gracze uważają, że zostali oszukani, gdyż na stronie gry w sklepie widnieje informacja, że: „Aktywacja ani połączenie internetowe nie są wymagane do gry”. W praktyce jednak w trybie offline jest dostępna tylko część zawartości. Dodatkowo użytkownicy serwisu twierdzą, że Hitman łamie fundamentalną zasadę, według której do tej pory funkcjonował serwis.
     
    Na efekt nie trzeba było długo czekać. Rozwścieczeni gracze zalali negatywnymi ocenami kartę gry. Średnia ocen Hitmana w serwisie GOG.com wynosi obecnie 1.4/5, podczas gdy gra na takich platformach jak Metacritic osiągnęła średnią ocen na poziomie 83%.
     
    Serwis uznał działanie graczy za tzw. review bombing i zaczął usuwać niepochlebne recenzje. Jak można się domyślić, to jeszcze bardziej rozwścieczyło użytkowników. Sytuacja zrobiła się już na tyle poważna, że przedstawiciele serwisu GOG napisali wiadomość do graczy. Serwis dziękuje za zwrócenie uwagi na ten temat i postara się w ciągu kilku tygodni znaleźć rozwiązanie. Jednocześnie jego pracownicy informują, że pomimo iż są otwarci na merytoryczne opinie, nie będą tolerować bombardowania recenzjami i usuwane będą posty, które nie są zgodne z wytycznymi recenzji. Sugerują również, że jeśli ktoś jest niezadowolony z wydanej wersji Hitmana, może skorzystać z prawa do zwrotu pieniędzy za grę.
     
    Serwis nie podał jednak żadnych konkretów, jakich zmian można spodziewać się w tej sprawie.
     
    Źródło: gog.com
    Foto: vchal/Shutterstock.com

    Tagi: Blizzard, Diablo, Diablo II: Resurrected, reddit
    Diablo II: Resurrected w końcu zadebiutował. Niestety nie obyło się bez problemów.
     
    Premiera odświeżonej wersji Diablo to zapewne jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń tego roku, a jeśli nie roku, to na pewno września. Spodziewać się więc można było, że wielu graczy będzie chciało rozpocząć swoją przygodę z grą w momencie jej debiutu, czyli 23 września o godzinie 17:00. Niestety, serwery Blizzarda oblały test z wytrzymałości. Rozpoczęcie rozgrywki graniczy z cudem.
     
    W takich sprawach jak zwykle najszybciej zadziałała społeczność Reddita. Na forum został utworzony wątek, w którym gracze zgłaszają problemy. Jednym z najczęściej zgłaszanych błędów jest brak możliwości rozpoczęcia rozgrywki. Fani podejmujący próbę startu gry są informowani, że ich postać znajduje się na serwerze. „Kiedy klikam „play” wyświetla mi się komunikat, że moja postać znajduje się już na serwerze gry” – pisze użytkownik Arqus2.
     
     
    Niestety, nie są to jedyne problemy. Niektórzy w ogóle nie mogą stworzyć postaci, innym udaje się je utworzyć po wielu minutach próbowania. Gracze mają też problemy z uruchomieniem gry i ekranami ładowania. „Po uruchomieniu gry, zobaczyłem 3 przerywniki: Blizzard, Blizzard North i Diablo 2 Resurrected. Zaraz po tym mam czarny ekran ze świecącym logo Diablo 2 Resurrected w prawym dolnym rogu, kursor myszy wygląda jak ręka i gra muzyka z ekranu startowego. Nic jednak się nie dzieje” – informuje Deer_Uncle.
     
    Znaleźli się jednak szczęśliwcy, którym udało się stworzyć postać i rozpocząć rozgrywkę. I na nich czekała przykra niespodzianka. Najwyraźniej gra ma problem z zapisem stanu rozgrywki. Gracze, którzy rozpoczęli grę, a potem z niej wychodzili lub byli wyrzucani, po próbie wznowienia gry odkrywali, że ich postępy zostały wymazane i muszą zaczynać od nowa. W niektórych przypadkach znikały nawet utworzone postacie.
     
    Jak na razie Diablo 2: Resurrected wzbudziło rozczarowanie i frustrację wśród graczy. Można było przewidzieć, że w dniu premiery wystąpią problemy z serwerem gry. Nikt jednak nie spodziewał się, że na taką skalę. Blizzard jeszcze wczoraj o 22:00 wypuścił szybką aktualizację gry. Według nich ma ona przywrócić graczom utracone postacie.
     
    Źródło: reddit.com
     
    Foto: Joe Techapanupreeda/Shutterstock.com

    Tagi: epic games, epic games store, the escapists, promocja
    Epic Games udostępnił kolejny darmowy tytuł.  Tym razem przez najbliższy tydzień do swoich kont można będzie przypisać The Escapists.
     
    23 września o godzinie 17:00 czasu polskiego zakończyła się promocja, w ramach której posiadacze konta na platformie Epic Games Store mogli przypisać za darmo Speed Brawl oraz Tharsis. Nowym tytułem dostępnym za darmo przez najbliższy tydzień jest The Escapists.
     
    The Escapists to gra, którą trudno przypisać do konkretnego gatunku. Produkcja przygotowana przez studio Moldy Toof łączy w sobie elementy gier logicznych, zręcznościowych, przygodowych i RPG, do tego daje dowolność działania znaną z sandboksowych produkcji. W grze wcielamy się w skazańca, którego zadaniem jest ucieczka z więzienia.
     
    Nasz bohater toczy normalne więzienne życie. Wykonuje różne prace, wchodzi w interakcje z innymi więźniami, ćwiczy, spożywa posiłki itp. Jednocześnie zbiera różne przedmioty, które mogą posłużyć w uciecze, obserwuje zachowania strażników i szuka sposobów na ominięcie systemów bezpieczeństwa.
     
     
    The Escapists oferuje oprawę audiowizualną, nawiązującą do klasycznych gier w stylu retro. Mamy tu więc 8-bitową grafikę oraz widok z lotu ptaka.
     
    Grę The Escapists można pobrać całkowicie za darmo do 30 września do godziny 17:00 czasu polskiego. Kolejną darmową produkcją od Epic Games będzie strategia Europa Universalis IV.
     
    Źródło: epicgames.com
    Foto: Shutterstock.com

    Tagi: Diablo II, Diablo II: Resurrected, Blizzard
    Już dziś, 23 września, na rynek trafi odświeżona wersja Diablo II – Diablo II: Resurrected. W sieci pojawił się aktorski zwiastun promujący grę.
     
    Nadszedł w końcu ten dzień. 21 lat temu zadebiutowała jedna z najpopularniejszych gier w historii gatunków hack-and-slash – Diablo II. Jedna z najlepszych i najpopularniejszych gier od Blizzarda otrzymała remaster, który zadebiutuje już dzisiaj.
     
    O godzinie 17:00 miliony graczy będą mogły po raz kolejny udać się w nostalgiczną podróż po fantastycznym świecie Sanktuarium, by pokonać Pana Grozy. Diablo II: Resurrected zaoferuje liczne usprawnienia, dostosowane do współczesnych standardów technologicznych. Przede wszystkim liftingu doczekała się grafika. Remaster powstał na nowym silniku graficznym 3D, który działa w 60 FPS-ach. Gra otrzymała również pełne wsparcie dla rozdzielczości 4K. Warto zaznaczyć, że limit 60 klatek na sekundę dotyczy tylko konsol, w przypadku PC to ograniczenie nie obowiązuje.
     
    Twórcy pamiętali o fanach i zachowując oryginalny sposób rozgrywki, nowy silnik graficzny nanieśli na stary silnik 2D. Dodatkowo ulepszono ścieżkę dźwiękową. Gracze mogą więc liczyć na wysokiej jakości efekty otoczenia oraz przestrzenny dźwięk.
     
    Nowa edycja gry, oprócz podstawowej wersji, zawiera również dodatek Lord of Destruction. W oczekiwaniu na premierę gry w sieci pojawił się zwiastun promujący Diablo II: Resurrected. Jest to trailer aktorski z udziałem Simu Liu, czyli aktora, który wcielił się w postać Shang-Chi w ostatnim filmie Marvela.
     
     
    Diablo II: Resurrected będzie dostępne od 23 września od godziny 17:00. W produkcję zagramy na PC, PS5, PS4, Xbox Series X/S, Xbox One oraz Nintendo Switch.
     
    Foto: IgorZh/Shutterstock.com

    Tagi: Electronic Arts, EA Sports, FIFA 22, early access
    Electronic Arts udostępnił FIFA 22 w trybie wczesnego dostępu. Gracze otrzymali możliwość wykorzystania 10 godzin.
     
    W zeszłym roku EA po raz pierwszy od wielu lat nie udostępnił wersji demonstracyjnej przed premierą nowej odsłony z serii FIFA. W tym roku gracze też nie mają co liczyć na przedpremierowe demo gry. Jest jednak możliwość sprawdzenia FIF-y 22, zanim ta oficjalnie pojawi się na rynku.
     
    FIFA 22 zadebiutuje dopiero 1 października, jednak fani serii już od 22 września mogą sprawdzić pełną zawartość produkcji. Są dwa sposoby, aby wcześniej zapoznać się z grą. Pierwszy to dostęp do FIFA 22 Early Access dla subskrybentów EA Play i Xbox Game Pass Ultimate. Użytkownicy PC, PS5, PS4, Xbox Series X/S oraz Xbox One, posiadający jedną z wyżej wymienionych usług, mogą za darmo sprawdzić najnowszy produkt od EA Sports do daty premiery gry, czyli 1 października.
     
    EA pozwala graczom bawić się na wirtualnych boiskach przez równe 10 godzin. Po wykorzystaniu tego czasu, aby kontynuować zabawę, trzeba będzie zakupić pełną wersję gry. Wszystkie postępy i osiągnięcia zdobyte podczas sprawdzania tytułu zostaną przeniesione po zakupie pełnej wersji FIFA 22.
     
    Drugi sposób to tak naprawdę „właściwy” wczesny dostęp, który nie będzie posiadał żadnych limitów czasowych. Ci, którzy zamówili preorder FIFA 22 w wersji Ultimate, będą mogli cieszyć się rozgrywką bez żadnych ograniczeń od 27 września.
     
    Jeśli więc zastanawiacie się, czy kupić najnowszą odsłonę FIF-y, teraz macie najlepszą okazję, by za niewielkie pieniądze przetestować najnowszy produkt od EA Sports jeszcze przed premierą. Zawsze to lepsze niż kupowanie gry w ciemno.
     
    Źródło: ea.com
    Foto: rafapress/Shutterstock.com

    Tagi: Fortnite, uzależnienia, gry wideo
    15-letni chłopiec był tak silnie uzależniony od Fortnite’a, że wylądował na odwyku. Chłopak spędzał w grze dwadzieścia godzin dziennie.
     
    Kilka miesięcy temu pisałem artykuł, w którym rozprawiałem się z nieprawdziwymi mitami, które narosły wokół grania w gry, takimi jak między innymi rzekoma wzmożona agresja wśród graczy. Niestety, gry mogą też negatywnie wpływać na nasze życie. Wirtualna zabawa może być silnie uzależniająca, jak narkotyki czy alkohol. Przekonał się o tym 15-latek z Hiszpanii, który był silnie uzależniony od Fortnite’a. Młody Hiszpan na grę poświęcał blisko dwadzieścia godzin dziennie.
     
    Sprawa była na tyle poważna, że chłopak musiał trafić na detoks. Uzależnionego od Fortnite’a gracza poddano dwumiesięcznej hospitalizacji. Jest to pierwszy w historii przypadek, który wymagał takiego leczenia. 15-latek podczas pobytu w szpitalu został całkowicie odcięty od wirtualnej rozrywki.
     
    Zanim chłopak trafił na odwyk, odizolował się od otoczenia. Przestał uczęszczać do szkoły i wchodzić w interakcję z rówieśnikami. Potrafił wybuchnąć agresją, gdy ktoś coś do niego powiedział. Pojawiły się także problemy z odżywianiem i higieną osobistą. Młody Hiszpan przejmował się wyłącznie grą.
     
    Naukowcy zajmujący się nastolatkiem przyznali, że po dwóch miesiącach odwyku stan chłopaka znacznie się polepszył. Potrzeba jednak o wiele więcej czasu, by w pełni go wyleczyć.
     
    Specjaliści leczący nastolatka jasno stwierdzili, że same gry wideo nie są szkodliwe, a wykorzystywane we właściwy sposób mogą być korzystne społecznie i edukacyjnie. Naukowcy dodali również, że gry wideo mogą być stosowane jako terapia w walce z niektórymi zaburzeniami.
     
    W przypadku dotyczącym Fortnite’a stwierdzono, że ma on silnie uzależniający potencjał, który spowodowany jest kilkoma czynnikami. Nie chodzi tu o samą rywalizację, ale o czas. Chęć sprostania wyzwaniom każdego sezonu oraz zachowania postępów. Do tego dochodzi również wzorowanie się na streamerach.
     
    Wszystko ma swój umiar i korzystając z różnego typu rozrywek, należy o tym pamiętać. W szczególności tyczy się to dzieci. Korzystanie z gier wideo powinno mieć jasno określoną granicę, wyznaczoną przez rodziców.
     
    Źródło: newsweek.com
    Foto: Pixabay
     

    Tagi: Steam, Steam Next Fest, darmowe gry
    Już niebawem, po raz drugi w tym roku, rozpocznie się Steam Next Fest. Gracze będą mogli sprawdzić setki dem nadchodzących gier.
     
    Steam Next Fest to kilkudniowy festiwal, podczas którego gracze mogą wypróbować dema nadchodzących gier, poczatować z producentami i podzielić się z nimi opiniami o ich produkcjach. Na graczy czeka ponad setka wersji demonstracyjnych gier, które mają ukazać się na Steam. Do tego podczas wydarzenia odbywać się będą transmisje na żywo.
     
    Wydarzenie trwać będzie siedem dni, od 1 do 7 października. W tym czasie można będzie sprawdzić gry, na których premierę trzeba będzie trochę poczekać. Oczywiście wszystkie dema będą dostępne do sprawdzenia za darmo.
     
    Steam wypuścił już do sieci krótki zwiastun zapowiadający wydarzenie. Możemy zobaczyć na nim kilka tytułów, które będą dostępne do sprawdzenia.
     
     
    Gracze podczas festiwalu sprawdzić będą mogli między innymi takie produkcje jak:
     
    The Last Campfire, Starships Troopers: Terran Command, Tunic, ANNO: Mutationem, Biwar Legend of Dragon Slayer, Mahokenshi, Decoherence, Itorah.  
    Nie wszystkie gry, które zostaną udostępnione podczas festiwalu, mają określoną datę premiery. Steam zapewnia jednak, że wszystkie dostępne tytuły zostaną wydane między 7 października 2021 a 1 maja 2022. Oczywiście wszystkie produkcje, które można będzie ograć w czasie trwania Steam Next Fest, swoje pełne wersje gier udostępnią na Steamie.
     
    Wielkie darmowe testowanie gier będzie można zacząć w piątek 1 października o godzinie 19:00 czasu polskiego.
     
    Źródło: store.steampowered.com
    Foto: T. Schneider/Shutterstock.com

    Tagi: Pokemon, Pokemon Unite, MOBA, Timi Studio
    Timi Studio pochwaliło się na Twitterze sukcesem Pokemon Unite. Grę na platformę Nintendo Switch pobrano ponad 9 milionów razy.
     
    Marka Pokemon po raz kolejny pokazała swoją ogromną siłę. Pokemon Unite, czyli gra MOBA z popularnymi Pokemonami, zadebiutowała w lipcu tego roku wyłącznie na Nintendo Switch i w niecałe dwa miesiące osiągnęła fantastyczny wynik.
     
    Twórcy gry, aby uczcić ten ogromny sukces, do 29 września każdemu trenerowi dadzą 2000 biletów Aoes. Jeśli więc posiadacie konsole od Nintendo, jest to idealny moment na rozpoczęcie przygody z Pokemon Unite.
     
     
    To jeszcze nie wszystko: najnowsza gra o kieszonkowych stworkach już w tym tygodniu trafi na smartfony. Biorąc pod uwagę, jaki wynik tytuł wykręcił na samej konsoli od Nintendo, możemy się spodziewać, że ilość ta może zostać kilkukrotnie poprawiona. W końcu smartfona posiada dzisiaj prawie każdy.
     
    Pokemon Unite jest bardzo zręczną wariacją na temat gier MOBA. Podczas rozgrywki kierujemy jednym z wybranych przez nas Pokemonów. Podczas meczów kieszonkowe stworki mogą używać dobrze znanych ataków. Do tego zdobywają poziomy, uczą się nowych zdolności, a nawet ewoluują.
     
    W przeciwieństwie do innych gier z gatunku MOBA, w Pokemon Unite nie niszczy się wież, nie ma mobów do pomocy i nie wpada się do bazy przeciwnika. Rozgrywka polega głównie na pokonywaniu dzikich Pokemonów występujących na mapie. Za unicestwienie stworka otrzymujemy EXP oraz punkty w postaci pokeballi. Pokeballe wykorzystywane są do niszczenia portali.
     
    Marka Pokemon pokazuje po raz kolejny, że czego się dotknie, zamienia to w złoto. Już 22 września posiadacze smartfonów będą mogli dołączyć do graczy z Nintendo Switch i razem rywalizować w Pokemon Unite.
     
    Foto: Pixabay

    Tagi: Activision, Call of Duty, Call of Duty: Vanguard, cheaterzy
    Dopiero co zaczęły się beta testy Call of Duty: Vanguard, a już pojawili się cheaterzy. Nieuczciwi gracze psują zabawę innym już podczas testów.
     
    Najnowsza odsłona Call of Duty jeszcze nawet nie zadebiutowała, a już zmaga się z plagą nieuczciwych graczy. Osoby biorące udział w otwartej becie gry narzekają na cheaterów i publikują w internecie filmiki, pokazujące jak oszuści psują zabawę innym. Na niektórych z nich widać, jak nieuczciwi użytkownicy korzystają między innymi z aimbota.
     
     
     
    Ostatnie odsłony gier z serii Call of Duty już od dłuższego czasu zmagają się z falą cheaterów, uprzykrzających rozgrywkę innym graczom. W samym Call of Duty: Warzone zbanowano ponad 600 tysięcy oszustów, a gra pojawiła się przecież w marcu 2020 roku.
     
    Activision w ostatnim czasie podjął zdecydowane działania w sprawie cheaterów. W nadchodzącym Call of Duty: Vanguard ma zastosować nowy system anti-cheat. Nowy program ma nakładać blokadę na sprzęt, tak by nie można było jej obejść. Deweloper już w becie miał blokować graczy, którzy uciekali się do nieuczciwych praktyk w Warzone. Jak widać, Activision podczas testów nie zastosował jednak nowego systemu zwalczania cheaterów.
     
    Cheaterzy już w fazie testów to nie jest raczej nic, co by wróżyło dobrze na przyszłość. Warto dodać, że na oszustów nie trafiają tylko grający na komputerach. Tym razem skarżą się na nich również posiadacze innych platform.
     
    Jedyną pocieszającą rzeczą może być fakt, że Activision postanowił przedłużyć otwarte testy. Grę można przetestować do 22 września do godziny 19:00 czasu polskiego.
     
     
    Premiera Call of Duty: Vanguard planowana jest na 5 listopada 2021 roku. Ciekawe, czy tym razem Activision poradzi sobie z cheaterami.
     
    Foto: Pixabay

    Tagi: EA Sports, FIFA, FIFA 22, Tomasz Smokowski, Dariusz Szpakowski
    Po 15 latach współpracy legendarny polski komentator Dariusz Szpakowski żegna się z serią FIFA. EA zaprezentowało już jego następcę, będzie nim młodszy kolega po fachu – Tomasz Smokowski.
     
    W najnowszej odsłonie FIF-y gracze nie usłyszą już głosu Dariusza Szpakowskiego. EA poinformowało właśnie o zmianie na stanowisku komentatora. Miejsce polskiej legendy zastąpi 48-letni, bardzo ceniony dziennikarz sportowy Tomasz Smokowski. Tym samym potwierdziły się plotki z lipca tego roku, które jako pierwszy podał twórca kanału na YouTube o nazwie Kartomania.
     
    Electronic Arts ogłosiło nowego komentatora oraz podziękowało Dariuszowi Szpakowskiemu za lata współpracy:
     
    „Razem z ogłoszeniem nowego komentatora, po ponad 15 latach współpracy EA Sports dziękuje za współpracę Dariuszowi Szpakowskiemu. Legendarny komentator zasłynął wśród graczy oraz twórców gry jako wzór profesjonalizmu, zaangażowania i prawdziwej pasji do piłki nożnej” – pisze Electronic Arts w wiadomości prasowej.
     
    EA Sports powitało również nowego komentatora, który w najnowszej odsłonie serii stworzy duet razem z Jackiem Laskowskim:
     
    „Tomasz Smokowski jest zdobywcą czterech Piłkarskich Oscarów dla najlepszego komentatora sportowego. Związany w przeszłości ze stacjami Canal+ i Polsat Sport, obecnie tworzy Kanał Sportowy, wspólnie z jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy w branży. W swoim portfolio komentatorskim ma rozgrywki na najwyższym poziomie, w tym najważniejsze mecze Ligi Mistrzów czy mistrzostw Europy i świata. W ostatnim czasie dołączył również do grona eksperckiego komentującego mecze Euro 2020 w Telewizji Polskiej”.
     
    Opublikowano również materiał wideo, na którym można usłyszeć próbkę głosu nowego komentatora. Smokowski już od jakiegoś czasu współpracował z EA, będąc ambasadorem trybu Ultimate Team.
     
     
    Najnowsza FIFA ma zadebiutować już 26 września na PC, PS5, PS4, Xbox Series X/S, Xbox One oraz Nintendo Switch.
     
    Foto: Shutterstock
     

    Tagi: Epic Games, Steam, Titan Quest, Tharsis
    Przed łowcami darmowych gier świetny weekend. Steam i Epic Games Store udostępniły za darmo aż 5 darmowych tytułów. 4 z nich będzie można przypisać do swojego konta na stałe.
     
    Posiadacze PC już mogą ostrzyć sobie zęby na kolejne darmówki. Epic Game Store udostępnił kolejne dwie darmowe produkcje, natomiast aż trzy darmowe gry do pobrania czekają na graczy na platformie Steam.
     
    Już od 16 września całkowicie za darmo na stałe do swojego konta można przypisać następujące tytuły:
     
    Speed Brawl – dostępny na Epic Games Store Tharsis – dostępny na Epic Games Store Titan Quest Anniversary Edition – dostępny na Steam Jagged Alliance: Gold Edition – dostępny na Steam  
    Oprócz tego przez 3 dni za darmo można ograć jeszcze jeden tytuł:
     
    Desperados III – dostępny na Steam przez 3 dni  
    Promocja na Steam jest związana ze świętowaniem 10-lecia powstania THQ Nordic. Firma, oprócz darmowych gier, ma zaplanowany również specjalny stream, który odbędzie się 17 września.
     
    Z gier dostępnych w tym tygodniu na pewno na dużo uwagi zasługuje Titan Quest Anniversary Edition. Jest to odświeżona wersja gry z 2006 roku. Tytuł jest przedstawicielem gatunku RPG akcji i hack-and-slash. Fabuła gry została osadzona w starożytności, czerpiąc garściami z mitologii Grecji, Egiptu i Babilonu. Na start tworzymy swojego bohatera, wybierając spośród 28 klas postaci. Gra, oprócz samotnej rozgrywki, pozwala na wspólną zabawę dla od 2 do 6 graczy.
     
     
    Jagged Alliance to zaś strategia turowa, w której naszym zadaniem jest wyzwolenie tropikalnej wyspy Metavira. W tym celu przejmujemy kontrolę nad grupą najemników, w której każdy posiada unikalne umiejętności.
     
    W propozycjach od Epic Games Store tytułem wartym uwagi jest Tharsis. Tharsis to turowa strategia science fiction, za której przygotowanie odpowiada studio Choice Provisions. Rozgrywka zabiera nas na pokład statku kosmicznego, którego załoga bierze udział w pierwszej w historii wyprawie na Marsa. Astronauci wyruszają z misją odnalezienia czegoś, co może ocalić ludzkość przed zagładą. Jeśli chodzi o mechanikę, to rozgrywka toczy się w systemie turowym. Gra losowo generuje problemy, takie jak np. usterki techniczne statku. Z tymi problemami musi zmierzyć się czwórka astronautów, której wydajemy rozkazy podczas każdej tury. Wszystkie wydarzenia i decyzje przez nas podjęte wpływają na psychikę i zachowanie astronautów.
     
     
    Gry z Epic Games Store możecie całkowicie za darmo przypisać do swojego konta do czwartku, 23 września, do godziny 17:00 czasu polskiego. Na przypisanie do swojej biblioteki Titan Questa i Jagged Alliance macie czas również do 23 września, ale do godziny 19:00 czasu polskiego. Wszystkie cztery gry po przypisaniu do swojego konta otrzymujecie na stałe.
     
    Źródło: epicgames.com, store.steampowered.com
    Foto: Shutterstock

    Tagi: Age of Empires IV, PC, Microsoft, RTS, otwarte testy
    Dla fanów strategii szykuje się nie lada gratka. W najbliższy weekend za darmo będzie można sprawdzić Age of Empires 4, wszystko dzięki tzw. Technical Stress Test.
     
    Age of Empires 4 jest już na ostatniej prostej przed premierą. W zeszłym miesiącu odbyły się zamknięte testy najnowszej odsłony historycznego RTS-a. Teraz twórcy gry zapraszają wszystkich zainteresowanych na otwarte testy.
     
    Twórcy tuż przed premierą chcą sprawdzić, jak serwery gry poradzą sobie pod dużym obciążeniem, są to tzw. Technical Stress Test. Testy mają w pełni otwarty charakter i potrwają zaledwie kilka dni. W tym czasie autorzy gry chcą zmaksymalizować liczbę jednocześnie bawiących się graczy.
     
    Do testów dołączyć można już w najbliższy piątek 17 września o godzinie 19:00 czasu polskiego. Grę będzie można przetestować do poniedziałku 20 września również do godziny 19:00 czasu polskiego. Oprócz rozgrywki multiplayer testujący będą mogli zagłębić się w samouczek oraz rozegrać potyczkę przeciwko SI. Deweloperzy udostępnią pięć map i cztery grywalne cywilizacje – Anglię, Chiny, Święte Cesarstwo Rzymskie oraz Dynastie Abbasydów.
     
     
    Udział w testach będzie dostępny przez aplikację Xbox Insider Hub oraz platformę Steam. Twórcy zalecają, by przed pobraniem produkcji zapoznać się z wymaganiami sprzętowymi.
     
    Minimalne wymagania sprzętowe:
     
    Procesor: Intel Core i5-6300U Pamięć RAM: 8 GB Karta graficzna: Intel HD 520 DirectX: 12 Miejsce na dysku: 50 GB System operacyjny: Windows 10 64-bit  
    Zalecane wymagania sprzętowe:
     
    Procesor: Intel Core i5 3.6 GHz (sześciordzeniowy) Pamięć RAM: 16 GB Karta graficzna: Nvidia GeForce 970 z 4 GB pamięci DirectX: 12 Miejsce na dysku: 50 GB System operacyjny: Windows 10 64-bit  
    Warto wspomnieć, że najnowsza odsłona Age of Empires jest przygotowywana na zlecenie Microsoftu. Gra ukaże się wyłącznie na PC i od dnia premiery będzie dostępna za darmo w ramach subskrypcji Xbox Game Pass.
     
    Age of Empires wraca po prawie 16 latach i wzbudza spore zainteresowanie wśród fanów strategii. W nowej odsłonie serii na graczy ma czekać aż osiem grywalnych frakcji, rozbudowany tryb sieciowy z systemem gier rankingowych oraz rozbudowana wielowątkowa kampania dla jednego gracza.
     
    Czy Age of Empires 4 będzie godną kontynuacją kultowej serii strategii czasu rzeczywistego, przekonamy się już 28 października.
     
    Źródło: ageofempires.com
    Foto: Tinxi / Shutterstock.com

    Tagi: Techland, Dying Light 2 Stay Human, premiera
    Studio Techland zalicza obsuwę. W Dying Light 2: Stay Human zagramy dopiero w przyszłym roku.
     
    Techland na swoim koncie twitterowym opublikował list, w którym poinformował oraz przeprosił graczy za przesunięcie premiery Dying Light 2: Stay Human. Nowa data premiery została wyznaczona na 4 lutego 2022 roku. Pierwotnie tytuł miał pojawić się już 7 grudnia tego roku.
     
    Polskie studio w opublikowanym oświadczeniu wyjaśnia, że gra jest już niemal ukończona i obecnie znajduje się w fazie testów. Na ten moment wymaga pracy nad optymalizacją oraz dopracowaniem szczegółów.
     
     
    Twórcy chcą wypuścić jak najbardziej dopracowany produkt, który spełni wysokie wymagania graczy. Jak pisze dyrektor generalny Techlandu Paweł Marchewka – „nie zamierzamy iść na kompromis w tej sprawie”.
     
    Oprócz przekazania wieści o przeniesieniu daty premiery, poinformowano również o możliwości sprawdzenia obecnej wersji tytułu. Już w październiku dziennikarze oraz internetowi twórcy będą mogli sprawdzić Dying Light 2: Stay Human. Można więc liczyć, że już w najbliższym miesiącu zobaczymy wiele materiałów z rozgrywki.
     
    To już kolejny raz, kiedy Techland przekłada datę premiery Dying Light 2: Stay Human. Pierwotnie tytuł miał się ukazać w 2020 roku, jednak wtedy studio szybko zmieniło plany i zdecydowało się opóźnić premierę bez podawania kolejnej daty. Następnie w maju tego roku podano termin 7 grudnia. Teraz polskie studio przesuwa datę wypuszczenia gry po raz kolejny.
     
    Sytuacja z Dying Light 2 przypomina trochę tę z inną polską grą, której premierę też przekładano kilkukrotnie. W tamtym przypadku nie udało się jednak dopracować tytułu na start. Miejmy nadzieję, że Techlandowi wystarczy te dodatkowe kilka miesięcy, by nie powtórzyć błędów CD Projekt Red.
     
    Foto: Techland Publishing, CC0, via Wikimedia Commons

    Tagi: EA Sports, FIFA 22, ranking, najlepsi zawodnicy
    Pojawiła się lista 22 najlepszych zawodników tegorocznej odsłony FIFA 22. Lionel Messi wciąż numerem jeden, Robert Lewandowski wysoko w rankingu.
     
    Do premiery najnowszej odsłony FIF-y pozostało zaledwie kilkanaście dni. EA stara się napędzać ciekawość graczy, pokazując coraz to nowsze materiały z gry. Deweloper odsłania przed premierą kolejne karty i to dosłownie. EA Sports opublikował bowiem listę 22 najlepszych kart piłkarzy, jakie znajdziemy w nadchodzącej odsłonie serii.
     
    Na samym szczycie rankingu bez zmian. Wciąż piłkarzem z najwyższą oceną umiejętności – 93, pozostaje Lionel Messi reprezentujący barwy Paris Saint-Germain. Do przetasowań doszło na miejscach 2 i 3. Po Argentyńczyku drugim najlepszym piłkarzem w grze jest Robert Lewandowski. Polski napastnik ma 92 punkty umiejętności, o jeden więcej niż w FIF-ie 21. Reprezentant Polski wyprzedził Portugalczyka Cristiano Ronaldo. To zawodnik Manchesteru United w poprzedniej odsłonie zajmował drugie miejsce. Aktualnie Ronaldo oceniono na 91 punktów, o jedno oczko mniej niż w poprzedniej odsłonie.
     
    Więcej zmian zaszło na dalszych miejscach. Z pierwszej dziesiątki najlepszych graczy wypadli piłkarze Liverpoolu – Sadio Mane, Vergil van Dijk oraz Mohamed Salah. W ich miejsce wskoczyli: reprezentant Anglii – Harry Kane, Niemiec Manuel Neuer oraz Francuz N’Golo Kante.
     
     
    Lista najlepszych 10 graczy w nadchodzącej FIF-ie, prezentuje się następująco:
     
    Lionel Messi (93) – Argentyna/Paris Saint-Germain Robert Lewandowski (92) – Polska/Bayern Monachium Cristiano Ronaldo (91) – Portugalia/Manchester United Kevin De Bruyne (91) – Belgia/Manchester City Kylian Mbappe (91) – Francja/Paris Saint-Germain Neymar Jr (91) – Brazylia/Paris Saint-Germain Jan Oblak (91) – Słowenia/Atletico Madryt Harry Kane (90) – Anglia/Tottenham Hotspur N’Golo Kante (90) – Francja/Chelsea Londyn Manuel Neuer (90) – Niemcy/Bayern Monachium  
    Ranking graczy w FIFA ustalany jest przez zespół, którego liderem jest Michael Mueller-Moehring – człowiek odpowiedzialny za zbieranie i weryfikowanie danych piłkarzy dla EA Sports. Następnie nad danymi pochylają się trenerzy i skauci, którzy decydują o ocenach graczy.
     
    EA Sports podczas trwania sezonu stale aktualizuje oceny piłkarzy, na podstawie wydarzeń z prawdziwych boisk. Dlatego do aktualnych ocen nie ma co się przyzwyczajać.
     
    Szereg nowych informacji ujawniono również na temat trybu Volta. Tryb ten pojawił się w FIF-ie 20, jednak, pomimo początkowego entuzjastycznego przyjęcia przez fanów serii, zachwyt nad Voltą szybko opadł, gdy tryb okazał się powtarzalny i monotonny. EA Sports poświęcił trochę więcej uwagi i w tym roku do trybu trafi kilka nowości.
     
    W trybie Volta mają pojawić się nowe sztuczki i zagrania, ale, co najważniejsze, nowe mini gry. Docelowo ma być ich osiem – „W narożniku”, „Disco Lava”, „Do celu”, „Szybkie uderzenie”, „Zespołowy dziadek”, „Eliminacja ze ścianą”, „Dodge Ball” i „Foot Tenis”.
     
    FIFA 22 zadebiutuje już 27 września 2021 roku. Gra ukaże się na PC, PlayStation 5, PlayStation 4, Xbox Series X/S, Xbox One oraz Nintendo Switch.
     
    Źródło: ea.com
    Foto: icemanphotos/Shutterstock.com

    Tagi: Steam, Valve, aktualizacja, PC
    Steam przebudowała system pobierania. Od teraz korzystanie z platformy ma być bardziej przejrzyste.
     
    Steam to największa i najpopularniejsza platforma z grami. Przez wiele lat była niekwestionowanym liderem na rynku cyfrowych bibliotek dla graczy. Niestety, Valve nie zawsze śpieszyło się z ulepszaniem funkcjonalności swojej platformy.
     
    Pod wieloma względami Steam korzystała z wielu archaicznych rozwiązań. Dopiero kiedy na rynku pojawili się poważniejsi konkurenci, np. Epic Games Store, ekipa od Valve zaczęła ulepszać swoje dzieło. Ostatnia aktualizacja wprowadziła bardzo istotne i potrzebne zmiany, które z pewnością ucieszą graczy. Gaben bowiem w końcu zabrał się za menadżera pobierania.
     
    Dotychczas ściąganie gier i aktualizacji ze Steam nie należało do najprzyjemniejszych. Na szczęście nowa aktualizacja sporo zmienia w tej kwestii i wprowadza zupełnie nowy system pobierania i zarządzania treściami. Najważniejszą zmianą jest nowy menadżer pobierania. Od teraz będzie można swobodnie modyfikować kolejność pobierania plików, podnosząc je i upuszczając w dowolnym miejscu listy. Dodano też szczegółowy podgląd postępów pobierania. Zobaczymy nie tylko, ile procent gry się nam już pobrało, ale również postęp jej instalacji na dysku.
     
    Zmian jest oczywiście o wiele więcej. Jedną z nich jest przycisk „zobacz wiadomości”, który pokazuje informacje o najnowszych łatkach i patach do danej gry. Poprawiono również niektóre błędy z biblioteką gier oraz listą znajomych. Pełen spis zmian wprowadzonych w nowej aktualizacji znaleźć można na stronie Steam.
     
    Źródło: steamcommunity.com
    Foto: T. Schneider/Shutterstock.com

    Tagi: PlayStation Showcase, Sony, Star Wars, Star Wars: The Knights of the Old Republic
    Podczas PlayStation Showcase zapowiedziano remake Star Wars: Knights of the Old Republic. W grę zagrają posiadacze konsol PlayStation 5 oraz PC.
     
    PlayStation Showcase, które odbyło się 9 września, przyniosło sporo mocnych zapowiedzi gier. Większości z nich można było jednak się spodziewać. O God of War: Ragnarok czy Horizon Forbidden West wiadomo było już wcześniej. Sony przygotowało jednak kilka dużych zaskoczeń. Jednym z nich jest na pewno remake pierwszej części KOTOR-a..
     
    Co prawda od kwietnia po sieci krążyły niczym niepoparte plotki o planach odświeżenia kultowej gry ze świata Gwiezdnych Wojen. Mało kto jednak się spodziewał, że to właśnie podczas pokazu Sony zostanie zapowiedziana odświeżona wersja gry.
     
    Nad projektem pracuje studio Aspyr. Deweloper ma w swoich szeregach wielu programistów, którzy byli odpowiedzialni za stworzenie oryginalnej wersji gry z 2003 roku. Przy tworzeniu odświeżonego KOTOR-a Aspyr nawiązało współpracę z Lucasfilm Games.
     
    Knights of The Old Republic pojawiło się w 2003 roku. Za przygotowanie tej kultowej gry RPG odpowiedzialne było studio BioWare. Akcję gry osadzono 4 tysiące lat przed wydarzeniami znanymi z filmowej sagi Gwiezdnych Wojen.
     
     
    Jak zapowiadają twórcy, remake nie będzie tylko odświeżeniem grafiki. Gra zostanie przebudowana od podstaw. Twórcy obiecują odtworzyć stronę wizualną i mechaniczną gry, używając najnowszych technologii. Jednocześnie zapowiadają, że nie będą ingerować w fabułę pierwowzoru, dodając tylko, że na graczy czeka prawdziwie filmowa opowieść.
     
    Tytuł w momencie premiery będzie dostępny wyłącznie na PlayStation 5 i PC. Sony zapewniło sobie czasową ekskluzywność, niewykluczone jednak, że po jakimś czasie gra ukaże się również na innych platformach.
     
    Na ten moment nie wiadomo nic na temat daty premiery gry. Można jednak założyć, że na remake Star Wars: The Knights of the Old Republic przyjdzie nam trochę poczekać. Tytuł jest obecnie we wczesnym etapie produkcji.
     
    Źródło: PlayStation Showcase
    Foto: Pixabay
     

    Tagi: epic games, NiOh, Sheltered, promocja
    Epic udostępnił kolejne dwie darmowe produkcje. Do 16 września za darmo do swoich kont będzie można przypisać Sheltered oraz NiOh.
     
    Początkowo do 16 września Epic w ramach promocji miał udostępnić opcję przypisania za darmo tylko jednej gry – Sheltered. Niespodziewanie oferta darmowych produkcji na najbliższy tydzień poszerzona została o NiOh: The Complete Edition.
     
    Sheltered to survivalova gra strategiczna, której akcja została osadzona w postapokaliptycznym świecie. Za stworzenie gry odpowiada 3-osobowe studio Unicube. Fabuła gry przedstawia wizję świata po wojnie nuklearnej. Ludzkość musi sobie poradzić z ograniczoną ilością zasobów. Dodatkowo na zewnątrz grasują wygłodniałe zmutowane bestie. W tym nieprzyjaznym do życia środowisku główny bohater ma za zadanie zaopiekować się czteroosobową rodziną. Musi zatroszczyć się o ich bezpieczeństwo oraz zaspokojenie podstawowych życiowych potrzeb. W tym celu będzie musiał podejmować się niebezpiecznych wypraw na powierzchnię, na której roi się od niebezpiecznych mutantów.
     
     
    Druga gra dostępna przez najbliższy tydzień to NiOh: The Complete Edition. Produkcja jest trzecioosobowym RPG akcji. NiOh to gra typu soulslike, która dzieje się w feudalnej Japonii z okresu XV – XVI wieku. Tytuł został stworzony przez Team Ninja, który w swoim portfolio ma takie produkcje jak Dead or Alive czy Ninja Gaiden.
     
    Podczas gry pokierujemy poczynaniami samuraja, który będzie musiał zmierzyć się zarówno z ludźmi, jak i niebezpiecznymi istotami. Jak na samuraja przystało, naszym głównym orężem będzie miecz. Gra charakteryzuje się wysokim stopniem trudności. Rozgrywka w swoich założeniach mechaniki jest bardzo podobna do tej znanej z serii Dark Souls. Walka z przeciwnikami wymaga od nas ostrożności i stosowania licznych uników.
     
     
    Standardowo promocja na obie produkcje jest ograniczona czasowo. Oba egzemplarze można przypisać do 16 września do godziny 17:00 czasu polskiego. W przyszłym tygodniu platforma Epic Games Store udostępni kolejne darmowe produkcje – Speed Brawl i Tharsis.
     
    Źródło: epicgames.com
    Foto: rafapress/Shutterstock.com

    Tagi: Activision, Blizzard, Activision Blizzard, Call of Duty: Vanguard
    Activision umieściło w końcu swoje logo w marketingu Call of Duty. Wcześniejsze materiały marketingowe pomijały nazwę firmy.
     
    Na początku tego miesiąca opublikowano nowy zwiastun Call of Duty: Vanguard. W przeciwieństwie do wszystkich poprzednich materiałów promocyjnych, na nowym trailerze powróciło logo wydawcy – Activision, które wcześniej było nieobecne.
     
    Logo Activision zawsze zajmowało ważne miejsce w promocji Call of Duty. Przy promocji najnowszej odsłony gry – Vanguard, dotychczas było wyraźnie nieobecne. Pierwszy materiał wideo promujący grę ukazał się w ubiegłym miesiącu. Zwiastun nie zaczął się jednak od standardowego napisu „Activision Presents”, zamiast tego graczy przywitał napis „Call of Duty presents”.
     
    Co ciekawe, o podobnej sytuacji donosili użytkownicy PlayStation, którzy wzięli udział w zeszłomiesięcznych alpha testach Vanguard. Jak donosili alpha testerzy, podczas testowania produkcji nigdzie nie można było znaleźć loga amerykańskiego wydawcy. Jak się później okazało, zostało ono celowo usunięte z gry. Odkrył to jeden z graczy, uruchamiając niezaktualizowaną wersję.
     
     
    Firma zabieg ten tłumaczy względami kreatywnymi. Nie ma jednak wątpliwości, że dotychczasowy marketing był próbą zdystansowania się od bardzo napiętej sytuacji panującej w Activision Blizzard. W lipcu przeciwko Blizzardowi został złożony pozew, zarzucający firmie dyskryminowanie pracowników oraz molestowanie kobiet.
     
    Call of Duty: Vanguard jest pierwszym ważnym projektem Activision od czasu wpłynięcia pozwu. Zapewne dlatego nie chcieli oni na starcie kampanii marketingowej gry za bardzo przypominać o Activision Blizzard.
     
    Źródło: videogameschronicle.com
    Foto: Dinosaur918, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

    Tagi: Ubisoft, Ubisoft Store, Far Cry 3, promocja
    Niecały miesiąc pozostał do premiery najnowszej odsłony serii Far Cry – Far Cry 6. Ubisoft, aby umilić fanom produkcji ten czas, udostępnił całkowicie za darmo Far Cry 3.
     
    Ostatnio Epic Games Store nie dostarczał za dużo ciekawych darmowych gier. Na szczęście są też inne platformy. Tym razem na wysokości zadania stanął Ubisoft, który w najbardziej uczciwej cenie, czyli za darmo, udostępnił w Ubisoft Store Far Cry 3.
     
    Trzecia odsłona z serii Far Cry to, moim zdaniem, jedna z najbardziej udanych części. Gra zadebiutowała 29 listopada 2012 roku. Jest to pierwszoosobowa strzelanka z otwartym światem. W grze wcielamy się w Jasona Brody’ego, który trafia na tropikalną wyspę, opanowaną przez piratów. Jego zadaniem jest uwolnienie przyjaciół z niewoli.
     
    Far Cry 3 zebrał świetne recenzje. Na Metacritic gra dostała średnią ocen na poziomie 88%. Trzecia odsłona jest pamiętana głównie ze względu na świetnego antagonistę – Vassa. Vass do teraz jest uważany za jedną z najciekawszych postaci w historii serii.
     
     
    Aby zdobyć produkcję za darmo, trzeba zalogować się do Ubisoft Store. Z odebraniem gry należy się pośpieszyć, gdyż akcja jest mocno ograniczona czasowo. Far Cry 3 można odebrać do 11 września.
     
    Źródło: Ubisoft
    Foto: Gage Skidmore from Peoria, AZ, United States of America, CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons

    Tagi: Sony, ps5, ps4, horizon: forbidden west
    Po ostatniej głośnej sytuacji z aktualizacją Horizon: Forbidden West do wersji na PlayStation 5, PlayStation w końcu rozwiało wątpliwości co do tego, czy aktualizacje będą darmowe. Niestety, wiemy już, że trzeba będzie za nie zapłacić.
     
    Ostatnio sporo zamieszania zrobiło się wokół aktualizacji gry Horizon: Forbidden West do wersji na PlayStation 5. Niedawno ruszyły przedpremierowe zamówienia gry. Okazało się, że wersja na PS4 nie otrzyma darmowego ulepszenia do next-genowej wersji. Spotkało się to z dużym oburzeniem graczy. W ostateczności całe zamieszanie skończyło się dla nich dobrze, bowiem Jim Ryan – szef Sony Interactive – na oficjalnym blogu Sony opublikował oświadczenie, że wszyscy, którzy zakupią wersje gry na starszą konsolę, dostaną bezpłatny upgrade do edycji na PS5.
     
    Horizon Forbidden West wyjątkiem, za upgrade innych gier trzeba będzie zapłacić
     
    Horizon: Forbidden West będzie ostatnią produkcją z darmową aktualizacją na PS5. Sony nie chce podążać śladami Microsoftu, który dla swoich konsol oferuje program Smart Delivery. Jak poinformował Jim Ryan, następne aktualizacje w formie cyfrowej będą już płatne. W przyszłych tytułach ulepszenie do wersji na PS5 będzie kosztowało 10 dolarów.
     
    W praktyce oznacza to, że jeśli posiadacie aktualnie konsole PS4 i np. kupicie na nią God of War: Ragnarok, a następnie przesiądziecie się na PS5, to nadal będziecie mogli w nią grać, ale będzie to taka sama wersja, jak na PS4. Żeby zagrać w ulepszoną wersję, konieczne będzie zapłacenie 10 dolarów.
     
    Co do płatnych ulepszeń, Sony zastosuje pewien wyjątek. Niezależni twórcy gier będą mogli sami zadecydować, czy chcą wydawać ulepszenia do nowej wersji konsol za darmo, czy za 10 dolarów.
     
    Źródło: techradar.com
    Foto: Pixabay

    Tagi: Valorant, Riot Games, Microsoft, Windows 11, TPM 2.0
    Gracze Valoranta, chcący zmienić system na Windows 11, będą potrzebowali TPM 2.0. To efekt wprowadzenia przez Riot Games aktualizacji antycheaterskich zabezpieczeń.
     
    Na początku października Microsoft wprowadza na rynek Windows 11. Jednym z wymagań, by uruchomić nowy system, jest posiadanie modułu TPM 2.0. Wiele starszych sprzętów go nie posiada. Użytkownicy znaleźli jednak sposób na uruchomienie nowego systemu od giganta z Redmond bez konieczności posiadania modułu. Jak się jednak okazuje, na nowym systemie bez TPM 2.0 nie uruchomimy popularnego sieciowego shootera od Riot Games, czyli Valoranta.
     
    Nie masz Secure Boota i TPM 2.0? To na Windows 11 w Valoranta nie pograsz
     
    O nietypowej blokadzie zaczęły donosić osoby korzystające z bety Windowsa 11. Jak już wcześniej wspomniałem, żeby móc korzystać z nowego systemu, nasz sprzęt musi posiadać moduł TPM 2.0. Użytkownicy jednak znaleźli kilka sposobów, by obejść wymagania posiadania modułu. O ile metody te pozwalają uruchomić nowy system od Microsoftu, to w samego Valoranta zagrać się już nie da.
     
    Gra od Riot Games nie chce się uruchomić i wyświetla komunikat błędu o konieczności posiadania modułu TPM 2.0 i Secure Boota. Jest to efekt wprowadzenia aktualizacji systemu antycheaterskiego o nazwie Vanguard. Nowe udoskonalenie ma podobno działać w taki sposób, że definitywnie będzie blokowało komputery nieuczciwych graczy. Sam Vangiard już wcześniej budził sporo kontrowersji. System potrafił blokować niektóre sterowniki i programy, które uznawał za podejrzane, pomimo iż te w żaden sposób nie wpływały na grę.
     
     
    Czym w ogóle jest TPM 2.0?
     
    Wiele osób nazwę te usłyszało dopiero po tym, jak Microsoft podał informacje o wymaganiach dla nowego systemu Windows 11. TPM to skrót od Trusted Platform Module. To niewielki podzespół odpowiedzialny za podniesienie bezpieczeństwa naszego sprzętu. Moduł jest podłączony do płyty głównej komputera i wykonuje różne działania kryptograficzne, jak np. szyfrowanie danych.
     
    Nowe zabezpieczenia mają pomóc w walce z cheaterami
     
    Oczywiście celem Riot Games jest poprawienie jakości rozgrywki w Valorancie poprzez usunięcie z gry jak największej ilości oszustów. Zastosowanie tego typu zabezpieczeń może faktycznie im w tym pomóc. Niezadowoleni mogą być jednak fani produkcji, którzy chcą skorzystać z Windowsa 11, ale nie posiadają w pełni zgodnego sprzętu.
     
    Na ten moment Riot Games wymaga TPM 2.0 i Secure Boota do uruchomienia Valoranta na nowym Windowsie. Po Internecie chodzą jednak głosy, że deweloper zamierza wprowadzić zastosowany mechanizm również na starszych systemach, jak Windows 8 czy 10. Oznaczałoby to, że gracze, chcący pograć w ich sieciową strzelankę, musieliby się zdecydować na wymianę sprzętu lub dokupienie modułu TPM 2.0.
     
    Źródło: xda-developers.com
    Foto: Pixabay

    Tagi: steam, valve, cookie clicker
    Prosta gra o robieniu ciastek podbiła Steam. Tysiące graczy bawiło się w produkcję w ostatni weekend.
     
    Steam to miejsce, w którym znaleźć można wiele różnych produkcji. Na platformę trafia tysiące gier o rozmaitej tematyce. Niektóre z nich niespodziewanie podbijają serca graczy, stając się hitem. Taka produkcja trafiła właśnie 1 września na platformę od Valve i w ciągu kilku dni stała się jedną z najchętniej ogrywanych gier.
     
    Cookie Clicker, bo o nim tutaj mowa, w zaledwie 4 dni od pojawienia się na Steamie wzbudził zainteresowanie rzeszy graczy. Jeśli wierzyć statystykom ze SteamDB, w produkcję w szczytowym momencie bawiło się jednocześnie ponad 50 tysięcy graczy. Nawet teraz, w momencie pisania tekstu, 43 tysiące osób gra w Cookie Clicker.
     
     
    Na czym polega fenomen produkcji? Tego nie wiadomo. Cookie Clicker to bardzo prosta gra, należąca do gatunku tzw. „klikaczy”. Założenia rozgrywki są banalnie łatwe. Musimy po prostu klikać, by otrzymywać ciastka. Gdy zdobędziemy ich odpowiednią ilość, możemy ulepszyć proces ich pozyskiwania, by otrzymywać ciastka szybciej i w większej ilości.
     
    Co ciekawe, nie jest to wcale nowa produkcja. Gra pojawiła się na rynku już w 2013 roku jako gra przeglądarkowa. Z czasem trafiła na urządzenia mobilne z systemem Android, aż w końcu 1 września dostała swoją wersję na Steam.
     
    Cookie Clicker można aktualnie kupić na Steam za 17,99 zł. Jeśli jednak nie chcecie wydawać na nią pieniędzy, to w internecie bez problemu znajdziecie przeglądarkową wersję gry.
     
    Źródło: steamcommunnity.com, steamdb.info
    Foto: Pixabay

    Tagi: konami, efootball, pes, free to play
    Konami podało dokładną datę premiery eFootball oraz plan rozwoju gry. Produkcja ukaże się jeszcze w tym miesiącu, oferując na start zaledwie dziewięć grywalnych zespołów.
     
    Nowe wcielenie Pro Evolution Soccer, czyli eFootball, zadebiutuje już 30 września. Tytuł będzie dostępny za darmo od dnia premiery na PC, Xbox Series X/S, Xbox One, PS5 i PS4. W produkcję od Konami zagramy również na urządzeniach mobilnych, japoński wydawca nie podał jednak, w jakim terminie gra będzie na nie dostępna.
    Ubogo na start
     
    eFootball w momencie premiery nie będzie obfitował w zbyt dużo treści. Na start dostaniemy zaledwie dziewięć grywalnych klubów – FC Barcelonę, Manchester United, Juventus Turyn, Bayern Monachium, Arsenal Londyn, SC Corinthians Paulista, CR Flamengo, São Paulo FC oraz CA River Plate. Do dyspozycji będzie też sześć stadionów: Allianz Arena, Camp Nou, Old Trafford, Allianz Stadium, Emirates Stadium i eFootball Stadium.
     
    Na początek będzie można rozegrać jedynie mecze towarzyskie przeciwko AI lub innym graczom przy jednym urządzeniu. Dostępne będą też pojedynki sieciowe, zawierające misje, po wykonaniu których otrzymamy nieokreślone jeszcze nagrody.
    Stopniowy rozwój produkcji
     
    Widać, że zmiana modelu biznesowego z gry płatnej na darmową stworzy z eFootball grę usługę. Konami bowiem planuje stopniowo rozwijać swoją produkcję, regularnie poszerzając ją o nowe treści. Na jesieni do gry ma trafić pierwsza duża aktualizacja. Wraz z nią pojawi się nowy tryb Creative Team. Tryb ten pozwoli budować własny zespół i umożliwi rozgrywki międzyplatformowe.
     
    Zimą Konami ma wprowadzić do gry Match Pass, czyli znany z sieciowych strzelanek odpowiednik przepustki bojowej. Przepustki umożliwią wykonywanie misji i wyzwań, które dadzą szanse na zdobycie różnych nagród i umożliwią wykupienie dowolnych piłkarzy.
     
    Gra dostanie też eFootball Creative League. W trybie tym będziemy walczyć o awanse do wyższych dywizji zbudowanymi przez nas drużynami.
    Zapowiedzi twórców
     
    Konami twierdzi, że ich symulator zmagań piłkarskich, mimo małej zawartości na start, nie będzie ubogą wersją poprzednich odsłon serii. Twórcy przekonują, że gra w dniu premiery zaoferuje fanom piłki wiele atrakcji.
     
    W mojej opinii, gra na start zapowiada się na mocno wykastrowaną wersję poprzednich serii. O tym, czy moje przewidywania są słuszne, będziemy mogli się przekonać już 30 września, w dniu premiery eFootball. Przypominam, że gra będzie dostępna całkowicie za darmo.
     
    Źródło: konami.com
    Foto: Pixabay

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
Okienko zamknie się za 5 sekund...