Cześć : )
Z zamiarem napisania tego bloga nosiłem się dość długo zawsze jednak silniejsza okazywała się ta leniwa część mnie,
podpowiadająca mi nieustannie, by odłożyć to na jutro, potem pojutrze i tak aż w nieskończoność bo to może poczekać.
Do tej pory takie coś było mi na rękę i wcale nie miałem zamiaru z tym walczyć ale jak się okazuje do czasu.
Tym razem po przejrzeniu repertuarów okolicznych kin i gniotów jakimi raczą nas te placówki jakoś się przemogłem.
Po pierwsze by otrzymać coś co obecnie usilnie jest nam serwowane wystarczy znaleźć kilka znanych twarzy,
po raz n-ty użyć tego samego oklepanego scenariusza, wprowadzić kilka drobnych poprawek by nie zostać posądzonym o plagiat do tego jeszcze zakrojona na szeroką skalę ogłupiająca kampania reklamowa i co otrzymamy?
No jak to co! Komedię romantyczną obecnie królującą w polskiej kinematografii.
Gdyby ktoś podał mi tytuł czegoś co wchodzi z wielkim hukiem do kin i jest "nadwiślańską produkcją" z zamkniętymi oczami jestem wymienić mu połowę obsady. By nie być gołosłownym zrobię to teraz.
Karolak, Glinka, Adamczyk, Stuhr, Gąsiorowska, Małaszyński, Socha, Żmuda-Trzebiatowska
Nic do zarzucenia powyższym osobom nie mam jeśli chodzi o grę aktorską, ale nie chce mi się wierzyć,
że w całym naszym kraju nie ma kogoś świeżego, dobrego także każda produkcja musi się ograniczać do tych nazwisk.
Kolejna sprawa to kiczowatość i brak jakiejkolwiek oryginalności, polotu tego co powstaje.
Obecnie wygląda to w ten sposób, że jest dwoje ludzi coś im staje na drodze, a potem i tak wszystko kończy się dobrze.
Czasami dla odmiany zamiast pary upchniemy klika kobiet i jednego faceta lub wręcz odwrotnie.
No i zapomniałbym o trzeciej możliwości czyli miksie tego wszystkiego - kilka par.
W efekcie już przed wyświetleniem wiemy jak wszystko będzie przebiegać nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Ja się pytam gdzie podziali się bohaterowie, których kwestie pamiętaliśmy jeszcze na długo po wyjściu z kina,
a nie jak obecnie zapala się światło i kolejnego dnia już nie jesteśmy w stanie powiedzieć co oglądaliśmy.
Gdzie są produkcje pokroju Killera, E=mc2, Sztos, Dzień świra, Jak rozpętałem II wojnę światową, Miś, Tato, Czas surferów, Vabank, Chłopaki nie płaczą, Symetrii, Psów??
Dlaczego dajemy się ogłupiać taką papką? Czy naprawdę przeciętny Kowalski nie ma już ani krzty samodzielności i musimy być sterowani kampaniami reklamowymi? Czy polska kinematografia naprawdę umarła?
Z zamiarem napisania tego bloga nosiłem się dość długo zawsze jednak silniejsza okazywała się ta leniwa część mnie,
podpowiadająca mi nieustannie, by odłożyć to na jutro, potem pojutrze i tak aż w nieskończoność bo to może poczekać.
Do tej pory takie coś było mi na rękę i wcale nie miałem zamiaru z tym walczyć ale jak się okazuje do czasu.
Tym razem po przejrzeniu repertuarów okolicznych kin i gniotów jakimi raczą nas te placówki jakoś się przemogłem.
Po pierwsze by otrzymać coś co obecnie usilnie jest nam serwowane wystarczy znaleźć kilka znanych twarzy,
po raz n-ty użyć tego samego oklepanego scenariusza, wprowadzić kilka drobnych poprawek by nie zostać posądzonym o plagiat do tego jeszcze zakrojona na szeroką skalę ogłupiająca kampania reklamowa i co otrzymamy?
No jak to co! Komedię romantyczną obecnie królującą w polskiej kinematografii.
Gdyby ktoś podał mi tytuł czegoś co wchodzi z wielkim hukiem do kin i jest "nadwiślańską produkcją" z zamkniętymi oczami jestem wymienić mu połowę obsady. By nie być gołosłownym zrobię to teraz.
Karolak, Glinka, Adamczyk, Stuhr, Gąsiorowska, Małaszyński, Socha, Żmuda-Trzebiatowska
Nic do zarzucenia powyższym osobom nie mam jeśli chodzi o grę aktorską, ale nie chce mi się wierzyć,
że w całym naszym kraju nie ma kogoś świeżego, dobrego także każda produkcja musi się ograniczać do tych nazwisk.
Kolejna sprawa to kiczowatość i brak jakiejkolwiek oryginalności, polotu tego co powstaje.
Obecnie wygląda to w ten sposób, że jest dwoje ludzi coś im staje na drodze, a potem i tak wszystko kończy się dobrze.
Czasami dla odmiany zamiast pary upchniemy klika kobiet i jednego faceta lub wręcz odwrotnie.
No i zapomniałbym o trzeciej możliwości czyli miksie tego wszystkiego - kilka par.
W efekcie już przed wyświetleniem wiemy jak wszystko będzie przebiegać nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Ja się pytam gdzie podziali się bohaterowie, których kwestie pamiętaliśmy jeszcze na długo po wyjściu z kina,
a nie jak obecnie zapala się światło i kolejnego dnia już nie jesteśmy w stanie powiedzieć co oglądaliśmy.
Gdzie są produkcje pokroju Killera, E=mc2, Sztos, Dzień świra, Jak rozpętałem II wojnę światową, Miś, Tato, Czas surferów, Vabank, Chłopaki nie płaczą, Symetrii, Psów??
Dlaczego dajemy się ogłupiać taką papką? Czy naprawdę przeciętny Kowalski nie ma już ani krzty samodzielności i musimy być sterowani kampaniami reklamowymi? Czy polska kinematografia naprawdę umarła?

Logowanie »
Rejestracja
Steam
YouTube
facebook
Team Speak3

















Chyba, że Ty + garstka ludzi myśląca podobnie wyrośnie na reżyserów i postara się odnowić 'stare' czasy. Mało możliwe.